wtorek, 26 stycznia 2016

160. (kieszonkowe) ciasteczka bez dodatku cukru z maliną od Sante



Bo i mnie też ,,czasami" smakują słodycze z mniejszę ilością cukru ;) Szczerze, zdradzam go (ten cukier) często dla soli- czym raczej nie powinnam się chwalić, ale niestety nadużywam jej sporo w swojej kuchni. Wściekają się na mnie za to znajomi, bliscy i rodzina... Cóż poradzę, bez niej mało rzeczy mi smakuje :) Wtedy sięgam zazwyczaj po słodkie, ale przecież nie samym cukrem żyje człowiek i wtedy właśnie trafia się na takie cuda jak to no added sugar cookies with rasberries. Przekopałam cały internet za informacją o tym batonie, ale jej nie znalazłam. 
Trafiłam na jedynie stronę Sante z wymienionymi produktami, które pozytywnie spełniły wymagania reformy sklepikowej w szkołach (tu). Być może będzie gościł w Waszych sklepikach szkolnych, natomiast u mnie siostra jak je zobaczyła w Lewiatanie oszalała, nie było nawet mowy że go nie biorę... bez cukru, nowość i jeszcze 88 ledwie kalorii w dwóch ciastkach... - czyli bierzemy  :) Bez dodatków cukru... ta nazwa dawała mi do myślenia, LECZ nie obawiałam się czy go nie zamienili na coś innego np. syrop, słodziki albo gorzej... zrobili z niego wytrawne ciasteczko- ponieważ bardzo lubię wytrawne smaki, no ale w towarzystwie malin? Kto wie... Zapraszam do recenzji ^^

Dziękuję Wam za takie wsparcie pod ostatnią notką, zupełnie się tego nie spodziewałam. Ba miałam nawet tego nie wstawiać, ale spłynęło to ze mnie tak nagle, że się nie powstrzymałam. Naprawdę jestem Wam wdzięczna. Prawda jest taka, że jestem za wrażliwa i jeszcze wiele w życiu muszę się nauczyć, ale dzięki takim osobom jak Wy rozumiem, że nie jestem maszyną. Fakt, faktem podroczę się z Wami często, poużalam, ale nie by szukać poklasku czy komentarzy typu: -jakaś ty biedna. O dziwo motywują mnie komentarze: -Ogarnij się i spójrz (na to z mojej strony + uzasadnienie). Miałam wielkie wyrzuty sumienia, że odmówiłam Takiej osobie z Uczelni jak ostatnio, ale kto o zdrowych zmysłach dzwoni o 11 w nocy i każe mu się zbierać na ranek na podróż do drugiego końca Polski z noclegiem! Moja mama powiedziała, że to chore i również, że jest ze mnie dumna. Prawda, że jeszcze mnie opierdzieliła i nakrzyczała, że płakałam z tego powodu, ale wyszło na to, że chociaż raz zachowałam się dorośle, a nie jak marionetka czy naiwna dziewczynka. Dziękuję Wam jeszcze raz! :) Przy Was może jeszcze coś ze mnie będzie, mwahahaha ^^

*edit: Jest po 2:30, a ja jadę na Pluszu aktiv i tonę z notatkami z organizacji kultury... ale zrobiłam sobie przerwę i recenzję dodaję... Ech kocham życie studenckie... jakby mama wiedziała, już bym nie żyła. Na szczęście na odległość ok 500km nic mi nie zrobi hihi :) Oczywiście jestem dorosła i wiem co robię! Gorzej jak jakimś cudem to siostra przeczyta =.=

Bohater owej recenzji:


Wrażenia smakowe:

Po rozpakowaniu folijki przeżyłam naprawdę pozytywne zaskoczenie! Okazało się, że w opakowaniu są dwa całkiem spore i długie ciasteczka! O kształcie przedłużonego ośmiokąta (wydłużonego i geometrycznego), ale wydają się w gruncie rzeczy po prostu owalne. Mają taki różowawy, brązowy odcień. Widać, że za sprawą: płatków, otrębów, ziaren?- nie mają jednolitej barwy tylko składają się z najróżniejszych kropeczek i plamek, gdzie mimo wszystko względny kolor da się wywnioskować. Wyglądają na mocno zbożowe... Po bokach mają uroczy wzorek jakby listków w dwuszeregu, a na środku wyrzeźbiony młyn z wiatrakiem! Ale heca :D Już mi się podobają! Widać gdzie nie gdzie na nich ciemne skórki bordowo-brązowe (jakby żurawiny) ale to czy maliny? (Przeczytałam niestety skład i więcej niż malin jest daktyli, rodzynek i śliwek, a sama bohaterka jest w porażającej ilości 1 procenta! :O). Szkoda, że ich zapachu nie mogę Wam podesłać, bo pierwsze co we mnie buchnęło to właśnie ich intensywny zapach. Pachną bardzo herbacianie, malinowo, bardzo słodko i zbożowo, a jednocześnie lekko kwaskowato. Dodatkowo silnie słodki ten zapach... noo jak jak ww. herbata owocowa malinowa :D Ciastka są bardzo wypieczone, (na zdjęciach na takie nie wyglądają- wredoty), cieniutkie, płaskie, a w środku mają jaśniejsze kawałeczki tudzież okruszki, które wyglądają jak rozdrobnione orzechy. Mają ponadto znikome szparki (tycie, tyciusienkie). Oprócz tego herbatnik jest wewnątrz chropowaty i warstwowy. W strukturze są tłustawe, (bo czuć po palcach, na których pozostawiają trochę proszku i połysku). 
Przy łamaniu trzeszcza, ale nie jak na filmach :) W smaku... są nadal jak herbata (szczerze tak smakują, nie zbijam się), mało słodkie, ale za to przebija się naturalna słodycz ciastka. Czuć gamę: zbóż, ziaren, otrębów? (a może mąki). Jest bardzo zbożowy: przebijający smak tych plonów intensywnie czuć. Co więcej jest też lekko taki goryczkowaty od nich posmak, ale to nie ma nic wspólnego z gorzkością. Niestety bakalii jest mało i poczułam jedynie gumową skórkę (jak) z żurawiny (i trochę gorzkawą, która przykleiła mi się do zęba xD). Dzięki lekkiemu doprawieniu i naturalności czuć ich naprawdę głęboki posmak. A delikatny słodki smak z cukrów naturalnych wciąga. Fajnie chrupią i trzeszczą bo są dobrze wypieczone, zwarte oraz kruche (ale jak się gryzie)- tak to raczej same z siebie nie. Co prawda są twardawe, ale chrupią i trzaskają. Jednak czego nie mogę przeboleć to jest fakt, że tak mało dali suszonych owoców, wręcz pożałowali- a one fajnie dosłodziłyby całość. A tak łącznie miałam z 3 skórki.
Podsumowując są to: intensywnie herbaciane, naprawdę naturalne i zbożowe ciastka, które mają mało cukru, ale za to czuć w nich naturalną, słodką nutę <3 Bardzo smaczne, udane, ale to nadal trochę za mało. Mają lekko goryczkowaty posmak, ale z owej naturalności porwanej z pola. Podoba mi się bardzo, że są jednoporcjowe, dałabym wyższą ocenę, ale mają lekkie niedociągnięcia. Dupy nie urywają, lecz moim zdaniem wiele osób lubiących proste i zdrowe smaki będzie zachwyconych. Ale czy dzieci będą w szkołach? Kto wie :) Polecam :3

Nazwa: no added sugar cookies with rasberries- Ciasteczka bez dodatku cukru z maliną
Marka: Sante
Producent: Sante A. Kowalski Sp. j. - Warszawa
Skład:
Masa netto: ok. 20g.
Wartość odżywcza kaloryczna: ok. 432kcal/100g ( ciastko ok. 10g to ok. 43kcal, natomiast cała paczuszka czyli dwa ciastka ok. 20g to ok. 86kcal ).
Cena: Brak około złotówki.
Zakupiony: Lewiatan


