środa, 21 października 2015

113. Princessa smak śmietankowy, karmelowy i kawowy od Nestle ( biedronkowe miniaturki )


Nie miałabym pojęcia, że istnieją gdyby nie komentarz i cynk od ukochanej Veli! Dziękuję ^^ Bardzo mnie zawsze cieszą wszelkie propozycje od Was, gorące infolinie i polecenia. Możecie mi nie wierzyć, ale zawsze rozważam wasze propozycje i tylko dopisuje do mojej nie kończącej się listy: do spróbowania :) Dziękuję :D 
Bardzo lubię takie miniaturki wafelków- na wagę gdyż zawsze mogę zjeść ich więcej niż wydaje mi się na oko... psychiczna jakaś jestem, no nie? :) Ale w dłuższych wafelkach za to kocham, właśnie to, że mogę wgryzać się w nieskończony smak wafelka ^^ Tak dobrze i tak również... Ja chyba po prostu lubię wafle! :D
Ostatnio polubiłam się z Princessą i każdy ich produkt wysoko oceniałam, choć nawet nie zdawałam sobie sprawy. Czyżby i tym razem mnie przekupiły? :D

Lepiej nie czytajcie, chyba, że chcecie zryć sobie psychikę :) Ale dla tych co prosili, proszę na własną odpowiedzialność ^^
Co do wycieczki... o rajusiu... nawet nie wiem co mogłabym Wam napisać, by uniknąć tej bardziej kompromitującej strony... Ale przyznam się szczerze do wpadek: ( być może kogoś dowartościuje )... Zdychałam z nudów naprawdę na tej konferencji... Przez cały przebieg rysowałam po gazetkach rządowych, rozwiązywałam krzyżówki, malowałam... Przynajmniej mogło się wydawać, że notuję :) Ale później, jak już zaczęło mi co nieco drętwieć... wypiłam 3 szklane butelki wody, (co je zawsze podają wraz z kieliszkiem). Tak nim wymachiwałam, przestawiałam, że jak sms mi przyszedł i zawibrował spod stołu, zamachnęłam się i roztrzaskałam go na podłogę - tak... ,,rządowy kieliszek". Szmer i westchnienie na sali... było bezcenne... Zrobiłam się czerwona jak cegła, a wszystkie pary oczu były na mnie skierowane... A własna sąsiadka skwitowała: No Aga, ty to wiesz jak nawet po trupach zwrócić na siebie uwagę =.= Wstyd... łajza ze mnie... ale zauważyłam, że parę osób odwzajemniło mój głuchy uśmiech i pokazało mi niemo: Nic się nie stało, głowa do góry :) Jestem im wdzięczna ^^ Oczywiście nic nie dało później tłumaczenie znajomym, że to nie było specjalnie... kolega stwierdził, że jako jedyna miałam odwagę upomnieć się o nalewkę xDD ( Jesteście ciekawi co zrobiłam z kieliszkiem? Tą resztkę nieroztrzaskaną zabrałam ze sobą :D Może wrzucę na fotę Insta xDD). Później był jeszcze większy wstyd... był poczęstunek... i doznałam szoku... wszystko było mięsne... Na środku wielki stół z całym dzikiem, a nawet dwoma ( i osobistymi kucharzami do krojenia ), a reszta stołów z jego przetworami: szynką, polędwicą, pasztetem, salami, kabanosami... Pomyślałam... - kurde nic nie ma do jedzenia... ale byłam tak wygłodniała i uznałam - O ludzie... świnkę jem to dzika nie zjem? I to jeszcze za darmoche i najlepszej jakości!? No i rzuciłam się niczym wygłodniała bestia na to żarcie...  ( Przepraszam z całego serca wszystkich vege). Skończyło się, że zjadłam ok.4 kawały pasztetu, kilka szynki, polędwicy, salami całą kiełbasę, 4 pajdy chleba, 4 kabanosy, dwa uwędzone kawały dzika, plus kaszę gryczaną z sosem pieczarkowym oraz parę jeszcze innych rzeczy ( o których próbuję usilnie zapomnieć, choć odbijanie mi tego nie ułatwia xD) Zataczałam kręgi niczym dzikie zwierze wokół tych stołów (mojej potencjalnej ofiary) xDD Jak ktoś mnie obserwował miał polewkę; jeden Pan leśniczy nawet mnie zaczepił i powiedział, żebym jadła na zdrowie, bym na przyszłość zdrowe dzieci rodziła xDD Opowiedziałabym poza tym jak to się starszych Panów żarty trzymają i pogadanka, ale nie skończyłbym w życiu tego postu. A to zaledwie dwie skromne wtopy, które zaliczyłam :) Mama to się tak śmiała, jak jej opowiedziałam o tej stołówce, że tyle mięsa zjadłam co przez całe wakacje nie, a tato oburzył się, że tak się stołują w Parlamencie za nasze pieniądze :D Chcielibyście znać resztę? Zapomnijcie, bo ja właśnie próbuję usilnie to zrobić ^^

Wygląd kontra rzeczywistość:

Wrażenia smakowe:

