wtorek, 30 czerwca 2015

46. Góralek truskawkowy- wersja limitkowana

Najdroższa siostrzyczka rano wyjechała na miesiąc do pracy nad morze... miała mnie zabrać, ale za późno się tym zajeła i nie miałabym gdzie się podziać... więc pozostałam. Wysłałam dzisiaj może z 5 CV... wątpie czy ktokolwiek się odezwie, ale zrobiłam wszystko co w mojej mocy więc nie powinnam mieć wyrzutów sumienia ( a mam...). Potwornie już za nią tęsknie. Równo tydzień temu obroniła tytuł inżyniera, jestem z niej taka dumna. Też chciałabym coś osiągnąć. A narazie moim jedynym osiągnięciem jakim mogę się pochwalić to dorwanie tego góralka...
Powinnam mieć wyższe piorytety? Ha pewnie, owszem, ale na razie mam wakacje i chcę z nich czerpać całymi garściami, przynajmniej naładować akulumatory, nacieszyć się rodzinką i wypełnić wszystkie obowiązki domowe, które się za mną ciągną. A więc kończę marudzenie i do roboty ;)

Od internautów, stron handlowych, producenta:

Ze strony HurtDetal i PetrolNet:

Miłośnicy truskawek mówią jednogłośnie: sezon na truskawki powinien trwać całe lato! Marka Góralki wychodzi naprzeciw oczekiwaniom i wprowadza limitowaną edycję wafelków o smaku truskawkowym. 

Nowy produkt marki Góralki wyróżnia pyszna polewa, która nie bez przyczyny rozprowadzona jest po obwodzie kruchego wafelka. Idea takiego obtaczania powstała z myślą o wymagających konsumentach, którym czekolada nie będzie rozpuszczała się w dłoniach. Dodatkowo subtelna polewa podkreśla truskawkowy smak nadzienia, które rozpływa się w ustach. Miłośnicy słodkich przekąsek mogą teraz cieszyć się nowym „smakiem po brzegi” swojego ulubionego wafelka.

Góralki truskawkowe Limited edition

Smaczne i pożywne wafelki oblewane obwodowo polewa kakaową, przekładane kremem o smaku truskawkowym.

Ode mnie:

Wrażenia estetyczne:

Opakowanie śliczne, żywe kolory: różowo-czerwowne. Z rysunkiem apetycznych przerysowanych truskawek z radioaktywnymi szypułkami :D Mały skromny, niebieski napis wersja limitowana. Góralki- logo które wzbudza we mnie prostotę i czystość dnia codziennego oraz wspomnienie wycieczek letnich w górach :) A opakowanie przywołuje we mnie optymistyczne, błogie uczucia :) Czy aby na pewno to jest uzasadnione? sprawdźmy to! ^^
Wrażenia smakowe:

Pierwsze co uderza to zapach bardzo sztuczny truskawkowy, taki przerysowany, kiczowaty takim proszkiem budyniowym truskawkowym czy kisielowym. Warstwy rozwarstwiają się niezwykle łatwo, wręcz całość rozpada się na poszczególne elementy, ale nie rozwala czy kruszy. Bardzo jaśniutkie delikatne wafelki, jak andruty. Niestety poskąpili  czekolady- koloru ciemnego brązu, nie dosyć, że wstępuje wyłącznie na bokach to są w dodatku ma prześwity ( niby tylko wokół obwodu by palców nie brudzić, ale czemu w takim razie tak uboga warstwa?). Kolor kremu- różowy, jasny, taki wpadający w żółć, pewien cień, smutny ten róż. Krem ech... ( wzdycha ) zbity, tłusty, przesłodki, owszem truskawkowy,ale zarazem proszkowy, sztuczny. Kwaskowaty smak truskawek i słodyczy. W kremie czuć intensywnie śmietanke i mleko w proszku. Jednakże ma coś takiego suchego w sobie...dziwne. Mimo, że się nie kruszą same z siebie, jak się je to wafelki bardzo kruche, lecz jednakowo napowietrzonedelikatniutkie, chrupiące, wypieczone, bez jakiegoś dominującego smaku. Głównie mają za zadanie wyeksponować nadzienie. 
Teraz po spróbowaniu czekolady rozumiem czemu poskąpiono jej, być może ze względu na jakość, słodka sztucznawa- nie pasuje mi. Wafelek gruby, warstw i kremu nie pożałowali, bardzo chrupiący, sycący, tłusty, kruszy się tylko przy jedzeniu. Bardzo intensywny smak proszku za bardzo, smak truskawkowy aż przejeskrawiony do kwadratu, jak w gumie do żucia! 