W skali miau: 4+ 

Rozważenie ponownego zakupu: Jak będę miała ochotę na ciastko, a nie będę chciała pożerać całej paki naraz to z pewnością po nie sięgnę. Ba, nawet ADHD nie dostanę, bo mają wyłącznie cukry naturalne :D

74 komentarze:

  1. Mi pewnie by smakowały :) Tak się zastanawiam, jak trzeszczą ciastka na filmach :D Bardzo lubię ciastka zbożowe, a ten smak herbaciany brzmi intrygująco - nie lubię herbaty w słodyczach, ale po tym jak je opisałaś to stwierdziłam, że je lubię :D

    Ja jak pewnie wiesz soli baaaardzo nie lubię i nic z nią nie kupuję jak tylko mogę, bo dla mnie wszystko jest za słone. Zdecydowanie wolę cukier :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na reklamach wiesz, na filmach rzadziej... Wybacz miałam techniki audiowizualne i zakodowało mi się w głowie :)

      Ja mam na punkcie soli niestety obsesje...

      Usuń
    2. Aniu - jak to nie wiesz??? Zawsze jest głośne chrup :D

      Usuń
    3. W reklamach chrupy są faktycznie głośne :D

      Usuń
  2. Nie widzialam ich! A uwiebiam ciasteczka z malinami, jeszcze te sa takie ,,zdrowe,, -pewnie mi by smakowaly :)
    Ja w sumie ,to nic nie solę, jakos zawsze tak mialam. Ale dodaje duużo pieprzu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale one pewnie Ciebie w szkole już tak :D

      Hahaha jedna soli, druga pieprzy :D

      Usuń
  3. Od soli bardzo szybko można się odzwyczaić - od cukru nieco dłużej ale nie jest to niemożliwe :)Nie każe Ci się odzwyczajać ale z solą uważaj :)Jak już wiesz nie solę ale za to do swoich potraw używam dużo pieprzu ziołowego ;P

    Dziękować nie musisz - to przyjemność komuś pomóc nawet słowami :) Czasem słowa również potrafią zdziałać wiele :) We wrażliwości nie ma nic złego, jest jednak równica pomiędzy wrażliwością a nadwrażliwością :) Twoja mama ma rację - nie możesz aż tak się przejmować. I tak masz wiele na głowie i czasem dla zdrowia trzeba odmówić. Moja mama mówi, że czasem trzeba pomyśleć o sobie a nie tylko o innych. Pomagać jest miło, czuje się satysfakcję, jednak jeśli się wykończysz to już nie będzie miał kto pomagać... ;) Tak więc dbaj o siebie bo na dłuższą metę nie wiem czy modlitwa i trzymanie kciuków pomoże... no i w końcu tam na górze pogniewają się na Ciebie, ze nie dbasz o zdrowie :P A zdrowie masz tylko jedno <3 :)

    Co do ciastek - czego to firma nie zrobi by nadal zarabiać. Zwykłe ciasteczka owsiane nie spełnialy norm to trzeba stworzyć nowy produkt aby nadal zarabiać :P Ciasteczka jeszcze czekają na swoją kolej - jakoś nie mam na nie parcie ale mogą być smaczne ;)

    .............
    Nawet nie wiedziałam :P No ale lumpem można nazwać też kogoś innego ;)

    Gdybym studiowała to również nie miałabym czasu dla siebie... jak to mawiają "podrapać się w tyłek" :P Ale z czytaniem to też już przesadzam bo oczy bolą :P

    Nie ma za co :)
    Jak to mówią "pozory mogą mylić" ;P Przeszłam gehennę w LO to mam malutki zarys tego co na studiach, ale jak napisałam - malutki... Współczuję Wam

    Kapusta z pieczarkami to taka tańsza wersja kapuchy z grzybami - równie smaczna ale tańsza :)
    Aż tak posmakowały Ci te frytki? Wiesz nigdy nie jadłam btatów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez soli bym się wykitowała, ale może spróbuje troche zmniejszać :)

      Wiem, wiem mówisz jak moja mama =.= Dała mi dzisiaj wykład, rozgryzła mnie... nie umiem kłamać...