Princessy przeurocze- na pierwsze oko ^^ Dodatkowo karmelowa jest w innej czekoladzie od pozostałych! Urocze, małe i całkiem grubiutkie :3 Ale niestety poskąpili czekolady na śmietankowej i widać prześwitujące siateczki wafelka, choć chamskich dziur bez czekolady nie ma :/ Sukces, deserowej dali więcej ;) Bardzo jasne i napowietrzone wafelki ( 4 warstwy), koloru lekkiej pomarańczki, oraz 3 porządne warstwy kremu (krem w karmelowym i śmietankowym wcale się prawie nie różnił: bielutki, grubiutki, ale śmietankowy minimalnie żółtszy o 1%, a karmelowy o 3 % bardziej pomarańczowy). Również co wyczaiłam to wydawało mi się ze karmelowego jest troszeczkę mniej w gramaturze. Kawowy białawy, ale w lekkim bordo odcieniu... taką poświatę nadający... kolor ogólnie bardzo rozmleczniony kawusi!
Śmietankowy pachnie słodziutką śmietanką! Mniej wafelkiem... Całkiem porządny zapach, a nie jakiś sztuczny, choć troszkę daje syropkiem na kaszel, ale ociupinkę xDD Karmelowy natomiast ładnie pachnie karmelowo, ale bardziej toffi... głęboki zapach wymieszany z deserowa czekoladą- mniej słodko, ale nadal.
Kawowy daje słodko-cierpko kawusią- najintensywniej, najmocniej, najapetyczniej aż dziw uwierzyć xDD To chyba był zapach cappucino, aż moja współlokatorka się obudziła i zapytała co szamię o takim zapachu :D

Princessa śmietankowa
Posiadał najwięcej czekolady po bokach jak wszystkie wafelki :) Sam wafelek bardzo wypieczony, chrupki- trzeszczy świeżością i witalnością xD Łatwo się rozwarstwia. Czekolady jest za mało na wierzchu- szkoda, że nie dali jej tyle ile na bokach :< Kremik tłuściutki, mięciutki, lepki, prawie wcale suchy, mocno śmietankowy, słodziutki, mleczny, pyszny! Czekolada bardzo słodka- najsłodsza z całego wafelka- bardzo mleczna, słodziutka= pyszna! Wafelki zajebiste. Czekolada szybko świetnie się rozpuszcza. Cała słodkość mocno śmietankowa, choć trochę przejaskrawiona... mleczny bardzo, ale może proszkiem xDD Bardzo smaczny! Ale dla znawców ( do których mi daleko ) może być trochę sztuczny... Ale ogólnie bardzo leciutki, chrupiący, miękko się wgryza ( jak na reklamie xD), bardzo delikatny, czekolada szybko się rozpuszcza... Gdzie wszystko tworzy harmonijną całość- wypieczony wafelek, krem, czekolada.. ale ogólne sprawia wrażenie dziwnie słodkiego... proszkowego... a mimo wszystko bardzo mi posmakował i polecam na jednorazową przyjemność ^^

Princessa o smaku karmelowym
Na początek poczułam mocno, deserową czekoladę... Czuć w niej nutę cierpkości. Jest słodka, ale mniej niż typowe czekolady. Krem słodziutki, tłustawy, czuć posmak karmelu, ale niestety proszkowy, sztucznawy i dziwnie słodki... Czekolada bardzo dobra deserowa i ( urzekła mnie swoją zjadliwością ). Podkreślała i wyciągała smak wnętrza. ( Teraz rozumiem, czemu ją dobrali do niego). Jak już jadłam spójnie całość jak Pan Bóg przykazał to wafelek jak jadłam za drugim razem, to było bardziej czuć jego karmelowość. Bardzo dobry, ale mógłby być mimo wszystko bardziej intensywniejszy w smaku. Ogólnie pyszny, smak karmelu wylania się z wafelka, ale mogło być bardziej idealnie... 

Princessa o smaku kawowym
Wafelek ten sam i czekolada jak w śmietankowym ( nie będę powtarzać, choć pewnie by nie zaszkodziło :D ). Pachnie najapetyczniej, ale dodatkowo cierpkością kawy- geniusz. Krem tej samej konsystencji, lecz o wiele słodszy od śmietankowego ( kurcze cukrem pudrem ), jest posmak cappuccino, ale bardzo subtelny, delikatny, trochę za mało... Tłuściutki, bardzo cukrowo pudrowy, goryczki nie czuć... Jednak to trochę za mało... choć jest bardzo smaczny. Za zapach, a raczej aromaty podnoszę ocenę ( Gdyby były takie perfumy, kupowałabym! Ba nawet bym się nie zastanawiała! Wszystkie śpiochy byłyby moje <3). Bardzo delikatny wafelek, czuć cappucino, ale za mało kawusi i jej goryczki. Bardzo smaczny ( dla niefanów kawy- jak dla mnie świetny, ale dla prawdziwych wielbicieli to będzie przedszkole...). Dla mnie tak, dla prawdziwych kawoholików nie :D

Ogólnie naprawdę udana seria i na małą chcicę bardzo dobra ^^

Nazwa: Princessa śmietankowa/ smak karmelowy/ smak kawowy.
Marka: Nestle/Princessa
Producent: Nestle Polska S.A. - Warszawa
Skład:

Dostępne w opakowaniach: ok. 15g.
Wartość odżywcza kaloryczna: 
Princessa śmietankowa: ok. 564kcal/100g. ( wafelek ok. 15g ok. 85kcal. ).
Princessa o smaku karmelowym: ok. 547kcal/100g. ( wafelek ok. 15g ok. 82kcal. ).
Princessa o smaku kawowym: ok. 545kcal/100g. ( wafelek ok. 15g ok. 82kcal. ).
Cena: na wagę wafelki, a dzięki uprzejmości Poradniknetowy wiem, że za sztukę wychodzi ok. 0,30 zł - więc można zaszaleć :D
Zakupiony: Biedronka

Princessa śmietankowa:

 W skali miau: 4+
 W systemie dziesiątkowym: 7,5/10

***

Princessa o smaku karmelowym:

 W skali miau: 4- 
 W systemie dziesiątkowym: 7/10

***

Princessa o smaku kawowym:

 W skali miau: 4
 W systemie dziesiątkowym: 7,25/10

Rozważenie ponownego zakupu: Nawet w pełnowymiarowej wersji... Choćby żeby narkotyzować się zapachem :D

53 komentarze:

  1. Kuszą mnie strasznie te Princessy mini, ale u mnie w Biedronce już nie było :( Śmietankową jadłam i była bardzo dobra, ale kurde, ja chcę kawową!
    A co do wpadek, ej, każdy je ma! Ja na wyjeździe byłam w centrum zainteresowana, bo nic nie jadłam, bo na przewidzieli dla mnie wersji vege - musiałam sobie na mieście kupować XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to wzbudziłaś ciekawość wszystkich :) Każdy sposób dobry, ja obrałam trochę dziwniejszy :D
      Kawowa i ten sztuczny ale obłędny aromat, jeszcze dorwiesz :)

      Usuń
  2. Hahah, ja przeczytałam wszystko! Raz się żyje, jak raz się najadłas mięsem, to nie umrzesz! ;D trzeba we wszystkim zachować balans, może porostu teraz na kilka dni ogranicz mięso?
    Co do Princessg-jestem fanką każdej, a najbardziej kokosowej. Mimo, że ta widziałam w Biedronce, nie kupiłam, bo teraz po Londynie i przyjeździe przyjaciółki znowu mam całą szafkę. Ale kupiłabym, jakbym widziała cappuccino, bo u mnie jak na złość ich nie było! Nie jestem kawoholikiem, potrafię wypić tylko z jakimś słodkim syropem, ale tej byłam bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po coś to czytała! Uparciuch i to jeszcze taki cwaniaczek :D Tak już ograniczyłam, szczerze to nie mogę na nie nawet teraz patrzeć :)

      Ojej, zazdroszczę Ci tej szafy i pewnie zakopałabym się w niej na dłużej :D

      Usuń
  3. Daj spokój z tym kieliszkiem, przecież nic się nie stało. Nie rozwaliłaś ściany budynku przecież, każdemu się mogło zdarzyć. A przypuszczam, że tam to pewnie szkło idzie w hurtowych ilościach, bo zarówno posłowie, goście czy dziennikarze tłuką zastawę na potęgę. Co do stołu, przynajmniej się najadłaś ;)
    Widziałam, zmacałam, ale ostatecznie nie kupiłam, bo kolejki do kas były straszne a dla trzech małych wafelków nie chciało mi się stać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dziękuję trochę mnie pocieszyłaś, bo jak wtedy stłukłam ten kieliszek, to miałam wrażenie, że czas stanął w miejscu i jakieś świętokradztwo popełniłam :) Oj najadłam... przejadłam :D
      Ja właśnie stałam w kolejce i się srałam, ze na autobus nie zdąże już miałam rzucić wszystko, gdy nagle przyszła kolejna ekspedientka! Juhu zostałam poratowana :)

      Usuń
  4. Ty to masz przygody !! :) Przynajmniej wprowadziłaś na salę trochę radości :) Na konferencjach na których byłam do tej pory zawsze było coś bezmięsnego, ale takiego bogactwa jedzenia to chybs nie doświadczyłam (no chyba że ciastka - tam zawszs było w czym wybierać :p).

    A co do wafelków to mam je w swoich zapasach i czekają na swoją kolej, a po Twojej recenzji moje pozytywne nastawienie do nich się nie zmieniło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mnie nie zbluzgałaś :) O 12 były ciasteczka do kawy, a o 15 było samo mięcho! Moja koleżanka vege, dobrze, że wzieła sobie ze sobą owsiankę jabłkową bo by zdechła :) Wiesz... to było wszystko jako dobrodziejstwa lasu, a konferencja była między innymi o środowisku, zwierzętach... Dlatego pewnie na nie postawili :D A leśniczych ile było! Aż zielono w oczach mi się robiło :)

      Cieszę się, oby Cię nie zawiodły :* :)

      Usuń
    2. No to jak miałabym ciasteczka, to wzięłabym więcej od razu na obiad :p Choć na konferencje zawsze coś swojego zabieram (raz pojechałam do Poznania z całą torbą prowiantu i niemal nic nie zjadłam w obliczu tamtejszych ciastek i konferencyjnych krówek :p)

      Zjadłabym teraz tego wafla, naszło mnie w tej chwili, ale nie mam przy sobie no i muszę być już "na głodzie", bo jutro czekają mnie badania (na co dzień głodu nie czuję, a jak wiem, że nie mogę jeść, to na złość budzę się głodna :p)

      Usuń
    3. E ciasteczka rozeszły się błyskawicznie :) Więc musiałabyś szybko po kieszeniach upychać :D A faktycznie takie pokusy bywają destrukcyjne! Kurde! Zrobiłaś i nie zjadłaś! O matko, z Poznania do Torunia blisko, mogłaś mi podrzucić! Miałabym żarełko <3 I to jeszcze jakie, jakby co polecam się na przyszłość ;)

      Daj znać jak Ci wyszły, i to koniecznie, bo ja się upomnę :) Mam podobnie z tym głodem, może dlatego, że przywiązuje do tego uwagę :D Czasami potrafię się tak nakręcić, że aż mi słabo się robi... ta... ja i moja wyobraźnia :D

      Usuń
    4. Następnym razem będę pamiętać, choć jak tak teraz myślę to to był Wrocław - tam było bardzo bogato jeśli chodzi o kwestie żywieniowe (ciastka ciągle dokładali :p).

