niedziela, 6 grudnia 2015

135. Mini batoniki: Halvi, JAMAJKA, Michaś od Vobro


W sobotę miałam ważne święto na Uczelni, a pomimo, że obiecałam, że się w nic nie zaangażuje ostatecznie przekonały mnie godziny praktyk i darmowy dwudaniowy obiad :D Spinałam się bardzo, ale wiecie co... było milion razy lepiej jak w ubiegłym roku ^^ Podładowałam ilość plotek i zasób słownictwa :) Nie ma się co martwić na zaś! Zawsze po deszczu wychodzi słonko ^^ Poza tym dostałam ogromny talerz krokietów :D ( Nie poddałam się, choć w połowie myślałam, że wysiądę xD). A tak mi potem ciężko było, że o 2 w nocy próbowały się ewakuować ze mnie. Ale nie dałam się ^^. Poza tym dostałam prezent od mikołaja, w postaci wymarzonego różu od współlokatorki ( jej prezent ode mnie też się spodobał <3) i wiecie co!? Zupę ugotowałam! Ba! Nieskromnie powiem przepyszną, kto by pomyślał, że kremy są tak dobre. Choć mam naprawdę multum zajęć na głowie i dostaję ciosy z każdej strony ( jak pewnie każdy ), to nie przestaję doceniać radości każdego dnia. I powiem Wam coś w sekrecie... Tak jest o wiele łatwiej żyć, a mnie to wręcz uskrzydla ( Oby jak najdłużej ). Dodatkowo gdyby nie Bóg i jego przykazania to już dawno od ponad paru lat by mnie nie było ( dziękuję Ci, że zawsze w porę mnie powstrzymywałeś i stawiałeś odpowiednich ludzi na mojej drodze). Już nie mogę się doczekać świąt, aż mnie nosi :D Tylko te prezenty mam w prawdzie prawie skompletowane... lecz może podzielicie się jakimiś pomysłami? Tacie już wiatrówkę kupowałam, mamie figurki ogrodowe xDD Uwierzcie mi... lepiej podsunąć mi jakiś pomysł niż dać się ponieść mojej wyobraźni czy może desperacji >.<
Koniec biadolenia, do recenzji! :D
***

Dlaczego ze mnie jest taka sroczka?! Że jak tylko moje oczęta zobaczą jakiekolwiek świecące/czu migocące papierki, ozdóbki lub pierdółki to od razu tracę możliwość racjonalnego myślenia... Więc gdy zobaczyłam to rodzeństwo... pomimo, że nie mam dobrych wspomnień z Vobro... musiałam je kupić... Jeszcze takie mini batoniki <3 Wiedziałam, że są cukierki/czekoladki o takich smakach, ale, że zrobili z nich większe wersje, nie miałam pojęcia ^^  Jadłam ostatnio od nich mini bombonierkę ( od tej marki ), ale nie wstawiłam recenzji ( uwierzcie mi, nie chcielibyście :). Mogłabym to nadrobić, ale nie wiem czy warto, naprawdę :D A więc pozostaje Wam zrelacjonować te trzy psotniki, zapraszam :D

Dostępne są w mini batoniki w trzech smakach:
Halvi- Batonik chałwowy w czekoladzie ( recenzja Klaudii ;)
JAMAJKABatonik kokosowy w czekoladzie
MichaśBatonik orzechowy w czekoladzie ( recenzja Olgi ^^)


Wygląd kontra rzeczywistość:

Wrażenia smakowe:

Takie urocze mi się wydawały gdy zobaczyłam je w sklepie. Wręcz zdziczałam O.o ( Pomimo, że naprawdę nie miałam dobrych doświadczeń z Vobro)... nie mogłam się im oprzeć :3 Mini batoniki, lub większe czekoladki ^^ I jeszcze w tych tandetnych, ale jednak błyszczących folijkach :D Wszystkie po rozpakowaniu pozornie wyglądają identycznie, ale się czymś różnią! Poświatą jakie nadaje im opakowanie :D No... fiu... fiu... barwę zmienia aż... w 1 ( jednym ) procencie xDD Czułam się w ich towarzystwie niczym staruszka na dyskotece ;)
No, a jak wiecie, do młodych to ciągnie :) W paru słowach jak miałabym je opisać: grubiutkie, perfekcyjnie zrobione, z ciemną bardzo czekoladą lekko połyskującą, ( ale mało ) oraz z falami drobnymi z niej albo żyłkami na powierzchni ( kto co woli xDD). Wbrew pozorom mimo, że bardzo cieniutko są oblane czekoladą; wręcz drobniusieńko! to bez jakichkolwiek prześwitów i braków... Szacun :D