      Cieszę się, że to ciastko chociaż spróbujesz, ale i tak narzekasz jak zawsze :P

      dla mnie lumpy kojarzą się teraz głównie z lubelskim :D

      Żartujesz? bataty smakują jak skrzyżowanie słodkich marchewek z ziemniakami, taka forma pośrednia. Nie rozumiem na nich szału ale je lubię :)

      Usuń
    2. Kwestia przyzwyczajenia :)

      Mamy znaja nas najlepiej :) Zawsze rozgryzą swoje córki i wiedzą kiedy one klamią - nie muszą patrzeć w oczy :) To są mamy :)

      Nie tylko ciasteczko :) Sucharki już zjadłam, zostały jeszcze krakersy :P I nie narzekam - wydaje Ci się :) Chciałaś dobrze i wyszło dobrze :) Kochana jesteś ♥ A za rok skarpetę wieszam na klamce drzwi do pokoju :D


      Ale, zę co wiocha? :P
      Lump ze słownika - zwykle bezrobotny, podejrzany, nieciekawy osobnik, nierób :P

      Drogie są poza tym właśnie słyszałam, ze słodkie :P To następnym razem będę jeść marchewkę i zagryzę ziemniakami lub odwrotnie :P No ale podobno takie zdrowe :D Ja też nie rozumiem szału na szparagi - drogie to a w smaku nic specjalnego :P

      Usuń
    3. Dla mnie bataty też smakują jak skrzyżowanie marchewki z ziemniakami + trochę cukru do tego :D Same pieczone to nie mój smak, ale myślę, że placki z ich dodatkiem wyjdą pyszne i muszę spróbować :)

      Usuń
    4. nie wiem czy taka kewstia przyzwyczajenia.

      dziękuję to będzie zaszczyt :)

      wolisz być w takim razie chyba Lumpem z Lubelskiego, a nie jakimś nierobem? Ale jak wolisz xP

      Szparagów nie lubię, są gumowe brrr... ale fasolke szparagową tak :)

      Ania dokładnie to napisałam Beacie, tylko bez uwzględnieniem cukru bo karotka byw bardzo słodka i nie podtrzeba jej czasem dosładzania :)

      Placków nie jadlam *___*

      Usuń
    5. Pandki wspominały, że stewia ma swój "swoisty" smak i nie każdemu on odpowiada.. kto wie może Tobie by pasował :) Czekolada była dla mnie za słodka - Ty lubisz deserową Wedel a jej słodycz przypominała mi właśnie deserową, więc możliwe, że przypadłaby Twoim kubkom smakowym :)

      Do wszystkiego można się przyzwyczaić i od wszystkiego przyzwyczaić ;)

      W Twoich ustach lump nie brzmi obraźliwie, więc zostanę przy lumpie z lubelskiego :P

      Szparagi nie są gumowe :P Źle je przygotowałaś i tak Ci wyszły :P Musiałaś za długo je gotować - one powinny być jędrne i chrupiące ;) Fasolka szparagowa jest przepyszna :D Ja bardziej wolę zieloną :)

      Coś mi się wydaje, że bataty nie moja bajka :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię tego typu ciasteczka

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tych ciasteczek, ale chętnie chrupię belvitę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chrupiesz? Ja też lubię chrupać :D

      Usuń
  6. Batonie? To są ciastka. Dobre ciastka. 'Wina siostry' - tak podejrzewałam. :D
    Najdziwniejsze, że... (urwała mi się myśl). W każdym razie jadłam je i mi posmakowały. W Lewiatanie ich nie widziałam, ale załatwił to szkolny automat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niee... myślałam, że to batonik zbożowy. Hahaha zrozumiałam swój błąd po czasie :) Widzę, że ciastka, taka tempa nie jestem :D Ale opis mogłam przeczytać :D Cieszę się, że Ci smakowały :)