      Wyniki będę miała gdzieś za miesiąc dopiero. Wczoraj specjalnie jadłam większą kolację i oczywiście dziś jestem głodna - jakże by inaczej (a nie pamiętam kiedy ostatni raz tano jadłam z głodu :p) Ale tak optymalnie także nam nadzieję, że wytrwam ;)

      Usuń
    5. Kurde do Wrocka mam już niestety epoki świetlne :D

      Oczywiście, że wytrwałaś! Kto jak nie ty :)

      Usuń
  5. No to widzę, że mimo wszystkiego nie było aż tak nudno :) Jeśli chodzi o kieliszek to nie ma co się przejmować - każdemu mogło się przytrafić.. zdarza się. Kieliszek to nic strasznego - pewnie nie jeden przez przypadek go przewrócił tak więc głowa do góry :) Jedzenie na stołówce nie dla mnie... ba nawet na weselu mojego brata nie było jedzenia vege i musiałam zadowolić się 2 gałkami ziemniaków... A Ty pewnie przez cały dzień nie jadłaś i masz mega metabolizm ;) No ale jak to powiedział ten pan"jedz na zdrowie" ;)

    Jeśli chodzi o wafelki to widziałam ale nie jadłam... Recenzja jest pozytywna ale do Princessy mnie nie ciągnie. Jeśli już miałabym zjeść wafelka to tego z Wedel lub Prince Polo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stresują mnie osobiście takie osoby jak ty, którym nie mam co na talerz nałożyć :)
      Nudno było, ale sama się rozgrzałam :) O dziw jadłam :P A metabolizm mam beznadziejny, ale umiem pokutować :)

      Znam twój stosunek do słodyczy, ale doceniam, że zawsze napiszesz i tak od siebie :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że dam znać :) Tylko najpierw zbiorę się w sobie i zapytam :)

      Czy smaczniejsze to nie wiem - kwestia gustu i kubków smakowych :) Wychodza z tego ala lody :) Natalie również lubi mrożone kit katy - warunek jest jeden... to musi być kit kat z masłem orzechowym :)

      Jeśli tak jest to przepraszam :( Ale to nie jest tak, ze nie ma co nałożyć mi na talerz.. po prostu jestem wegetarianką :) Przecież to nie jest nic złego, dziwnego i nie jest to choroba ;) A figurę masz świetną :)

      Wiesz gdybym miała do wyboru wafelek ze sklepu a domowe ciasto to wiadomo, że wybiorę domowe wypieki i chyba każdy by wybrał ;) A ze słodyczami ze sklepu ze względu na zdrowie muszę uważać i to chodzi nie tylko o słodycze... Musze przyznać, że jest to uciążliwe ;/
      A co do ciastek ze sklepu to nie każde są aż tak złe :) Weźmy np. precle z ciasta francuskiego z Biedry lub Lidla - ich skład jak na ciastka ze sklepu jest bardzo dobry :) W Lidlu są też ciastka maślane z dobrym składem :) Zresztą jak już wiesz ja należę do osób, które wolą jeść na wytrawnie, ale kto wie.... moze z biegiem lat moje kubki smakowe ulegną zmianie :) A princessa poza tą truskawkową i kokosową w czekoladzie deserowej to nigdy mi nie smakowała - była dla mnie za słodka ;p Z kolei moja siostra od zawsze jest jej wielbicielką ;)

      Załatwiłaś już sprawę z Panią w recepcji ? :)

      Usuń
  6. Ja też się skusiłam na te miniaturki, jak byłam w Biedrze na zakupach. Wzięłam karmelową i śmietankową i ta druga bardziej mi smakowała. I wzięłam paragon, więc wiem, że są na sztuki - 0,31 zł, więc można zaszaleć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rajusiu dziękuję, już dopiszę! Bardzo dziękuję! :)

      Usuń
    2. nie ma za co i polecam się na przyszłość, bo często robię zakupy w Biedrze, mam ją niemalże pod nosem :P co do tych miniaturowych wafelków, to one nie są na wagę, tylko po prostu na sztuki sprzedawane, a z tych pełnowymiarowych princess polecam orzechową, czasami jak się na nią skuszę, to przypomina mi się smak z dzieciństwa i zawsze mam wrażenie, że on się przez tyle lat nie zmienił, to chyba mój ulubiony baton poza 3-bit

      Usuń
    3. Biorę zapisuję Cię do mojej tajnej listy: wpływowych znajomości :D Jesteś wybrana xDD :O na serio nie są na wagę?! O rajusiu ( łapie się za rękę) a dałabym sobie rękę uciąć, że są, na serio :D Wiesz co, muszę to sprawdzić bo po prostu trudno mi aż uwierzyć, że taka ślepa jestem, gdzie ja wtedy duchem byłam!? Ja się pytam >.< :D No ba... orzechową się jadało... ale dawno jej nie jadłam... chyba już kolej by to odświeżyć! Dziękuję :) 3 bita też kocham :3 A najmilej wspominam rum coś tam limitke, niestety już nie powrócił :< Ale może teraz już by mi nie smakował... Co ja się oszukuję, niech wraca! >.< :D

      Usuń
    4. hahaha dziś byłam znowu w mojej Biedrze, mini princeski nadal są, a jeszcze wypatrzyłam kasztanki i malagi takie też coś a la mini, ale w sumie trochę drogie, bo też na sztuki i za 0,49 zł ale może Ty kupisz i napiszesz czy warte grzechu? czekam z niecierpliwością na następnego posta, buźka!

