wtorek, 27 października 2015

116. Princessa zebra od Nestle


Jadłam zebrę może dobry ponad rok temu... Ale szczerze, nigdy nie pogardzę darmowym słodyczem od nikogo :D ( A od taty tym bardziej... On i ten jego wzrok: Powiedź kulfonie, że nie jadłaś, bo więcej nic nie dostaniesz xDD). Mimo, że odhaczyłam ją z listy ,,przetestowanych", to ponownie na początku tegorocznych wakacji się na nią skusiłam ^^ ( No musiałam :D). Odwlekałam jej recenzję i ba nawet nie miałam motywacji wstawiać, bo ogólnie mam za dużo księżniczkowych postów od Nestle na blogu, ale ktoś mnie o nią poprosił :) A więc o to ona! Rzekoma limitka, która zadomowiła się na dobre w naszych sklepach :D Zapraszam ^^

A dzisiaj... już zdycham... Cały dzień zajęć. Ale jest motywacja, bo jutro jadę do domu! Po-achowałabym i na-ochała, ale naprawdę za chwilkę wyzionę resztki sił, które powinnam zachować na rozpychanie się łokciami w pociągu i targaniu dwa razy większej ode mnie walizki :D No nic, zapraszam do recenzji! ( Oby tylko wszystko się udało :>). 

P.S- A co mi tam xDD W sumie jestem ciekawa jak zareagują ludzie w przedziale na mój słoik litrowy z gołąbkami i mną je jedzącą ze słoika :D ( Dobra robiłam już tak 4 razy, ale na pierwszym roku, a teraz jestem na 3 :) Myślicie, że się zbijam? Może to i lepiej xDD Najlepsze jest to, że o mocnej szmince nie zapomnę, ale o manierach już i owszem, cóż taka już jestem, pełna sprzeczności :)

Wygląd kontra rzeczywistość:


Wrażenia smakowe:

Pierwsze co uderza przy pierwszym z nią kontakcie to niezwykła kruchość... Wręcz sypie się jak staruszek na naszych oczach xDD ( Nie no powaga! Nie taki wcale staruszek bo wręcz przeciwnie- to świadczy o jego/jej niesamowitej świeżości, ale sypie się niczym piasek :D). Warstwy wafelka są w miarę równe i proporcjonalne do warstw z kremem. Kolor wafelka jest nie typowy: bardzo ciemny, wręcz mroczny; brąz niemalże czarny... Kurde czym oni je zabarwili? :D Jednak gdy się przyjrzeć to jest trochę szarawy ( jak grafit ołówka ), matowy. Krem niby biały? Może... ale to nie do końca czysty kolor, tylko trochę wyblakły... raczej w bardzo jasny beż wpadający oraz podbijający w szare tony :D Mimo wszystko ładny wafelek, nie gładki bo ma kwadraciki z każdej strony wyrzeźbione ^^ Czym pachnie?... trudne pytanie xDD Po pierwsze mało daje czymkolwiek, lecz jeśli już to... wafelkowo, słono, mlecznie, ale nie słodko, ( ale szczerze pierwsze co mi się rzuciło, czym pachnie... to pieczywem- na serio xDD jest ze mną coraz gorzej :D). Poza tym łatwo rozwarstwić tego skubańca... wręcz się sam rozbiera xDD Wiecie co sobie myślę? Fajny pomysł z tą zebrą wykminili ;) No i te urocze wafelki- na plus! Przechodząc do innych zmysłów... Krem w konsystencji jak modelina, bardzo mleczny, tłusty, słodziutki, trochę sztucznawy, ale nie chamsko... ( Nie stop! Mam przebłysk geniuszu xDD No i mam lepsze porównanie! :D Uwaga: tak się da formować tą masę jak serek topiony! Bardzo podobna konsystencja tylko się tak nie błyszczy xDD Wiem kopara Wam opadła... mi też :D) 
O zdziwko raczej się nie lepi, co prawda trochę proszkowy, mąkowaty ( ale nie piaskowy ufff... ) xDD Ma nutę gorzkości jak się wje, oraz jest słodki, ale nie za słodki. I to chyba tyle na temat kremu. Za to wafelki, szczerze tak jak się spodziewałam obłędnie chrupkie, wypieczone, gorzkawe niczym kakao, suche, lecz pyszne... Niby wadą jest tu sypkość, ale przez to zawaliście chrupią... A ten krem miękki, tłusty pomiędzy :>
Całość: smaczna ^^ Krem rozpływa się wewnątrz między niezwykle rozpadającymi się kruchymi wafelkami ( niesamowicie kruchymi, miękkimi, delikatnymi... Cały czas ma się wrażenie jakby piórka z andrutów się jadło... Nie możliwym jest ( naprawdę) ugryźć tak by został jednolity ślad ugryzienia... Każda warstwa, żyje własnym życiem :) ( Jedna wystaje, druga już nie xDD). Wafelek mocno kakaowy, całość słodziutka, ale nie bezczelnie. ( Choć może być za słodka dla niektórych - po mojej głębszej refleksji doszłam do tego wniosku... no dobra... mamy spytałam =.=... Dla mnie było okej ). Bardzo poprawny i udany wafelek; no kurcze nie mam się z grubsza do czego przyczepić choć trochę może za słodki, za kruchliwy... Mimo wszystko zabrakło mi tej nutki adrenaliny! Tej sztuczności ( albo po prostu czekolady xDD). Nie urzeka mnie raczej niczym, poza wyglądem... nawet przeciętny i bardzo zwykły mi się wydaje choć bardzo udany! Ale zaliczyłabym go bardziej do mechanicznego zjedzenia z mojej strony, bo mają po prostu banalny, powszedni smak. Jeżeli już to polecam ujeżdżaczom zebr xDD ( Wybaczcie, to już po prostu moje zmęczenie, daje się we znaki :). Napisałabym, żebyście się trzymali, ale dzisiaj jak to powiedziałam do kolegi na odchodne to mi odparował: No ty też się nie puszczaj! ( I zarzucił w gratisie szelmowski uśmieszek)... =.= A więc ... do usłyszenia, czy napisania :)