      Usuń
  7. Haha no nie wierzę! Znowu mi spadasz z recenzją z nieba i opisujesz to co chcę kupić, a się waham. Ze wszystkich chyba blogów to Twój zawsze idealnie oddaje mój słodyczowy gust. :D Naprawdę! Albo mamy obie wykwintne podniebienia, albo totalnie spaczone. :P Te ciastka haha pojawiły się... w automacie w mojej książnicy pomorskiej. :D Jako fanka ciastek, zwłaszcza takich pakowanych po kilka tylko sztuk i pseudo zdrowych od razu zapałałam do nich miłością. Muszę zdecydowanie spróbować, bo mimo że może nie urywają wiadomo czego, to kocham ciastka typu ,,Belvita" więc te mogłyby mi posmakować. :-)
    A co do notki... jak przeczytałam to że siedzisz i się dużo uczysz i jesteś zmęczona i prawdopodobnie rodzice by Cię za to zabili... to czuje się jakbym czytała o sobie. Piątka, u mnie jest to samo.
    Trzymaj się słonko ciepło i dbaj o siebie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha kuzyneczko! Kuzyniu kochana :D Ty też dbaj o siebie, no bo przecież ja Ci muszę dać przykład, a ty mi xDD :* Dbaj o siebie promyczku kochany!
      Hahaha, a może ja po prostu uzależniłam się od Ciebie? :D Ale rozśmieszyłaś mnie i dowartościowałaś, że teraz nie jestem w stanie nawet egzaminem się przejmować :D Aż mnie za serce złapało! >.< Skoro belvita Ci smakuje to i te przejdą kontrole jakości :* :D

      Usuń
  8. oh jej scem je zjeść :) kocham te zbożaste ciastka coraz bardziej jakąś rosnącą miłością, malinowych nie jadłam i chciałabym się przekonać czy przebiją żurawinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dorwij i mi zrecenzuj <3

      Usuń
    2. ha, co mnie kusisz? ja ograniczam słodycze :P od dwóch dni mam detoks, nie licząc Lady Fingers od San, ale to chyba nie słodycz.

      Usuń
    3. jak nie!? Będziesz się smażyć! Nie powiem gdzie :D

      Usuń
    4. no nie, bo w takim razie nie zadziała ten argument, że czekolada to roślina

      Usuń
    5. hahaha, albo, że marchewka to owoc :D Są plusy i minusy :)

      Usuń
  9. Ciekawe czy będą i w mojej szkole, nie jadam takich ciastek ale jak tylko 86kcal paczka.. Nie cii, takie myśli to już przeszłość, od tygodnia robię challenge i nie liczę kalorii c: Chociaż ciężko jest, nie powiem :/
    Solić lubię i to dużo, chociaż zaczęłam ją ograniczać przy warzywach, bo jak są dobre wystarcza mi ich naturalny smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratuluję kochana, tak trzymaj i się nie daj, to tylko cyferki, a każda każdej nie równa. Ponoć wszystko ma inną zawartość kaloryczną bo tego nie da się dokładnie wyliczyć, bo każdy produkt ma inną wartość. Ale to daje złudne poczucie kontroli, nie daj się :* :) Wierzę w Ciebie ^^

      Muszę walczyć tak jak ty z tą solą :D Dajesz dobry przykład :)

      Usuń
    2. Dzięki za wsparcie ^.^ A z solą walczmy razem :D

      Usuń
    3. razem raźniej! To ja dziękuję :)

      Usuń
  10. Zapach malin powinien mnie odstraszyć, ale nie - jest wprost przeciwnie. Jak byłam mała, miałam u babci na górze (mieszkałyśmy razem w domu jednorodzinnym) swoją własną filiżankę. Albo raczej filiżaneczkę - była taka maleńka, jak dla lalki. Babcia robiła mi w niej zawsze malinową herbatę z tysiącem łyżeczek cukru. Była mocna jak szatan (sama esencja) i słodka tak, że aż organizm płakał przez skórę zamiast się pocić, ale kochałam ją. Cieszę się zatem na myśl o spróbowaniu tych ciastek, a z drugiej strony znów mnie martwi, że tyle rzeczy na rynku...