      Usuń
    5. widziałam je, ale nie kupiłam :) W Gazetce też są :) Prowokujesz, ale jeszcze przemyślę tę kwestię :D
      Nie warto czekać, lepiej wyjść ze znajomymi :)

      Usuń
  7. Żadna ze smaków tych wafelków nas nie kręci a szczególnie kawowa, także sobie je podarujemy :) Jedz na zdrowie :*
    Haha czujemy, że jakbyśmy się znały na co dzień to byśmy się z Tobą nie nudziły oj nie... :P Przynajmniej ożywiłaś atmosferę i Twoja wpadka stała się jakąś atrakcją :P Roztrzaskany kieliszek proponujemy po części posklejać i w przyszłości pokazywać swoim pociechom, co by wiedziały, że mają pilnować aby się geny po matce im nie ujawniły xD xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jem jem :D :* Za was dwie, również :D

      Hahaha, wy byście się przy mnie nie nudziły, to ja bym miała z Wami rozrywkę :D Ja jestem tak naprawdę nudna, ale często się kompromituje, nie proporcjonalnie do mądrych zachowań :) Pociechom postawię na szafce, zamiast lampki nocnej :D

      Usuń
    2. No i dlatego uważamy, że świetnie byśmy się dogadały :P

      Usuń
    3. :* oj miałybyście mnie dosyć, takiej łajzy po jakimś czasie, na serio :) Ale dziękuję :D

      Usuń
  8. Hihihi cudnie tu! znów! :*
    Ja to najbardziej lubię kokosową <3 chyba dlatego że uwielbiam kokosa!
    ale chętnie bym resztę spróbowała tylko ta moja " obsesja " chyba tak to mogę nazwać, że nie potrafię się przełamać ;( Ale mini są idealne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie? W jakim sensie? Że znowu przedszkole zaatakowało mojego bloga? :D :*

      Oj ja bym z przyjemnością, pogadała sobie z twoją ,,obsesją" ja już bym jej wygarnęła! :)

      Kokosa kocham <3 I do tej pory nie mogę przeboleć jak koleżanka w gimnazjum wyrzuciła do kosza pączka z wiórkami którego dostała... Bluźnierstwo :)

      Usuń
  9. Wypadkami się nie przejmuj! Każdemu się zdarza i jeżeli Cię to pocieszy to chociaż jestem maksymalnie zorganizowaną osobą to jednak jeżeli usłyszy się gdzieś brzdęk stłuczonej szklanki to pewne jest, że to ja jestem winowajcą. :D Można to obstawiać w ciemno! To chyba u nas rodzinne, bo nie tylko ja ale i moja kuzynka, która jest dla mnie jak siostra zawsze przez swojego tatę była nazywana ,,siermięgą" z racji tego, że zawsze a to coś wylała, a to co stłukła... także nie martw się, nie ma co rozpamiętywać takich rzeczy, a cieszyć się wyłącznie tymi pozytywnymi. :-) Co do recenzji... DZIĘKUJĘ CI Z CAŁEEEEEGO SERDUSZKA ZA NIĄ, NAPRAWDĘ! Kocham Cię po prostu i naprawdę mi miło, że wzięłaś sobie mój komentarz i kupiłaś po moich namowach. Jestem przeszczęśliwa, bo jak wiesz wafelki uwielbiam absolutnie. :P Co więcej! Hahaha dzisiaj na zajęciach na uczelni przeczytałam tą recenzje, a po niej... pobiegłam do Biedronki, która jest naprzeciw i kupiłam wszystkie trzy sztuki! Ledwo co się udało, bo dorwałam ostatnią karmelową, ale mam i ja! Teraz czekają w szafce i nie mogę się doczekać, bo zarówno Princesse uwielbiam jak i te wszystkie smaki. Poza tym to limitka to wiadomo, że mają +10000 punktów do atrakcyjności. :D
    JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ OMOMOOMM. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siermięga to ze mnie porządna :D Skąd znam to uporządkowanie! A mimo wszystko jestem taka zakręcona i roztrzepana, ech :) Może my rodziną po prostu jesteśmy? :D Ba chciałabym :D

      To ja Ci dziękuję, bo gdyby nie ty, nawet nie miałabym pojęcia, że istnieją! A tego bym nie podarowała... jeszcze tym bardziej, że mi tak smakowały ^^ Ale mnie rozśmieszyłaś z tym wypadem do biedronki :D Hahaha miło stać się czyjąś inspiracją! Mam nadzieje, że Cię tylko nie rozczarują, bo sobie nie wydaruję... A twojej opinii, będę wyczekiwać z drżącymi dłońmi :) TO JA DZIĘKUJĘ! :* Omom..mom...monia? :D

      Usuń
  10. Ja bym się ograniczyła do opisania ich jako uroczysz. Póki co jadłam tylko śmietankę (paskuda) i czekoladę (też, ale nieco mniejsza), pozostałe warianty - sztuczny karmel i przedszkole - przede mną. Może podzielę entuzjazm, może nie. Zobaczymy ;> ]:->

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uroczysz? Nie rozumiem :) Mi smakowały, przepierdujesz :) Zachowaj subiektywizm dla siebie, dla mnie cały mój blog to sztuka pokory :D Obym nie pożałowała tego stwierdzenia :)

      Usuń
    2. Uroczych miało być, wybacz. Jeśli mam zachować subiektywizm dla siebie, to powinnam przestać się udzielać. Chyba że mam zostawiać komentarze zupełnie obiektywne typu: "O, widzę, że dziś recenzujesz trzy wafelki firmy Nestle w niebieskich opakowaniach, ozdobione obrazkami sugerującymi ich smak. Pierwszy z nich jest śmietankowy, drugi karmelowy, trzeci kawowy". Ale wtedy poproś wszystkich, żeby zachowali subiektywizm dla siebie, nie chcę być traktowana wyjątkowo.