Na szczęście mam słabość do grubości góralków i chrupkości więc go dokończyłam xD Ale dawno czegoś aż tak sztucznego nie jadłam! Całość zbyt nienaturalna, okropny posmak przejaskrawiony, chemia! Mimo wszystko za góralkowość ( mam na myśli strukturę) pożywność, dałabym mu ile bym tylko mogła! Lecz za cienistość kremu, za sparstaczenie roboty, a za dobry pomysł  i za to że go i tak bardzo lubię ( nie ten, ale ogólnie góralki, kiedyś horalky) podwyższyłam! Krem miał być bohaterem, a pogrążył i zatopił cały okręt... Ogółem niestety ciężko mi to napisać, ale nazwę to niewypałem.

Nazwa: Góralki truskawkowe Limited edition
Producent: I.D.C. Polonia S.A.
Skład:
Dostępne w opakowaniach: 50g.
Wartość odżywcza kaloryczna: 533kcal/100g. (wafelek 50g ok. 267kcal.).
Cena: 1,20zł. W Polo oferta: 2 Góralki w cenie 1,70zł.
Zakupiony: Polo


Moja ocena: 4,5/10
( za góralkowość dałabym mu najwyższą ocenę, ale za tą chałę co odstawili z tym smakiem... )

Rozważenie ponownego zakupu: Nieee... za żadne skarby... jeden z najbardziej kiczowatych, sztucznych, przerysowanych smaków z jakim miałam ostatnio doczynienia... Ale góralki inne lubię i w życiu sobie nie odmówię :D

46 komentarzy:

  1. Góralki (inne smaki) próbowałam,ale niezbyt mi smakują.Wolę postawić na inne,sprawdzone batony ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi jak coś czym będą mnie karmić w piekle XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo kochana, ty się lepiej na piekło nie nastawiaj, błagam Cię :D

      Usuń
  3. Nie lubię Góralków. Te batony (sorry wafelki:P) są dla mnie paskudne, sztuczne, tłuste i ogólnie fuj. Nie wiem jak moja siostra może się nimi zajadać :P Ale wracając...przeważnie takie ''owocowe'' kremy wychodzą kiepskie i raczej się na nie nie kuszę, ale kurczę, ten Góralek ma taki uroczy kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha to przybiłabym sb piątke z twoją siostrą bo też je lubię, przynajmniej wybrane smaki ;)
      To prawda, zwykle owocowe kremy to świństwo, za to kolor ładniutki <3

      Usuń
    2. Kolor może i ma uroczy, ale jaki fajny był rok temu w limitowanej edycji - cytryna! Aż jestem ciekawa, co będzie rok później. Również i ja, dzisiaj opublikowałam wreszcie wpis o tym grubaśnym waflu.
      Czekoladowe jadłam w czerwcu, bo kupiłam 3 (duża promocja w Lewiatanie) na konkurs. Ktoś mi wyrzucił 2 papierki, niestety. A ja tak się poświęciłam, karząc mój żołądek tym badziewnym świństwem! Do najgorszych zaliczam też śmietankowe. To jest chyba to, czym karmią w piekle najgorszych przestępców.

      Usuń
    3. rok temu? teraz też jest przynajmniej u mnie! Mam recenzje to wstawię w tym lub przyszłym tygodniu :) Może za rok masło orzechowe? Nieee... to byłoby za piękne :)
      Badziewne świństwo? Łamiesz mi serce! Przyznaję nie są najlepszej jakości, ale mimo wszystko bardzo je lubię, szczególnie kokosowy :)
      Ale współczuje Ci z opakowaniami skoro tak musisz je mordować... jeżeli mi smakują to jestem gorsza od przestępcy ech...

      Usuń
  4. Bardzo lubię Góralki, tego/tej hmm? :D jeszcze nie jadłam, ale sądząc po opinii nie warto próbować :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja ręka już po niego sięgała.. Ale... Cofnęłam ją i pomyślałam: "Serio? Dziewczyno, nie łudź się, że to będzie choć trochę smaczne! Chemia chemią poganiana! Piszesz się na to?". Nie wzięłam. I Bogu dziękuję za odrobinę intuicji.

    A Tobie współczuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sb współczuję xD ( próbuje grać poszkodowaną :D) nie no na serio ciekawość i tak pewnie by u mnie zwyciężyła ^^

      Dobrze, że chociaż ty masz intuicje ^^

      Usuń
  6. Jak chcesz znaleźć pracę, przejdź się po mieście. CV w necie ginie, bo dla pracodawcy będziesz jedną z miliona, a jak Cię zobaczy i zapamięta, sięgnie właśnie po Twoje CV. Na dodatek część miejsc nie ogłasza się w necie, ale wywiesza ogłoszenia na szybie. Druknij z 10 CV i leć!