    P.S. A gdzie akapit o kupie dla mnie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde zapomniałam o kupsku! Ja pierniczę :D Wybacz, następnym razem muszę to sobie gdzieś zanotować :)

      Masz wspaniałe wspomnienia, i nikt Ci ich nie odbierze... Mój jeden dziadek karmił mnie sztuczną czekoladą, moja mina i mojego rodzeństwa była bezcennna :D

      Usuń
  11. Ale super!!!! Jadłyśmy te ciastka i jeszcze wersję z wiśnią ale one były tylko w jednym niewielkim sklepie jeszcze w ubiegłym roku. Dodatkowo były one w zwykłym foliowym przezroczystym opakowaniu z małą karteczką na której była wydrukowana nazwa Sante i skład :) Może to były takie wersje testowe, sprawdzali czy się sprzedadzą?
    Zresztą były jeszcze jedne ale nie w formie ciastek a takich batoników z mielonych suszonych owoców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach Wy to zawsze wszystko wyczaicie :D Hahaha czy ja Was kiedykolwiek dogonię moje misiaczki? ^^ Nie widziałam tamtych, teraz żałuję :D

      Usuń
    2. Jak widać każdy jest dobry w swojej dziedzinie :D Ty też mnóstwo słodkości jadłaś, których my nawet w rękach nie trzymałyśmy :D

      Usuń
    3. hahaha jesteśmy siebie warte :)

      Usuń
  12. Ostatnio mam wielką fazę na ciastka owsiane, batoniki musli.. Po prostu słodycze, które wydają się zdrowe (chociaż to nie do końca prawda) i po których zjedzeniu nie mam wyrzutów sumienia ;)
    Na pewno spróbuję, gdy gdzieś znajdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam faze na zdrowe rzeczy, ale pasmowo :D Dziwna jestem... jak jem zdrowo to zdrowo, jak chemie, to do chemii mnie ciągnie xDD

      Usuń
  13. O kurde! Ale zdziwienie, w sklepie nigdy nie widziałam, ale kupuję je w szkolnym sklepiku, doskonale znam ten smak, tylko u nas sprzedawane są w przeźroczystej folii z białą naklejką zawierającą nazwę, producenta i kaloryczność. Niezła opcja na mini głoda lub ochotę, mało kalorii, mało objętościowo, mało słodko i całkiem smacznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę Wam tych sklepików kurde... ja nie doczekałam tej reformy i mogłam się jedynie karmić Frugo i sevendaysami... to niesprawiedliwe :D

      Usuń
  14. Trafiłaś w 10 ♥
    Uwielbiam te ciasteczka jak i inne podobne cóż, chyba nie muszę wspominać 'domowe lepsze!' ale akurat te, smakują prawie identycznie i trafiają w kubki smakowe <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee domowe lepsze, czekam na Twoje <3

      Usuń
  15. A ze mną chyba jest coś nie tak, bo jeszcze nic z tych nowości od sante nie widziałam! Ani ciastek, ani pasztetów, ani wafli...chyba mnie nie lubią? :P Chętnie bym ich spróbowała, bo słodycze bez cukru bardzo lubię :D Zawsze jest to poczucie, że ''żrę słodycze, ale bez cukru więc mam czyste sumienie'' :P I ja tonęłam wczoraj o tej godzinie w notatkach i lekcjach, ba...ze stresu nie spałam do 6 rano, a o 8 pobudka :P Dobrze, że szłam na 2 lekcję, bo nie wiem jak bym wstała o 7 :P Damy radę! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj damy damy :)

      Też tak sobie tłumaczę ^^ :D

      Nie po prostu chowają się przed nami, ja też ich nie zauważyłam xDD Wafle z Sante to chyba każdy smak jadłam 5 razy po 3 razy :D

      Usuń
    2. A ja ani razu tych wafli nie dorwałam! :(

      Usuń
    3. aż trudno mi uwierzyć jak słowo daję!