      Usuń
    3. ajaj... sarkazm, aż parzy :D Ech szczerze wystarczyło by mi dodanie zwrotu ,,jak dla mnie'/ ,,dla mnie". Jestem szczerze wyczulona na tym punkcie odkąd wykładowca pocisnął mi taką petardę na zajęciach ;) Ale przyznaję bez bicia bez sensu napisałam zachowaj subiektywizm dla siebie, bo to jakbym nie była ciekawa twojej opinii. Bardziej powinnam się wyrazić... podkreśl/zważ, że to Twoja subiektywna opinia ;) Mój błąd. Ale nie czuj się wyjątkowo kochana, wiele osobom już tak napisałam :D

      Usuń
    4. ajaj... sarkazm, aż parzy :D Ech szczerze wystarczyło by mi dodanie zwrotu ,,jak dla mnie'/ ,,dla mnie". Jestem szczerze wyczulona na tym punkcie odkąd wykładowca pocisnął mi taką petardę na zajęciach ;) Ale przyznaję bez bicia bez sensu napisałam zachowaj subiektywizm dla siebie, bo to jakbym nie była ciekawa twojej opinii. Bardziej powinnam się wyrazić... podkreśl/zważ, że to Twoja subiektywna opinia ;) Mój błąd. Ale nie czuj się wyjątkowo kochana, wiele osobom już tak napisałam :D

      Usuń
    5. Nie dość, że mi pociskasz, to jeszcze potem piszesz, że nie jestem wyjątkowa. Masz zatem do wyboru dwie opcje: albo skaczę z rozpaczy przez balkon i masz mnie na sumieniu, albo wkładam Ci w tyłek kij, o czym ostrzegałam w komentarzu u siebie na blogu. Którą furtkę wybierasz...? ;>

      P.S. JA mam wręcz przeciwnie. JA się uczę, że w pracach naukowych nie używa się formy "ja", bo to nieelegancko i nietaktownie, jak jest się małym siurkiem na licencjacie lub magisterce. W pierwszej osobie to mogą pisać doktorzy i profesorzy. Ale może MOJE studia są inne niż Twoje i JA uczę się inaczej. Poza tym, jeśli już chodzi o słówka, mój pierwszy komentarz rozpoczął się od: "Ja bym się ograniczyła do opisania...", a drugie zdanie od: "Póki co jadłam", co wskazuje na MNIE. Ale mogę komentarz przeredagować (to będzie komedia :D, uwaga:)

      Ja osobiście w mojej osobie bym się ograniczyła do opisania ich jako uroczych. Póki co ja w mojej osobie i nikt inny jadłam tylko śmietankę (ja osobiście uważam, że jest paskudna, ale inni oczywiście moją mieć inne od mojego zdanie i zaznaczam, że to jest tylko moje) i czekoladę (też według mnie i tylko mnie, bo inni mogą myśleć inaczej, jest paskudna, ale nieco mniej, co - jeszcze raz podkreślam - jest tylko moim zdaniem), pozostałe warianty - sztuczny karmel i przedszkole, to już są Twoje słowa, ale też tylko Twoje, bo ja mogę myśleć inaczej, a inni ludzie jeszcze inaczej - przede mną. Może ja osobiście w swojej osobie podzielę entuzjazm, może nie. Zobaczymy ;> ]:->

      Specjalnie dla Ciebie!

      Usuń
    6. i znowu sarkazm, ale dzięki Bogu nie ironia, a jej bym nie zniosła :D Ja Ci pocisnęłam? :D Hahaha akurat ja jestem beznadziejna w tym i nie uwierzę, że nie zauważyłaś do tej pory :) Furtkę w dupie w sumie bym nie chciała, ale jeszcze bardziej byś przez okno, przez moją głupotę skakała, więc wsadzaj ten kij xDD O ludzie co czasy to nowe obyczaje :> :D

      P.S- Zgadzam się z Tb w 100 % co do prac naukowych, ale szczerze kochana, to nie jest żadna praca licencjacka czy magisterska :) Nawet nie chciałabym tego ^^ Wiem, zaczęłaś bardzo ładnie i wręcz złapało mnie za serduszko, ale jak napisałaś w nawiasie ( paskuda) to nagle jakby taki dzwięk kredy przejeżdżanej po tablicy zabił mi w uszach xDD Chodziło mi głównie o to, i to miałam na myśli pisząc, że blog to dla mnie lekcja pokory :) Fakt, faktem nasze studia są inne, ale mi chodziło o wypowiedzi na co dzień w otoczeniu. Mój wykładowca antropolog kultury mi zwrócił na to uwagę, co nie znaczy, że jest też moim promotorem. Nie tego bym nie zniosła, tym bardziej, że to hermeneuta :D

      Ej tak nie ma! xDD Zhiperbolizowałaś całą wypowiedź! Zabrałaś mi całą frajdę xDD No dobra, masz mnie, śmiałam się do rozpuku, ale błagam nie rób tego więcej bo tego nie zniosę :D

      Specjalnie dla mnie? Ach, och, JA jestem zachwycona <3

      Usuń
    7. Uśmiałam się z tym kijem :D To kiedy się umawiamy?