Nazwa: Princessa zebra- Kakaowy wafel przekładany kremem mlecznym
Marka: Nestle/Princessa
Producent: Nestlé Polska S.A.
Skład:
Dostępne w opakowaniach: ok. 37g.
Wartość odżywcza kaloryczna: ok. 542kcal/100g. ( wafelek ok. 37g ok. 201kcal. ).
Cena: około 0,99 zł.
Zakupiony: Lewiatan
W skali miau: 
 W systemie dziesiątkowym: 7,5/10

Rozważenie ponownego zakupu: Sama z siebie, dla siebie, raczej nie ;) Zwykły, dobry wafelek, jednak wolę inne księżniczki- te bardziej kontrowersyjne :D

Miałam umieścić Liebster Award, ale nie wiem czy chcecie to czytać xDD Jeżeli jednak się ktoś znajdzie... to go automatycznie nominuję, mwahahaha ^^ Przemyślcie to w takim razie ^^

56 komentarzy:

  1. Powiem jedno, jak tata daje to jeść trzeba! Mój zamiast czekolady kupuje mi masę owoców, ale to i lepiej! Obdarował mnie dzisiaj kilogramowym melonem, mango, winogronem, kaki i jeszcze brokuły kupił <3 Wie jak swoją roślinną córeczkę dokarmiać :D

    Ta Princessa to zdecydowanie moja ulubiona! Nie za słodka, idealnie wyważony smak...taka Princessa a'la Oreo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej jaki kochany i to jeszcze samymi witaminkami! Kurcze... gdybyś miała starszego brata brałabym się za niego, bez opamiętania :D Takie pyszności, a melon to jedno z moich ulubionych owoców. Kaki chciałam kupić ale szkoda mi było 2 złoty. Może mojego teraz na dniach naciągne w kaufie jak będę w domku ^^

      Hahahaha cieszę się, że Ci tak smakowała, dla mnie za mało chemiczna :D

      Usuń
  2. Zgadzam się, to była taka smaczna ale nie porywająca przekąska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :3 Jak się ze mną zgodziłaś, nagle świat wydał mi się bardziej kolorowy! :D

      Usuń
  3. O, dobrze, że Princessa, bo mogę nawiązywać do tych miniaturek z Biedronki z 2 recenzji temu-pycha! Najbardziej jednak smakowała mi karmelowa, miała najintemsywaniejszy też zapach!
    Przyznaje bez bicia, że zebry nie jadłam, ale jeżeli jest taka dobra jak tamte albo kokosowa, to muszę sobie kupić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest tak przesłodzone jak tamte, co nie znaczy, że nie jest słodka :)

      Usuń
  4. Nigdy za princessą jakoś szczególnie nie przepadałam jak mi sie gdzieś kiedyś nawinie to może kupię :D

    Też bym chciała zobaczyć miny innych pasażerów :D chociaż mi sie zdarza jeść z pojemnika. Ze słoika nie próbowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie rób tego wstyd i stypa po całości :D Wiem co mówię, ale na serio opamiętałam się dzisiaj rano i przełożyłam do pojemnika xDD Jednak wydoroślałam od tego pierwszego roku :D