    Góralki są za duże i za suche, więc ich nie testuję. Myślę, że mi by smakowały nieco bardziej, ale kto wie... nikt, bo nie spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety masz rację w 100%. Tylko, że nie wiem go kompletnie mogłabym pójść, Sęk w tym, że u mnie w mieście jest jedno z największych bezroboć? ( nie wiem czy można tak odmienić :D) w Świętokrzyskim, ekstra...niestety jeżeli chce coś załatwić mszę tak zrobić jak mówisz....

      hahaha, oj Olga :* Ja je za to lubię co ty właśnie nie lubisz :D Dobrze, że nie próbowałaś i nie spróbujesz tego, nie warto :D

      Usuń
  7. Ej, nie marudź! Wakacje dopiero się zaczęły. ;) Pewnie już o tym pisałaś, ale mi umknęło - co studiujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojoj... czuję jakbym zmarnowała połowę wakacji naprawdę :D Kulturystyka... yyy... znaczy kulturoćpaństwo... no dobra masz mnie... kulturoznawstwo =.= ... ... ...

      Usuń
  8. To było łatwe do przewidzenia, że wafelek będzie zalatywał sztucznością od samego zapachu :P Dlatego nigdy w życiu byśmy się na niego nie skusiły mimo, że Góralki bardzo lubimy :) Jadłyśmy kiedyś vegańską czekoladę z ohydnie sztucznym aromatem... Bleee, nigdy więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to podziękuje :D hahaha.... macie racje jakikolwiek słodycz owocowy to porażka :D Też lubię Góralki ^^

      Usuń
  9. Lepiej chyba wypadłyby kokosowe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Góralki lubię orzechowe, truskawkowe na pewno by mi nie zasmakowały, zwłaszcza po tym co piszesz :)

    Ciesz się wakacjami póki możesz :) Jak już zaczniesz "karierę zawodową" to każdy wolny dzień będzie dla Ciebie cenny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja lubię pracować na serio, zarobić sobie pare pieniążków na jakieś drobne przyjemności ;)

      Ja szaleje za kokosowymi :)

      Usuń
    2. To mam nadzieję, że szybko znajdziesz pracę, czego Ci bardzo życzę; )

      Kokosowe też bardzo lubię i w ogóle lubię wszystko co kokosowe ostatnio :p

      Usuń
    3. To mam nadzieję, że szybko znajdziesz pracę, czego Ci bardzo życzę; )

      Kokosowe też bardzo lubię i w ogóle lubię wszystko co kokosowe ostatnio :p

      Usuń
    4. dziękuuuje Ci bardzo :*

      Hahaha dobry masz gust bez dwóch zdań :D

      Usuń
  11. Nie spotkałam się jeszcze z takim góralkiem.. Szkoda, ze smak truskawkowy jest taki sztuczny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przebił wszystkie owocowe jakie jadłam do tej pory ^^

      Usuń
  12. Jeszcze nigdzie ich nie widziałam, ale to nawet lepiej :p nie zamierzam się już rozglądać :p

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja za Góralkami średnio przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. w sumie nie spodziewalabym sie w nim naturalnosci :) to by bylo wieeelkie zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, masz całkowitą racje ^^

      Usuń
  15. Już to pisałam ale napiszę jeszcze raz: uwielbiam Twoje lekkie, pisane na luzie receznję ;) Normalnie aż się buzia uśmiecha ;) Czyta się je na prawdę przyjemnie.

    Jeśli chodzi o góralki to jadłam cytrynowe i mnie nie zachwyciły - nadzienie wydało mi się jak to napisałaś "kiczowate" a poza tym za mało cytrynowe. Na te truskawkowe pewnie też się nie skuszę - jadłam niedawno mini grześka truskawkowego i ten był ok ;)

    A pracę na pewno znajdziesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogę uwierzyć gdzież lekkie!? toż to ociekający tłuszcz xDD a właśnie tak teraz przytyłam w udach... u góry jestem chuda, ale wszystko mi idzie w uda... gdyby choć raz poszło w cycki... ech... nie mogę na nie patrzeć, szukałam wczoraj jakiś ćwiczeń, ale jakieś dziwne mi się wydają, sama nie wiem ;)- tylko ja umiem odejść od tematu? :D

      cytrynowe też jadłam i teraz dostałam kolejnego ;) może zrecenzuje ^^

      \Grześki widocznie zachowały klasę ;)

      Chciałabym, tata mówi, że mogę do niego, praca fizyczna- ale oni robią raz, dwa razy w tygodniu... w sumie lepsze rydz niż nic, i chyba jutro się wybiorę ;)

      Usuń
    2. Recenzje ociekające w tłuszcz? Nie przesadzasz? :D A na uda to dobry rower :)