      P.S. Sarkazm to wyższy poziom ironii, a nawet chamska ironia, więc Twoje zdanie powinno brzmieć "I znowu ironia, ale dzięki Bogu nie sarkazm, bo jego bym nie zniosła".

      Usuń
    8. hahaha, jak przyjadę papiery m.in. na Twoją uczelnię składać ;) Ale zacznę od dzisiaj się hartować i czopki zakładać :D

      P.S- Miałam już się mądrować, ale po zastanowieniu ( choć rzadko mi się to zdarza ), zgłupiałam. Bo fakt byłam uczona na fantastycznym wolu, że sarkazm to gorzka odmiana ironii... Ale zakodowałam sobie, że on jest bezpośrednio wprost do kogoś zaadresowany w taki sposób, że ta osoba odbierze to jako złośliwy przytyk, natomiast ironia to jest już uszczypliwość, która nie zawsze może zostać zrozumiana gdyż świadomie mówimy coś na odwrót by kogoś ośmieszyć ( no i albo jesteśmy mistrzami i nas druga osoba nie zrozumie, albo jesteśmy beznadziejni ,,jak" ja, że również nikt nie odbierze tego jako zasadzki xDD). Mając na myśli, że dzięki Bogu sarkazm ( to miałam namyśli, że wprost napisałaś co i jak, a nie z ukrytym przekazem). Ale teraz zrobił mi się naprawdę groch z kapustą! Ale w sumie ironia może rozśmieszyć i jest raczej pozytywna, a sarkazm już nie :D A może to wychodzi od nadawcy, a nie percepcji odbiorcy? Zgłupiałam do reszty xDD Ale ufam Tobie w końcu stypendystka na magisterce lepiej wie od wiecznie gubiącej wątek i własne myśli chaotycznej studentce :) A więc: "I znowu ironia, ale dzięki Bogu nie sarkazm, bo jego bym nie zniosła".
      I mam prośbę, jeżeli będę popełniała takie gafy, to nie wstydź się mnie poprawiać. Bo wolę milion razy byś ty mi to powiedziała z życzliwością i humorem niż lekceważąco wykładowca. A jak widzisz, wiem, że dzwonią w kościele, ale żeby jeszcze, w którym :)

      Usuń
  11. Wspomnienia z wycieczki genialne haha :D Coś słabe kieliszki mięli, że od razu się stłukły hah :D
    Wafelki oczywiście mam, najmniej oczekuję od śmietanki, najwięcej zaś od kawy, u Ciebie wszystkie są mniej więcej na równi, teraz to mam zagadkę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam! Bo rządowe to powinny być z tytanu :) Bo generalnie koteńku wszystkie smakowały podobnie :)

      Usuń
  12. Ciekawa historia, mi też się podobne czasami przytrafiają.

    Tym kieliszkiem to system rozwaliłaś :* :)

    Mięso *.* Ja nie jestem vege ale od niego stronię. Sam zapach, ojć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie chciałam rozwalać naprawdę :* :) Ale pocieszyłaś mnie że miewasz podobnie :)

      A ja lubię dobrze pojeść... ale nie koniecznie w takiej szopce, jaką odstawiłam ostatnio :D

      Usuń
  13. Kawowa najlepsza <3 Choć z prawdziwą kawą nie ma za wiele wspólnego xD
    Uśmiałam się z twoich historii, ale pozytywnie:D Może to dziwne, ale pomimo, że się nie znamy, czuję że jesteś super osobą ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj smutna prawda, ale niestety jakże prawdziwa :D

      Cieszę się, że moje życiowe tragedie chociaż kogoś rozśmieszyły :)

      Ech uwierz mi kochana, wcale nie super, daleko mi do tego, ale dziękuję, że przynajmniej sprawiam takie wrażenie :) Ja za to wiem, że mimo, że się nie znamy, już Cię lubię :D

      Usuń
  14. Jak nie daje jak daje :) Używam przyprawy i to sporo - pieprz ziołowy (ale tylko z Prymatu), zioła prowansalskie, chilli, papryka ostra, czasem słodka, koperek, natka pietruszki i inne :) Ja tylko nie solę ;)

    I tutaj ponownie sprawdza się to, że każdy lubi co innego :) Ja osobiście lubię zbożowy posmak ;) Ania chyba również :)

    Dla mnie są prawie idealne - gdyby nie ta sól byłyby idealne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziło mi o co innego xDD Źle się znowu wyraziłam, przepraszam, a więc: tak to jest jak się nie soli i nie słodzi cukrem :)

      Tak rozumiem, szanuję, ale podświadomie miałam na myśli, że wiele jest osób, które jednak mało ma do czynienia z takimi produktami, i nie sądze, że łatwiej byłoby je przekonać jakbyśmy dali im od razu z grubej rury czysty zbożowy smak :) Mój brat sucharki lubi, ale tymi pełnoziarnistymi pluje :D

      Ta sól uratowałaby dla mnie ich smak :)

      Usuń
    2. Nie masz za co przepraszać - to tylko niedopowiedzenie, ale wszystko jest już jasne :) Wiesz jakoś mi tej soli nie brakuje i nie tęsknię za nią a co do cukru to nawet ja czasem potrzebuję zasłodzenia ;)

      Tutaj też masz rację (zresztą jak zwykle) :) Ważne, ze chrupaki są smaczne i to może być fajna przygoda a właściwie początek przygody z produktami tego typu (zdrowszymi i zbożowymi) :)

      Ha.. no i rzeczywiście ratuje ale dla mnie mogłoby być jej odrobinkę mniej ;) No ale jak już napisałam "dla mnie" :) Po jednym krakersie tego nie czuć ale już po 1/3 opakowania na jęzorze czułam tą słoność :P