      Usuń
  5. Dzień dobry! :)
    U mnie to chyba już przyzwyczajenie zaglądać czy u Ciebie jakaś nowość! *.*
    Kocham Princessy - zebra? Mój chłopak ją lubi ja średnio - chyba jestem fanką kokosa i mogłabym ją jeść non stop gdybym jeszcze chciała :D. No ale tak, ładnie wygląda, zapach jak wiele innych lekko chemiczny jednak przyciąga - ach te chwyty producentów ;(
    Przyciaga wzrok i jest wszędzie? Chyba tak. Ogólnie z Twoją ocenką się zgadzam, tak jak i z tym, że sama bym jej nie kupiła a gdybym dostała od kogoś jakąkolwiek princessę byłabym w niebie :* "trzymaj się" skąd ja to znam, ciągle słyszę jak ktoś to powie do kogoś "Ty też, tylko się nie puszczaj " haha! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo! :)
      Zdradzę Ci kochana, że nie musisz wchodzić codziennie, bo dodaję notkę co dwa dni. Zresztą... czym tu się chwalić ślicznotko! :D
      Chwyty producentów choć znane i banalne, a jednak takie skutecznie... bo mnie też usidlili >.< Ja też kocham kokosowe jedzonko, nie wiem jak można go nie lubić :D
      A ja tego nigdy wcześniej nie słyszałam! Nie wiem jak żyłam na studiach do tej pory :D A może nikt mnie po prostu o to nie podejrzewał? :D To dobrze :D
      To ja bym Ci z przyjemnością ją kupiła :) :*

      Usuń
  6. zgadzam się szału nie ma, ale może być :) z braku laku :P

    smacznych gołąbków, tylko się nie wybrudz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^

      Oj fleja ze mnie, ale dałam radę...

      P.S- przełożyłam do pojemniczka, nie dałam rady jak na pierwszym roku... ale może to i lepiej, to znaczy, że wydoroślałam z takich chec xD

      Usuń
    2. haha oj pamiętam jakie się rzeczy czasami na uczelnię nosiło.. gołabki to jeszcze nie tak zle, uwierz :)

      Usuń
    3. ojej, pocieszyłaś mnie, dziękuję ^^ Ale boję sobie wyobrazić w takim razie co innego się nosiło. Ja w pociągu jeszcze raz jadłam: bigos, fasolke po bretońsku i kapustę z grochem :) Ale to wszystko już po 0,5 l :)

      Usuń
    4. to tłumaczy w 100% :)

      no wiesz... niektórzy jedzą w pociągu/autobusie w środku lata śmierdzącą konserwę albo wędzone potrawy :P to akurat nie ja, ale są takie geniusze

      Usuń
    5. ooo takim mistrzem jeszcze nie byłam, ale czy mądrym pomysłem był ten groch z kapustą ze słoika? :D Oj obawiam się, że nie :) A obok dzisiaj dwaj anglicy jedli kanapki z salcesonem i zachwalali Polskie żarcie :D

      Usuń
  7. Mnie też nie zachwyciła, a najbardziej zapamiętałam z niej kruchość wafli uniemożliwiającą podzielenie na warstwy :p Na chwilę obecną wolę kokosową (a dziś rano naszło mnie na orzrchowe prince polo, nie wiem czemu) ;p


    A co do jedzenia w pociągu to niech się inni patrzą i zazdroszczą :p Ja na takich gapiów nie zwracam uwagi i jem co mam jeść :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w polo jest w promocji każdy rodzaj prince polo! Nawet wziełam ale odłożyłam przy kasie bo mi nie wystarczyło... a mam też ostatnio mega na niego chcicę ... na orzechowy i mleczny :< może papo mnie poratuje... i też nie wiem czemu xDD

      Ty mój bohaterze! :* :)

      Usuń
    2. To mi już przeszło ;p Nie kupiłam jak mi się chciało, bo nie zdążyłam, zjadłam pół czekolady i mi się odechciało, choć jak bym teraz miała przy sobie to bym nie pogardziła ;p

      Może niech nas nagrają jak jemy i dadzą do tv do programu "zwykły bohater" czy coś takiego ;p

      Usuń
    3. A zgadnij co tatuś Niesi kupił :D A najlepsze jest to, że go wcale nie prosiłam ^^ A czekolada dobra na wszystko :)

      Eee... za wybitne jesteśmy, by nas z takim pospólstwem mieszać :D

      Usuń
    4. Prince Polo orzechowe. Zgadłam :P?

