środa, 9 września 2015

82. Princessa czekoladowa Edycja Limitowana od Nestle



Produkt widmo! Pamiętam jak w dzieciństwie na pytanie jaki chce smak mówiłam: -Ćććerwony! i plułam na rozmówce xDD Pewnie nie zdawałam sobie sprawy jaki to smak, ale mimo wszystko -ćććerwony to był mój kolor ^^ Z niewyjaśnionego powodu dużo dobrych i smacznych Princessek ograniczyło swój zajedwabisty asortyment. 
( Tej princessy czarnej z orzeszkami na wierzchu to im nie podaruje... ). Ale cieszę się, że chociaż raz na jakiś czas zarzucą nam odświeżone smaki :) No więc może pamięta ktoś? :>

Niby do trzech razy sztuka? Co wy nie powiecie... A czy wy zdajecie sobię sprawę, że musiałam 3 razy kupić tą księżniczkę i 3 razy recenzować ( w tym zdjęcia i inne duperele xDD!? ). Za pierwszym razem dokument mi się nadpisał z recenzjami, za drugim, zapisałam, ale tato ingerował w mojego laptopa xDD Nic nie dała rozpacz i programy odzyskujące pliki :D Czemu tak zależało mi na jego recenzji, przecież co innego dawno bym sobie odpuściła. No tak, ale nie ten wafelek! Mimo wściekłości, że mnie tak okićkała, zrozumiecie po przeczytaniu recenzji, czemu nadal się tak na nią zawziełam. ( Którą tak na dobrą sprawę powinnam umieścić w maju na blogu xDD). 
* Uwaga zdjęcia są z drugiego podejścia do wafelka- jak wsadziłam ją do lodówki, więc przepraszam za szrom na czekoladzie ^^ Ale zapiski smaku oczywiście są z ( nie będę powtarzać) trzeciego razu ^^

Wygląd kontra rzeczywistość:

Wrażenia smakowe:

Od samego początku mi się spodobała, nawet gdy bezczelnie wpakowałam ją do lodówki i ukazała mi się w nieco ,,schłodzonej" wersji po rozpakowaniu xD; Oblana perfekcyjnie czekoladą, nie za cienką nie za grubą w sam raz! Piękne fale Dunaju utworzone na wierzchu właśnie z niej, dla nas. O prześwitach zapomnijcie! Tu nie ma o nich mowy :) Piękny, głęboki i ciemny brązowy kolor. Sama Princessa przepiękna: idealnie gruba, nie za długa i nie za krótka, a jak pachnie! 
Czym? Prawdziwą czekoladą deserową, ale słodką mimo wszystko. Naprawdę apetycznie... kojarzy mi się z zapachem wykwintnej prawdziwej czekolady kakaowej ( no dobrze tej przesłodzonej xD), ale ani gramem sztuczności wcale nie daje. W tle pachnie kakaowym wafelkiem, ale bohaterem tutaj jest zapach czekolady! Cudo! Masa niemalże identycznego koloru co wafelek, więc za pierwszym razem jak ją recenzowałam i zobaczyłam później zdjęcia, zgłupiałam bo wyszedł jeden kolor xDD ( Przez co uznałam, że lepiej żeby nie ujrzały światła dziennego ); trudno dostrzec gdzie jest granica kremu, a samego wafelka, ale jest to wykonalne. Trzy cieniutkie- mega napowietrzone warstwy wafelka, jaśniejsze trochę od trzech warstw kremu w kolorze cappuccino, który lekko wpada w czerwień. Wafelki trochę bardziej szare. Jak się je to wafelek jest bardzo chrupiący, nawet nie... jest trzeszczący xDD; świeżutki, wypieczony i delikatny, a zarazem taki warstwowy ( jak chusteczki higieniczne :D). Ani troszkę zbity czy twardy.  Ogólnie puchaty, świeży, ekstra trzeszczący warstwowy andrut! O! idealny! 
W smaku naturalny posmak andruta. Cudaśny ^^ tak świeżego, delikatnego wafelka nigdy nie jadłam! Jak słowo daję :D Masa trochę zbita, ale nie za sucha, ani nie za tłusta, nie klei się do palców, a jaka kakaowa! Smakuje jak kakao dla dzieci! Dobra, nie za słodka, pyszna!; miękka, gliniasta... Wspaniała. Czekolada ma cienką warstwę, ale porządną! Fajnie pstrykająca. Pyszna deserowa czekolada, trochę za słodka ( no dobra za słodka i to nawet bardziej niż trochę ) jak na deserową, ale niezwykła w smaku! Ma naturalną goryczkę i cierpkość... rozpuszcza się w miarę szybko, ale nie błyskawicznie, pozostawiając pyszną maź w buzi... obłęd. 
Podsumowując bardzo chrupki wafelek, mega czekoladowo-kakaowy, warstwowy z rozpływającą się deserową ( za słodką) czekoladą i kremem- gdzie posmak kakao towarzyszy dosłownie każdemu kęsowi! Zaryzykuję stwierdzenie, że jest kakaowy do kwadratu :D Do sześcianu musiałby mieć jeszcze kakaowy wafelek :P Wgryzanie się w tego obłędnie warstwowego wafelka to spełnienie marzeń, a jest taki delikatny <3... A nic się nie kruszy i nie sypie!
Oświadczam, że na razie, że to jest mój nowy faworyt wśród wafelków. Szok? Dla mnie też ( bo zebra mi nie podeszła i zwlekam z wstawieniem jej recenzji xDD). Szczerze to nawet za 1 razem byłam negatywnie do niego uprzedzona. A tu takie pozytywne zaskoczenie! Princesso dziękuję ^^ Kocham tą limitkę! :3 