      Grześki to była wersja mini - mojemu tacie bardzo smakowały cytrynowe.. powiedział, ze są winne ;)

      Żadna praca nie hańbi :) Możesz na razie pracować u taty a w między czasie wysyłać CV ;)

      Usuń
    3. dzięki :D

      winne, muszę zapamiętać i dodać do recenzji koniecznie jak bd ją pisać xDD

      to prawda, i świetne rozwiązanie ;) dziękuje znowu ^^

      Usuń
  16. Jak go zobaczyłam to wiadomo - limitka więc się zachwyciłam. :D Jednak po chwili pomyślałam sobie, że truskawka? No nie wiem, wole mleczne czy waniliowe. W sumie to batonika o smaku owocu chyba nigdy nie próbowałam, to może byłoby ciekawe doznanie? :D Z samych góralków lubię jedynie kokosowe. Jak pracowałam w lokalu na plaży gdzie były sprzedawane to jadłam je ciąąąągle. :D Właściwie to one schodziły tyko dzięki mnie haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha u mnie też zazwyczaj zachodzi równanie limitka=muszę mieć i podnieta xDD Kokosowe to moje ulubione mam pare na składzie ^^ przepadam za nimi :) hahaha no niezły mieliście popyt widzę, a pracy zazdroszczę na plaży to musiało być coś ^^

      Usuń
    2. Taaaak, kokosowe naprawdę są świetne. Chociaż Princessy nic nie pobije, nie ma szans. :D A co do kokosowych, masz gdzieś Almę obok? Bo teraz są kokosowe od Mammer w niej, to najsławniejsze wafelki więc kokos może być świetny! <3
      Praca na plaży to najgorsze co może być! Wszyscy przychodzą do Ciebie w stroju kąpielowym, widać, że ledwo co z jeziora, a Ty stoisz i musisz ich w ubraniach obsługiwać... :<

      Usuń
    3. ty i te twoje princessy, przemilczę to kochana ^^ :* Masz namyśli mannera? jadłam z biebry takie mini kakaowe i karmelowe... ale szkoda, że nie mam tutaj almy niestety ;( chciałabym je spróbować >.<
      I tak bym chciała spróbować takiej roboty mimo wszystko ^^

      Usuń
  17. Gdy pierwszy raz zobaczyłam, że pojawiła się taka limitka - skrzywiłam się. Po lekturze Twojej recenzji już wiem, że miałam do tego prawo i moje przypuszczenia się sprawdziły ;).

    Ja w wakacje zawsze trochę pracowałam (jakieś bzdurne ulotki), trochę jeździłam na praktyki (czasem nieco płatne), no i oczywiście wypoczywałam. Praktyki w wakacje super rzecz (ale musi to być coś więcej, niż praktyki wymagane na uczelni..). Ja dzięki swoim znalazłam moją pracę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech kobieca intuicja, czemu ja jej jestem pozbawiona!? :D

      O to bardzo ciekawe z tymi praktykami, ja miałam jedynie z uczelni zlecone w tamte wakacje, a w tym roku udało mi się wyrobić podczas roku akademickiego. Ale mam 200h ponownie na przyszły, więc czas się zainteresować ;) Nawet pracę znalazłaś? ekstra to brzmi ^^

      Usuń
    2. Poprzez praktyki wyrabiasz sobie sieć kontaktów. Warto się postarać, aby nie trafić w przypadkowe miejsca. Celuj tam, gdzie chciałabyś kiedyś pracować :).

      Swoją drogą, dopiero teraz zauważyłam - ta "wersja limitkowana" to tak specjalnie? :D

      Usuń
    3. Ekstra dziękuje :* rok temu miałam w MCK ale chyba nie chciałabym tam pracować xDD

      Hahaha jak ty mnie znasz :D ale to dobrze, że zasoby są ograniczone, bo niezły harcore by był gdyby były przez cały rok :D

      Usuń
  18. Lubię Góralki nugatowe, oprócz nich jadłam mleczne i kokosowe - te były w porządku, więc ogólnie mogę powiedzieć, że mam do tych wafelków słabość. Ostatnio jadłam cytrynowego Góralka i... był ohydny po prostu. Jako, że na myśl o truskawkowym aż zbiera mi się na mdłości, zostanę przy tych klasycznych. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech jeśli cytrynowy Ci nie posmakował, a jadłam go dzisiaj, to na truskawkowy wzbiorą Cię wymioty xDD Kokosowe to mój faworyt numer jeden ;D Lepiej trzymaj się tego co sprawdzone ^^ Mi np teraz cytrynowy smakował o milion razy bardziej niż truskawkowy przez co spoglądam na niego w pozytywnym świetle xDD

      Usuń