      Racja - nasze bohaterstwo ciągle będzie prawdziwe, bo nie skomercjalizowane :P

      Usuń
    5. yhym! Jesteś prorokiem!? :D

      hahaha, przestań bo z naszą skromnością, nigdy nie skończymy tej rozmowy :)

      Usuń
  8. Jaka tam ze mnie znawczyni? :) Po prostu jak zaczęłam dbać o zdrowie to i zaczęłam się tym interesować :) Poczytałam tu i ówdzie ;) Trochę bałam się, że moja recenzja będzie za długa i chyba taka była, ale ja już tak mam... Jak się rozpiszę to na maxa :P Moje szkolne wypracowania zawsze były bardzo długie az polonistka się uśmiechała :) Z kolei w LO na profilu humanistycznym polonistka oświadczyła mi, że "buduje zbyt rozbudowane zdania". Dostawałam ochrzan za takie rozpisywanie się (przepraszam za użyte słowo) ;p Nawet obniżała mi a to oceny... trochę mnie to denerwowało i potem pisałam "na odwal" i o dziwo oceny były lepsze ;p Dziwna filozofia ale w ogóle moja polonistka była dziwną osobą :P

    Jeśli chodzi o czekolady to nawet nie wiem, czy lubisz gorzkie/deserowe... bo o tym, że smakują Ci słodkie i darzysz sentymentem Wedel wiem :)

    Bywa :) Tak zwany pierwszy i ostatni raz :)

    Macierzanka na "rozjaśnienie umysłu?" ;) Myślałam, że macierzanka rozgrzewa i działa wykrztuśnie - dobra na przeziębienie, wirusy itp. Ja już mamę tez nie proszę bo już wiem jak :)

    Wydaje mi się, że zgadzamy się w wielu sprawach, tylko o nich jeszcze nie rozmawiałyśmy :) O niektórych słodyczach również mamy podobne zdanie :)

    Wiesz nie wydaje mi się... Od podstawówki do II klasy gimnazjum byłam "kozłem ofiarnym" - wyśmiewano się ze mnie, robiono głupie kawały, przezywano... Nie było to przyjemne. W III gimnazjum ciężko zachorowałam i większość II semestru spędziłam w szpitalu. Pamiętam, że jak wyszłam to po powrocie czekała mnie miła niespodzianka.. jednym skromnym gestem klasa sprawiła, że wybaczyłam im te wszystkie lata przez które mi dokuczali (nie żebym ich znienawidziła ale było mi bardzo przykro, że tak bardzo mi dokuczają) - sprawili, że się rozpłakałam :) To było miłe.... Widocznie dojrzeli dopiero wtedy...

    A może tak mniej więcej pamiętasz jego smak (czy bardziej słone czy słodkie)? :)

    A lodówki w pokoju nie macie? ;) Chwilka.. korniszony to takie w occie tak? ;) Tak dokładnie nie znam się na tych nazwach :P wiem wstyd.. :P

    To zalezy jak długo szła by paczka. Raz wysłałam poszłam na pocztę list do koleżanki do miała na drugi dzień (akurat zabierali pocztę) a innym razem po tygodniu. U mnie pocztę zabierają w poniedziałki i czwartki :) To też zalezy na jak długo przyjeżdżasz do domu :) Z drugiej strony teraz będą Święta i nie wiadomo jak z tą pocztą :P Jeśli tak Ci wygodnie to nie ma sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, ale chece miałaś :D Ja za to choćbym jak się nie starała, nie umiałam streszczać i gały dostawałam. Byłam załamana bo same 5 poza tym miałam :) Ale kompletnie nie umiem nic skracać, słowo! Teraz na studiach nikt notatek nie chce ode mnie brać o ja wszystko totalnie notuje i nie umiem selekcjonować materiałów. No teraz już jest lepiej jak jestem na trzecim roku ale wrażenie pozostało... A że wszyscy jeszcze leją że piszę cyrlicą :)

      na to też jest macierzanka, ale jest lepsza niż lecytyna na nauke, słowo :)

      Przykro mi, że było Ci tak ciężko, naprawdę... Ale trzeba umieć wybaczać, choć to trudne i wiem jak boli. Gdyż tak zniewalasz sama siebie tą goryczą która Cię psuje od środka i nadgniwa... na szczęście ty nie masz z tym problemu co mnie bardzo cieszy i urzeka ^^

      tak w occie, ale one nie muszą stać w lodówce :) Tylko w chłodnym ciemnym miejscu :) Żaden wstyd :D Gdyby tylko takie powody do wstydu były ^^ Lodówke mamy ale malutką, ledwo się mieszczę z innymi słoikami i żarciem :)

      wolę do Aka w takim razie ^^

      Usuń
    2. W gimnazjum z plastyki było podobnie.. raz się męczyłam, rysowałam kilka dni i baba wstawiła mi 4.. oświadczyła "że to za kolory" płakac mi się chciało.. a jak coś wyszło mi okropnie (portret), że myślalam ze dostanę 2 lub3 to dostałam 5- :P Masakra... Dostawałaś gały za to, że za dużo pisałaś? :) Pewnie nie jesteś humanistką :)