Nazwa: Princessa czekoladowa Edycja Limitowana od Nestle- Wafelek przekładany puszystym kremem kakaowym oblany deserową czekoladą
Marka: Princessa
Producent: Nestle
Skład:
Dostępne w opakowaniach: 37g.
Wartość odżywcza kaloryczna: ok. 561kcal/100g. ( wafel ok. 37g ok. 208kcal. ).
Cena: około 1,09 zł.
Zakupiony: Lewiatan

Moja ocena: 9/10

Rozważenie ponownego zakupu: Kurde, no skoro TRZY razy ją jadłam to musieli dodać jakieś uzależniacie! O ile wejdą do stałej oferty mówię im tak :) 
( tą trójkę to do chyba końca życia popamiętam :)

34 komentarze:

  1. Jadłam, jest niezła, ale osobiście nie powala. Mam wrażenie, że Princessa się bardzo popsuła i to nie to samo co kiedyś ;( A o wersji z orzeszkami mi nawet nie mówi...na samą myśl mam ślinę do pasa! :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadlam ja, bardzo podobal mi sie jej zapach, ale coz...mojej ukochanej kokosowej nie pobije! :D

      Usuń
    2. Wiem, ja jestem dziwna, i dla mnie pobił :) Ale być może dlatego, że kokosowej dawno nie jadłam :) Zresztą mi do wiele życia nie potrzeba xDD

      Usuń
  2. Widzę, że miałaś niezłe przygody z tą recenzją ale w końcu się udało :) "Piękne fale Dunaju" pięknie to opisałaś :) Wiesz od dziecka nie pałałam miłością do Princessy - wolałam Prince Polo albo ewentualnie Grześki (byleby nie toffi) i tak samo moja siostra. Pamiętam, że zawsze prosiłyśmy by mama kupowała nam Prince Polo a jak przynosiła princessę to nie byłysmy zadowolone.. wafelek był dla nas o wiele za słodki - przesłodzony. A princessę czekoladową pamiętam jeszcze ze w starej szacie graficznej :) Tą widziałam ale mnie nie kusiła :) Jedyna Princessa jakiej nie podaruję to truskawkowo-jogurtowa.. BOSKA była - taka lekko kwaskowata... Boska ;) Albo kokosowa w deserowej czekoladzie, którą zajadałam się w wieku 16 lat w Nałęczowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie słowo- za słodkie nie istnieje :) No może czasami :> Jak mnie porządnie zmuli i aż mi kwaśno od słodyczy- tak wtedy mogę uznać coś za słodkie :) W domu nie miałam nic do gadania, bo oni żarli głównie prince polo, ale zdarzały się odstępstwa ^^
      Ja ani tej, ani tej nie jadłam... może lepiej, że nie bo teraz byłoby mi smutno :)