      Usuń
  15. Rany! Szpilko! Uwielbiam Cię za ten opis dnia. XDD Naprawdę ! <3 Mogę zostać Twoją fanką? :DDD Hahah. :D
    A co do Princessek - jadłam dużą wersję, może raz, czy dwa, ale te małe chyba stworzyli do wypróbowania specjalnie dla mnie. :D Muszę je w końcu kupić. Tym bardziej, że ja to ten typ, co lubi wszystkiego spróbować po kawałeczku - tylko by poznać smak. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie pozwalam stanowczo, bo to mogłoby grozić utratą piątej, a nawet szóstej klepki ;) Sama nie wierzę, że jednak zdecydowałam się dodać ten opis, bo on wcale nie ukazał żadnych z moich licznych superlatyw :D

      Hahaha wysłuchali Twoich próśb :D A resztę niedojedzonych dla mamusi ^^

      Usuń
  16. Uf.. ulżyło mi :) Już myślałam, ze nie chcesz mnie stołować :P Wiesz tak znienacka to nie lubię do kogoś wpadać bo to tak jakby sie komuś wpraszać.. ktoś moze mieć inne plany i mogę tylko przeszkadzać. Zawszę wolę uprzedzić no ale jeśli już zakładasz taką historię to nie wierze, że nie znalazłoby się nic czym można by mnie ugościć. Na pewno coś by się znalazło, tylko w tej chwili o tym nie myślisz :) Przecież można zjeść same ziemniaki z surówką a jak ma sie jakieś warzywa z puszki to wrzucić je do gara i zalać sosem pomidorowym (przesmażona cebulka i koncentrat pomidorowy rozcieńczony z odrobiną wody do konsystencji sosu). Do ziemniaków może być też jajko gotowana/w koszulce/ sadzone... albo sama jajecznica:) Zawsze można coś wymyślić ;)

    Głupoty gadasz... Figurę to mam okropną ale jest to związane z wadą kręgosłupa.. nie przyjemna wada bo jestem wypięta do przodu a przy tym płaska jak decha co daje wrażenie jakbym miała brzuch ;/ Heh bywa.... Ty to jesteś laska :) No ale jak to mówią"ładne to co się komu podoba" ;) Ty to pewnie masz po mamie ;)

    U mnie w domu to mama i siostra również wolą domowe wypieki od tych ze sklepu a mama uważa, ze piekę dobre ciasta... nie wiem ile w tym prawdy, ale od dłuższego czasu ja w tym wyręczam co jej pasuje :) No i rodzina zjada ze smakiem, wiec moze coś w tym jest? Ale Twój chlebek bananowy to bym zjadła ;)

    Twój sekret jest u mnie bezpieczny - spokojnie ;) Tylko zastanawia mnie jedno - skoro wolisz wytrawne smaki to dlaczego częściej jesz słodkie? :) Po to by wytrawne dania smakowały jeszcze bardziej? ;)'

    Dziękuję - miło czytać te słowa :) Aż łezka zakręciła mi się w oku... Ja również lubię Cię za to jaka jesteś :) Po rozmowie z Tobą zawsze mam lepszy humor i banana na twarzy :)

    W takim razie spełnię Twoją wolę i jeszcze poczekam :) A i ten liścik to nadal wolisz dostać do akademika tak? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie miło, to zdecydowanie coś więcej :)

      Rozumiem, szanuję :)

      Odpiszę jak się dokopię :D

      To prawda, ale zwykle przy większej ilości gości nie ma czasu stać przy kuchni i podaje się co jest, a byłoby mi niezmiernie głupio jakby Ci burczało w brzuchu xDD A samą tak do kuchni posłać jeszcze dziwiniej :D

      Masz podobnie jak moja znajoma bliska na aka, ale się nie przejmuj! Wcale to źle nie wygląda nie nakręcaj się tak, to raczej wygląda jakbyś zawsze była rozluźniona :) A ja wolę ludzi bez kija u szczotki w plecach :D Eeee jaka ze mnie laska! U dołu jestem rozbudowana, a już z tyłu na plecach nie dosyć, że mi kręgosłup widać to jeszcze, że mam krzywy ( skolioza) Ludzie się łapią za głowę jak to widzą xDD Poza tym te siniaki na nogach :) Nie jest tak kolorowo jak chowam się za ciuchami :D Choć przyznaję mamunia moja w porównaniu do mnie to przepiękna była ^^

      Pewnie pysznie gotujesz ^^ Przez ciebie pokochałam połączenie masła orzechowego z makaronem, kaszami! Słowo! Dzisiaj jadłam z makaronem spaghetti, brukselką i brokułem <3 A tak się najadłam, że mi brzuszek pęka :D ( i to nie wina kręgosłupa xD)

      Ha i tu Cię mam, ale wprowadziłam Cię w błąd! Na blogu jem słodkie, ale w życiu na co dzień? Poza jedynym posiłkiem, ( nawet nie posiłkiem) które prezentuję w części składowej na blogu jem przecież kilka innych :D Obiady jem sporadycznie na słodko, kolacje bardzo rzadko, no śniadanka częściej na słodko, ale często i na wytrawnie. Dzisiaj np jadłam mieszankę wszystkich kasz z camembertem :) Jaki ulepek klejący mi wyszedł :D

      Wiesz co kurde... zamąciłaś mi w głowie, bo nie pomyślałam, że wolałabym go do domu. Daj mi zastanowić się do poniedziałku, teraz się pogubiłam :D

      Usuń