      Na prawdę? Powiem siostrze bo ona lecytynę łyka... Dzięki :) Jesteś wielka ;)

      Wiesz ja jestem osobą, która nie umie się długo gniewać - szybko wybaczam... Nie pałalam nienawiścią do klasy ale było mi bardzo smutno... dokuczali mi a jak przyszło co do czego to chcieli spisywać ode mnie lekcje itp. Czasem dawałam a co mialam nie dać? Potem w III gimnazjum nabrałam pewnosci siebie i umiałam się odgryźć, nagadać, że poszło w piety ale nie obrazić i bez wyzwisk ;) Wtedy niektórzy zaczęli mnie bardziej szanować ;) A z tym gniciem to od lat tłumacze to mojemu starszemu rodzeństwu a oni nadal się na siebie boczą... Już nawet mówiłam tak "A co jak pewnego dnia, nie daj Boze coś się któremuś z Was stanie? A co jak któreś z Was wyląduje w ciężkim stanie w szpitalu i nie daj Boże umrze? Chcecie pożegnać się w gniewie i złości?" Nawet to nie pomogło :( Jest mi bardzo smuto z tego powodu :( Jak tak można?

      Z ogórków to wiem, że są kiszone, piklowane, takie co kisi sie kilka dni a potem można jeść (nie wiem jak się nazywają) a korniszony to co innego co octowane? :P Już sama nie wiem:P Co do lodówki to coś mi się przypomniało... Jak moja siostra zmieniła pokój w akademiku (w tamtym było za głośno) to na dwie dziewczyny dali lodówkę turystyczną (lub na piwo) .. taką malutką :P Tam to dopiero nie było miejsca :P

      Boję się że zanim ja dostaniesz to już spróbujesz tych smakołyków ;P

      Usuń
    3. też tak nie raz miałam :) I tak bywa często z konkursami... piszę, staram się, wymyślam, zdjęcia robie i nic... Na primavike brechtem i na półzartem napisałam... i wygrałam xDD Ciężko cokolwiek wygrać mi, ale wtedy to się nie spodziewałam :)

      nie mnie podziękuj, tylko Korżawskiej. Przeczytała mi to mama z jej książki, ale na necie też o tym jest, polecam twojej siostrzyczce: http://www.naturaity.pl/artykul/299,cos-na-poprawe-pamieci-macierzanka-piaskowa.html oraz http://kobieta.interia.pl/uroda/news-najlepsza-metoda-na-dobry-nastroj-macierzanka,nId,1401883

      Nie przejmuj się, muszą to przetrawić. Ja bym się za nich modliła. Bo taka nienawiść i złość bardzo zniewala. Czynią siebie i rodzinę nieszczęśliwymi, a przecież życie jest tak krótkie i niespodziewane, że szkoda czasu i zdrowia na to. Gratuluję Ci takiej postawy to fantastyczne :) Bardzo polecam Ci książke: Moc uwielbienia, jak nie chesz czytać zrozumiem, ale moim zdaniem jak raz ją ktoś przeczyta to zapuści korzeń i zmieni tok myślenia na zawsze :)

      Dobrze mówisz! Bo dokładnie tak jest z tymi ogórkami. Korniszone to w occie i to moje ulubione, dzisiaj zjadłam do śniadania z 5... ale... nie wiem jakie w sumie... bo ktoś przełożył kiszone i korniszone do jednego słoika xDD Dziwnie smakowały, ale były okej ^^
      Moja siostra ma dokładnie taką samą lodówke! Nic prawie tam nie mieści :P

      Usuń
    4. Z konkursami też mam tak samo. Starałam się i nic a na odwal to jeszcze nie pisalam, ale spróbuje następnym razem :P A ostatni konkurs Primaviki wygrałaś - ten co był niedawno ?;)

      Tobie też dziękuję bo przekazałaś mi informacje ;)

      Z mamą cały czas się o nich modlimy. Już były wspólne rozmowy, rodzice prawie płakali... niby jest lepiej ale nadal czuć między nimi lekkie spięcie. Trwa to już 2-3 lata :( Coś okropnego :( Książki poszukam i z chęcią przeczytam (jeśli znadję) Dziękuję <3 :)