      Usuń
    2. Za kwasno od słodyczy? ;) Ciekawe ;) Wiesz te wafelki to były limitki :(

      Fakt ale tahini jest drogie a nie każdy ma możliwość kupić :( Ja nie mam ani jednej ani drugiej :( Alternatywą może być pasta z cieciorki i suszonych pomidorów ale to już nie hummus

      Polecam z warzywami albo ziemniaczkami :) Candy Pands tak jedzą i to jest pyszne :)

      A naciśnij na wieczko.... Kilka?

      Usuń
  3. Do mnie czekoladowe smaki wafli specjalnie nie przemawiają i moją ulubioną princessą jest kokosowa ;) Choć po Twojej recenzji nie wiem czy nie kupię i nie sprobóję jej polubić, tym bardziej, że czekoladę lubię zdecydowanie bardziej niż kiedyś :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jedz, jeszcze o bęcki to się nie proszę :3 Ja zauważyłam, mam zawsze nadziwniejszy gust z blogosfery, ale chyba już się przyzwyczailiście :D

      Usuń
  4. Wiesz co? Pamiętam jakiegoś wafla z orzeszkami na górze, ale czy to była Princessa? Robienie miliona podejść do produktu tylko po to, żeby go zrecenzować, też doskonale znam. U mnie jednak wiąże się to z upewnianiem się odnośnie oceny. Zdjęcia ani notatka nigdy mi nie zginęła i mam nadzieję, że nigdy tego nie zrobi. Sam wafelek... cóż, recenzowałam miniaturę. Chyba nie jestem fanką Princess w czekoladzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To patrzaj kochana: http://pass.nazwa.pl/WEB/ALTHEAWP/wp-content/uploads/2012/10/Princessa-Gold-Czeko.jpg i http://pass.nazwa.pl/WEB/ALTHEAWP/wp-content/uploads/2012/10/Princessa-Gold-Arch.jpg a jakby tego było mało, wpisz princessa gold w wujka google... brak słów, a tęsknie :<
      A ja się zdziwiłam, bo ja też nigdy nie byłam! A tu co recenzuję, to każda mi smakuje :D Choć jak zrecenzuje Zebre, to złamię ona tą dobrą passę xDD Gratuluje Ci takiego porządku i zorganizowania, mi już tyle zginęło, że brak słów :D

      Usuń
    2. A która z nas nie zna wielu podejść do jakiegoś produktu? :D
      A moje zdania na temat tego wafelka zapewne znasz i wiesz, że jest ono pozytywne.
      Miałam Ci przypomnieć o dokończeniu ostatniego wakacyjnego posta na Screatlieve.

      Usuń
    3. dziękuję Ci bardzo już wchodzę :) Hahaha, ale ja lubię się nad sobą użalać :D Znam i nawet rano czytałam by jeszcze raz sobie odświeżyć, cieszę się, że Tobie smakował ^^

      Usuń
    4. Góra wafla nadal wygląda znajomo, ale papierek ni ch...a. Chyba jednak jadłam z innej firmy.