      Usuń
  16. Chcę je! Wprawdzie mam mały Lewiatian, ale wątpię, żeby coś takiego mieli. Gdzie jeszcze takie cudo spotkać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buszuj po podstawówkach, myślę, że dzieci się z Tb podzielą :D I zapraszam na fanpage, oznakowałabym Cię, ale nie dało się. Mam nadzieje, że się nie zdziwisz ;)

      Usuń
    2. A gdzie to znajdę? Musisz jaśniej w sprawach informatycznych, bo ja jestem tak zacofany, że dziwię się, jak zdałem egzamin poprawkowy z TI podczas studiów. :D
      A dzieci nie dzielą się ze złymi starcami. :D

      Usuń
    3. ale zdałeś to najważniejsze :) NA fanpage zarcie zarelko wejdz i na mojej tablicy jest... zresztą :D https://www.facebook.com/zarciezarelkojedzonko/- komentarze :)

      a ja się dzieliłam jak byłam młodsza, ba nawet karmiłam :D

      Usuń
    4. Aaa, to już dawno polubiłem, tyle że z prywatnego konta, bo nie mam fanpage'a na Facebooku. :)

      Usuń
    5. a tam polubić! Mnie ten like nie potrzeby, liczę, że odpowiesz na wyzwanie, nie ma przeproś! Chcę zobaczyć z czego popijasz... herbatkę :D

      Usuń
    6. Jakie wyzwanie? Gdzie je znajdę?

      Usuń
  17. Nie widziałam ich, ale to raczej nic dziwnego. Jestem nieco za stara na odwiedziny w szkolnych sklepikach (ale tylko nieco) a Lewiatana nie lubię, bo nie lubię ciasnych sklepów. Może wkrótce będzie w innych sklepach, bo uwielbiam herbaciano-malinowy zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jesteś za stara, nawet mnie nie wkurzaj :* :) Obyś tylko miała podobne odczucia, ponoć większość jest w przeroczystych folijkach ^^

      Usuń
  18. Oo fajne ciasteczka, ciekawe czy w moich lewiatanach znajdę! szkoda, że wczoraj nie widziałam recenzji bo w Opolu byłam.. i nawet w dwóch lewiatanach i społem byłam, bo szukałam córze chipsów z cieciorki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. apropo Twoich późnych godzin nocnych to się nie wypowiem :P A siostra do dupki nakopie ;P

      Usuń
    2. Niestety... chyba tak... a mama próbowałam jej nie mówić, nawet skłamać, ale nie umiem i odrazu zgadła :O Ech... Z cieciorki? Och muszę być genialne!

      Usuń
    3. http://testujemyjedzenie.pl/wp-content/uploads/2015/09/DSCF4485.jpg

      Usuń
    4. ach miałam je kupić... były w promocji miesiąc temu w biebrze, ale zrezygnowałam bo nadal drogie... żałuję...

      Usuń
  19. znam je , bardzo smaczne są , a przynajmniej mi smakują. mam takiego jednego wuelbiciela słodkości, który jednak byle czego nie ruszy a to ciacho... wcina aż mu się uszy trzęsą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mwahahaha poprawiłaś mi humor :D

      Usuń
  20. I serio nie ma w zastępstwie żadnego śmieciowego zamiennika zamiast cukru? Ciekawe...wytrawne ciastko z malinami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też byłam w szoku, tylko cukry naturalne :)

      Usuń
  21. Bleh, malina mi kompletnie nie smakuje : )

    OdpowiedzUsuń
  22. Oho, jakiś czas temu próbowałam i też mam nabazgrany zarys recenzji, w sumie bardzo podobne zdanie mam co to tych 'ciastków', tylko nie wiem, czy kupiłabym je jeszcze raz. :D

    OdpowiedzUsuń
  23. jezu tak przegladam *nadrabiam przez sesje* i chyba wszystko co nowe widze u Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic nie musisz nadrabiać, a co do sesji... znam ten ból >.<

      Usuń