      Czyli korniszony to te w occie? :) Jak byłam mała bardzo lubiłam i jadlam bez niczego ale z czasem już mi przeszło to uwielbienie :) Może dlatego, ze moje smaki mi się zmieniły a te ogórki (kilkuletnie) były dla mnie bardzo słodkie - moze gdyby mama zrobiła "świeże" i dała mniej cukru to byłoby inaczej :)

      A co dobrego jadłaś? ;)

      Jak w jednym słoiku można wymieszac ogórka kiszonego i w occie? :P A zalewa jaka była? ;)

      Taka lodówka to śmiech na sali :P Jak idzie sie do szpitala to można taką ze sobą zabrać by nie paść tam z głodu :)

      Usuń
  9. Jak to mówią "Jak daja za darmo to się bierze" a tacie nie wypada odmówić ;) Długa ta Twoja lista z produktami do przetestowania ? I nie przejmuj się słoikami :) Moja siostra jak przyjeżdża do domu to też bierze ze sobą jedzenie - ba nawet kilka razy podawało jej się busem (ale wtedy trzeba zapłacić). Wielu studentów zabiera ze sobą "słoikowe jedzenie" ;)

    Jak już wiesz Princessa poza dwoma nieistniejącymi już wyjątkami to nie moja bajka - jak dla mnie za słodka i za krucha. Jeśli już mam zjeść albo inaczej... jeśli już mam ochotę na wafelka to wolę te twardsze i mniej słodkie :) Moja młodsza siostra jeśli wybiera wafelka to właśnie Princesse a "Zebra" jej bardzo smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to ja jestem właśnie takim słoikiem, ale pocieszyłaś mnie z tą twoją siostrą. Chciałabym się kiedyś u Ciebie też załadować xDD Oj mam trzy szafki =.= ... ale to i tak mniej niż w wakacje więc jestem dumna z siebie :)

      Chciałabym poznać twoją siostrę, czuję żebyśmy się dogadały :D

      Usuń
    2. Studenciaki przywożą z domu pierogi, gołąbki, kotlety :) Moja siostra bierze też ciasto (mam robotę bo muszę piec :P ) A co się stało z innymi szafkami? :)

      Czuję się zazdrosna :P
      Czy byście się dogadały??? Jesli tak to tylko w kwestii słodyczy a zwłaszcza Princessy :D Moja siostra nie idzie na ustępstwa NIGDY.. a jak się zdenerwuje to potrafi gniewać się miesiącami i nie wybaczy.. w najgorszym wypadku potrafi się zemścić...Taki ma charakterek :P Mimo iż jest moją młodszą siostrą to nie jestem w stanie długo z NIą wytrzymać. Nawet moja mama jest zmęczona :P Po rozmowie z moją siostrą człowiek czuje się jakby przebiegł maraton :P

      Usuń
    3. moja współlokatorka często kurczaka poporcjowanego, schab pokrojony na plasterki na obiad, sos i mieso na spaghetti :) Ciasto czasami też biorę, ale raczej nie dla siebie, a dla znajomych :D Inne szafki unieszkodliwione w moim brzuszku ( oczywiście zawartość ).

      Ja też nie byłam święta, ale bardzo się zmieniłam, może i Twoja siostra przejdzie jakąś przemianę :) Ale nie mów o niej źle! Takie rzeczy to tylko w rodzinie na forum :) Na pewno ma też wiele innych wspaniałych cech ^^

      Usuń
    4. Moja siostra również - ugotowanego kurczaka, udka, schabowe, czasem zupę w słoiku, bigos, gołąbki, usmazoną rybę :) Mojej siostrze gotować się nie chce. Z kolei czasem denerwuję mamę - mówi że chce pierogi, mama lepi a jak przychodzi co do czego to ona chce brać 20 pierogów mimo iż moze zamrozić... no ale co się dziwić jak ona na obiad zjada 5 ;p A dlaczego ciastem karmisz znajomych? ;P

      Nikt nie jest Święty :) Każdy ma swoje minusy. Mimo iż siostra ma wady to Ją kocham - przecież jest moją siostrą :) Kocham Ją za to jaka jest ze wszystkimi jej wadami i zaletami :) Jednak muszę przyznać, że nie mam z Nią aż tak dobrego kontaktu jak Ty ze swoją. Z bratem mialam lepszy ale od ponad roku mam wrażenie, że się na mnie obraził (widzę to po tym jak mnie traktuje - tak oschle i sucho). Rozmawiałm z Nim ale to nic nie dało, więc odpuściłam... Nie będę się nikomu narzucać..... Z kolei ze starszą siostrą mam dobry kontakt ale zdecydowanie lepiej dogaduje się z Nią moja młodsza siostra (kosmetyki, perfumy i te sprawy :P). Najlepszy kontakt to mam z mamą :)