      Usuń
    5. bardzo możliwe, było ich więcej teraz chyba estella nadla takie robi, bo raz mi koleżanka na studiach kupiła i dziwiłam się skąd to ma :)

      Usuń
  5. wygląda moooocno czekoladowo czyli fajnie ;) ale pewnie nie podołałabym całemu wafelkowi

    OdpowiedzUsuń
  6. My też pamiętamy ten wafelek z orzechami na wierzchu! Genialny był, bo od zawsze lubiłyśmy jak są w słodyczach prawdziwe orzeszki do pogryzienia a nie sztuczny aromat :) Jakby teraz go wypuścili to na pewno byśmy go kupiły, chociaż po to, żeby wrócić do dzieciństwa wspomnieniami :)
    A nawet nie wiedziałyśmy, że jest Princesska oblana deserówką! Tak się na te Grześki uparłyśmy, że nawet nie zwracamy uwagi na nic innego... :P Zresztą z Princess kokosowa zawsze była tą jedyną miłością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Genialny! Jak go znajdziecie, to oprócz do siostry, to napiszcie do mnie o tej nowości :D Jak wróci rzecz jasna xDD
      <3 Bo grześki są pyszne, nie dziwię się wam, że przysłoniły Wam inne wafelki :)

      Usuń
  7. Mi też zebra nie podeszła :), ale pozostałe princeski oblane czekoladą bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No widzisz, u mnie było odwrotnie. Zebra mi nawet posmakowała, ale czekoladowa pannica już słabo.Co człowiek to opinia :)
    A orzechowej posypki nie pamiętam. Gdzie ja byłam jak to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha masz całkowitą rację :D :)

      bawiłaś się z dziećmi i taplałaś się w błogim dzieciństwie ^^

      Usuń
  9. Chyba bardziej mi smakuje niż Grzesiek, nie jestem pewna jak wypadłaby przy Prince Polo, to mnie ciekawi. :D Tutaj księżniczka, tam król, no niezła to byłaby walka. :D Jednak jestem pewna, że choć nie jadłam jej baaaardzo dawno to jednak bardzo ją lubiłam. Nawet chyba bardziej niż mleczną, a już na pewno bardziej niż orzech. Przegrywa za to z pewnością z kokosem, ale to jest mój numer absolutny jeden wszystkich wafelków więc nic dziwnego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze bardziej smakowała mi ta wersja smakowa niż kokosowa, ale dawno jej nie jadłam więc może dlatego. Ten smak nie wydaje mi się taki sztuczny ^^ U mnie w domu Prince Polo króluje i nie mam nic do gadania, Osobiście, chyba wszystkie wafelki lubię :)

      Usuń
  10. Jakoś ostatnio mnie nie ciągnie do princessy, choć ta (pomimo nalotu XD) wygląda całkiem całkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nalot, szrom xDD nalot jest jak coś jest stare. Ona miała z dwa dni wtedy xDD

      Usuń
  11. ta moze i miałaby u mnie szanse bo kokosowej nie znoszę :x jadłam ksiezniczke moze z 3 razy w zyciu i nawet nie wiedzialam ze byla jakas z orzechami :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A była i mam piękne wspomnienia xDD Kokosowej nie znosisz, no w końcu ktoś z oryginalną opinią :D

      Usuń
  12. Tyle podejść i w końcu jest, dobrze, bo nigdy nie zwróciłam na nią uwagi. Tej "ććććerwonej" też nie pamiętam, ani żadnej z orzeszkami, jakim cudem? xD
    Spróbuję, bo wiem, że mam tak samo udziwnione kubki smakowe jak Ty (odbierz to pozytywnie :D) i powinno mi posmakować. Zresztą nawet jeśli nie to tak smakowicie ją opisałaś, że nie sposób nie mieć ochoty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nawet ćććerwonej!? xDD Być może zajadałaś się smaczniejszymi słodyczami, albo bardzo malutka byłaś :*

      No czasami ponosi mnie wyobraźnia! :D Mam nadzieje, że Ci posmakuje i mi nie nakopiesz do dupy :D Dziękuję, w końcu ktoś z odmiennym światopoglądem jak ja :D

      Usuń
    2. Nawet ćććerwonej :D Sądzę, że to drugie, bo jak byłam mała to tak samo kochałam wszystko co mega słodkie :D
      Spokojnie, nawet jeśli nie to postaram się opanować xD

      Usuń