      Usuń
  10. Dla mnie to najlepsza princessa zaraz po kokosowej księżniczce. Ta jest nie do pobicia w temacie ,,Princessy". Zresztą jest też moim ukochanym wafelkiem i jest tylko jeden, który ją przebija - kokosowe Nussini od Milki, ale w naszym kraj go nie dostaniesz. :< Tylko Niemcy. Ta jednak też mi niesamowicie smakuje! Jest przyjemnie lekka i chrupiąca, czyli taki jaki powinien być wafelek. :-) Jadłam też limitki! Powiem Ci moje odczucia: śmietankowa - dziwna. Tłusta bardzo, ten krem słodki jak diabli i nie taki zły byłby gdyby nie fakt, że tak obrzydliwie gęsty i tłusty. Karmel był mało karmelowy moim zdaniem, ale plus za ciemną czekoladę. Za to kawa tak obłędnie pachniała, że zjadłam ją na dwa gryzy i nawet nie poczułam wyraźnie smaku. :D Niemniej była smaczna. :D
    Mam też małe info! Pojawiła się limitowana, zimowa wersja góralków kakaowych, które są całe pokryte czekoladą, a nie tylko po bokach! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jadłam to kokosowe i orzechowe Nussini już Ci pisałam xDD Było często kiedyś w realu i auchanie :) A w kraju spokojnie je znajdziesz, głowa do góry ^^ Dla mnie ta jest trochę za banalna w smaku... bo w strukturze obłędnie chrupka, ale smak... sama nie wiem. Choć wiesz jak lubię princessy ^^ Dziękuję Ci za opinię, o dziwo w większości się zgadzamy :D

      Co do info... Dziękuuuuuuuuuuuuuuję Ci bardzo! Siostra mi powiedziała już w pt o tym i nawet poinformowała mnie, że już je mogę wliczać do rzeczy, które muszę zjeść bo mi je kupiła xDD Ale Teraz wiem, że się nie zbijała i mam potwierdzone info od Ciebie :) Pisz mi częściej o takich nowinkach ^^ Będę wdzięczna :) Co do nowości w Auchanie jest oreo w czekoladzie za ok 15 zł. Ja nie kupię wiadomo dlaczego, ale Tobie polecam :)

      Usuń
    2. Piszecie o tych Górlakach? http://www.idcpolonia.pl/uploaded/system_files/original/goralki-intenso.jpg :)

      Usuń
    3. dokładnie :) Ale jeżeli mam być szczera, o wszelkich nowościach dowiaduję się od siostry, to ona jest moją bazą informacji :D

      Usuń
    4. Ale one nie są w całosci oblane czekoladą :) Opis ze strony producenta

      "Smaczne i pożywne wafelki oblewane obwodowo polewa kakaową, przekładane kremem o smaku czekoladowym. Kakaowe wafle przekładane większą iloscią kremu." :) Obwodowo czyli po bokach :)

      Siostra chyba dużo po sklepach chodzi :)

      Usuń
  11. Ja już wiem, czemu Ty nie pijasz kawy. Ty jej po prostu nie potrzebujesz, bo energia tak Cię rozpiera, że któregoś dnia wybuchniesz. W dzisiejszej recenzji chyba pobiłaś swój rekord anegdotek, odbijania od tematu, dodatkowych komentarzy i emotikon. A naprawdę sądziłam, że to niemożliwe!

    Co do samego wafla, dla mnie póki co to najlepsza z Princess. Orzechowej, mlecznej i kokosowej dobrze nie pamiętam, a dwie jedzone miniaturki były wstrętne. Przede mną jeszcze dwie nowe miniaturki, pod recenzją których wymieniłyśmy duuużo komentarzy, a także wymienione już klasyki.

    P.S. Pożycz mi trochę tej energii na zimę, bo w zimne dni wpadam w apatię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha jako jedyna to zauważyłaś i pewnie zryło Ci psychikę! Wybacz naprawdę :) Ale jak jestem bardzo zmęczona ( a wczoraj tak było ) to gadam BARDZO od rzeczy :) I faktycznie nie potrzebne mi żadne używki, ale później chcę się spalić ze wstydu :) Mam nadzieje, że więcej nie będę się starać pobijać tego rekordu ;)

      obym teraz nie zaspamowała ja pod Twoją notką bezmyślnymi komentarzami twojej recenzji :) Niestety, nie chciałabym, a i tak wyjdzie co innego :)

      A jednak na serio bardzo przepadam za twoimi subiektywnymi opiniami, tym bardziej że dla nas kulturoznawców, te obiektywne nie istnieją :D

      P.S- Gdybym mogła odłączyłabym kabelek i bym Ci podładowała energii :) A apatii się nie dawaj kochana, spójrz tylko ile osiągnęłaś i osiągasz co dnia, mi osobiście imponujesz , ale Ciii to jest tajemnica :D

      Usuń
    2. "dla nas kulturoznawców, te obiektywne nie istnieją" - kocham Cię za to, że wiesz i pamiętasz ;*

      Usuń
    3. o rajusiu... do końca dnia, przez Ciebie będę miała zaciesz :D Staram się spamiętać wszystko/jak najwięcej, ale moja pamięć jest toporna :) :*

      Usuń
  12. Miałyśmy tą przyjemność jeść tego wafelka ale było to dawno temu. Zaplusowal sobie tą kruchością, bo takie wafelki powinny być :) Nie rozbierałyśmy co prawda go na części pierwsze ale do samego połączenia masy z wafelkiem nie mamy co się przyczepić ;) Generalnie warto chociaż raz spróbować :)
    Haha chciałybyśmy Cię widzieć w tym pociągu :D My jedziemy zawsze z kulturką w przedziale dla rowerów i laptopem na kolanach :) Czyli cisza i spokój bez przepychanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z kulturką w przedziale na rowery? To znaczy to miejsce gdzie jest kibelek i każdy pcha się do wyjścia? :) Hahaha sugerujecie, może, że mi kultury brak? :D Rozbierzcie go! I dajcie znać czy nadal taki dobry :D

      Usuń
    2. To nie wiemy jakimi pociągami jeździsz, bo u nas nikt się nie pcha :P Absolutnie nic nie sugerujemy :D
      Może kiedyś jeszcze go spróbujemy to damy znać :)

      Usuń
    3. to wy na jakimś zadupiu mieszkacie? Bo przecież teraz święta i w pociągu brak miejsc wolnych, no chyba, że wy jakimiś specjalnymi dla vipów jeździcie :D Ja nic nie sugeruje :D

      Usuń
    4. Przeważnie intercity ale wczoraj się spóźniłyśmy i na regionalny się załapałyśmy ale wygody były bardzo podobne i mnóstwo miejsc wolnych :P

      Usuń
    5. eee to ja Wam do pięt nie dorastam, bo wszyscy moi znajomi narzekają, że nie załapali się na miejscówki, ani na w ogóle bilety, a wy mi takie rzeczy piszecie, aż trudno mi uwierzyć i przecieram oczy ze zdumienia! :P

      Usuń
    6. Jak widać mieszkamy w dwóch różnych światach :D

      Usuń
  13. Nie przepadałam za wafelkami, ale po spróbowaniu tego zdanie zmieniłam pomimo zasłodzenia tamtego dnia. Tez miałam dodać recenzję, ale nie opłacało mi się po pojawieniu się go i zjedzeniu ponad rok temu. xD W każdym razie wrócić można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, bo ja też go rok temu jadłam i wróciłam, a skoro Ci smakował to czekam na recenzję ^^

      Usuń
  14. Chyba wolę klasyczną kokosową wersję :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejkuuu, na wstępie przeepraszam, że mnie tu tak dawno nie było! Mam huk roboty w szkole, a jeszcze więcej w następnym. T.T

    Ochh, wyobrażam sobie Ciebie, jak jesz te gołąbki niczym ten króliczek w tle bloga. :DDD To urocze. :D

    Za Princessą nie przepadam, no jakoś tak.
    Ale za to pochwalę się, że w końcu spróbowałam Hitów, tych Creme Brulee - ale nie podeszły mi. :C Maczane w cieplutkiej herbatce lepiej, ale na jednym (?) ciastku się skończyło. :C Tacie podeszły o wiele bardziej, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za co ty mnie kochana przepraszasz!? Nie musisz mi się z niczego tłumaczyć, fakt troche smutno się bez Ciebie zrobiło, ale twoje zdrowie, szczęście jest dla mnie ważniejsze od komci :) Nie daj się robocie, pokaż kto jest jej Panem :D

      E tam urocze, to straszne :D Ale masz rację jestem do niego podobna, też mam tak okrągłą dupe i ciągle coś szamam xDD

      I dobrze, że nie przepadasz, każda osoba jest inna :)

      Hahaha mi też nie podeszły! Przybij piątke! A tatusiowie nie mam pojecia co z nimi mają! mój też je pałaszował, aż mu się uszy trzęsły :D

      Usuń
  16. pachnie chlebem a krem jak ser topiony xD ja jej nie jadlam ale czytajac sie ubawilam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na śniadanie albo kolacje jak znalazł :D

      Usuń