Halvi
Na pierwszy ogień idzie chałwa. Pachnie delikatnie chałwą sezamową, trochę czekoladą i to słodką, ale kakaową. Poza tym słodko, delikatnie, nie daje chamsko chałwą tylko całkiem naturalnie. W środku za to ukazuje się nam dziwny sino-beżowy kolor... Jakby wygląd suchego piasku, albo barwa mętnej mlecznej kawy... Ku zaskoczeniu, mimo że całość mocno zbita jest i ciężka to czekolada ładnie odchodzi od batonika jak się nożykiem go przyciśnie :D ( Nie żebym groziła... ), nic nie odpada, ale nie stawia też trudności xDD Masa zbita jak kostka rosołowa, wręcz totalnie mi ją przypominała podczas całej konsumpcji ;) W strukturze co prawa: masa wyschnięta ale, tłustawe palce pozostawia.
W smaku czekolada: mocno czekoladowa znaczy kakaowa ( ale kakaem dla dzieci ) z lekką nutką deserowości ( ma kurde cierpkość deserowej czekolady, co prawda nie taką jak te droższe czekolady, ale ma!). Słodka, ale na racjonalnym poziomie batonika. Szybko w miarę się rozpuszcza, jest słodka, smaczna, trochę sztucznawa, ale z grubsza nie mam się do czego przyczepić. A naprawdę ma niezły posmak słodkiego kakao dla dzieci i to całkiem głęboki- była dobra. Masa w strukturze wydawała mi się proszkowa, sucha, a jednocześnie zbita... Jakby chałwa w proszku porządnie sklejona lub zmiażdżona :D W smaku słodka, ma posmak chałwy, ale tak jak się obawiałam... Pomimo lekkiej tłustości... była za mało tłusta... smak ma dobry, ale co z tego jak jest za mało tłusta i po prostu SUCHA. W smaku nawet okej, ale gryzie się z ta konsystencją... jakbym jadła proszek sklejony z chałwy... Coś wydaje mi się, że można byłoby to nadzienie spokojnie pokruszyć i sproszkować... Jak kakao w proszku... ( Już widzę ten hicior- chałwa w proszku ;). No ma posmak dobry chałwy, lekko słonawy... I jest nawet trochę wilgotna, ale za mało. Nie ma piasku, czy efektu żwirowatości, ale czuć proszek zdrobinkowany... Trzeszczy delikatne, fajnie się wgryźć w obszerniejszego batonika, ładnie się komponują smaki... LECZ sprawia wrażenie sztucznawego. Aczkolwiek ja bardzo lubię chałwę po tatusiu i wydawała mi się całkiem przyjemna w smaku ;)

JAMAJKA
Pachnie intensywniej, ale sztucznie: proszkowo- kokosowo, całkiem słodko. Przyjemny ten zapach, ale chemiczny... pseudo zapach kokosowy. Masa podobnej struktury jak u siostry wyżej ( czytaj Halvi). Jakby piaszczysta, ale zarazem zbita... Jakby proszek sklejony... Bardzo białe ma wnętrze z brudnawym lekkim cieniem żółci... Tam była wyczuwalna mączność, proszkowość, a tutaj jest już piasek, mocno proszkowy, aż trzeszczy od niego, ( albo mam lepsze określenie) szeleści. Smakowo bardzo pseudo kokosowy, przesłodzony sztucznawie, i ma posmak słony :/ Ale czekolada naprawdę bardzo mi smakuje... Chociaż tyle. Ona zachowała resztki godności. Nie rozpuszczała się ani za szybko, ani za wolno. Ale też nie stłamsiła smaku wnętrza, ( na co miałam cichą nadzieję :D).
Chociaż masa była sztuczna to mi smakowała jak na tańszy słodycz z niższej półki. Niestety ta słodko-słoność zamula i robi się trochę gorzej... Jest mocno pochodno-kokosowy i chemiczny co na pewno bardzo nie posmakuje znawcom tematu... Ale nie znawcom już bardziej xD Dobrze smakuje z czekoladą, ale muli po garach, ( aż pali trochę ta jego cukrowość ). Czekolada ( w prawdzie) troszeczkę ratuje ten tonący okręt, ale niestety batonik jest zbyt sztuczny i ma zbyt mocny posmak czystego słodzika. Nie powtórzę tego doświadczenia.

Michaś
Michaszek, z którym niepotrzebnie wiązałam największe nadzieje... Pachnie najmocniej już po samym otwarciu ( bucha oparami xD): słodkosłono, fistaszkami, kakaem dla dzieci, czekoladą= a w skrócie to totalnie michaszkami... Przede wszystkim głównie sól mocno czuć i orzechy. A w tle słodycz. Nie wygląda za apetycznie bo ma sporo żółtawo-pomarańczowych kawałeczków posiekanych orzechów ( przypominają mi kawałki grzybów: kozaków czy coś... ). A one zatapiają się w brązowej piaszczystej masie, koloru mocnej kawy lekko rozmlecznionej ( uwielbiam moje neologizmy ).
No masa była bardziej tłusta od chałwy, lecz ciężej czekoladę było zdjąć... ale nie trudno, tylko trudniej ;) Był najbardziej gliniasty, ale nadal suchy... Miękki, trochę lepki i gnilny, ale sypki...W smaku o matko... Ola Boga... mocno słony i słodki na dokładkę! Gryzą się te smaki! Wręcz kontrastują! I jest za słony! Psuje cały smak kakaowy :< Orzechy stare jakby zgorzkniałe, choć kruche, ale surowością. To jest kakaowy batonik o smaku michałków? Smakuje jak jego karykatura! ( A je lubię, ale nigdy więcej nie powiem, że są sztuczne, przynajmniej przy tych xDD). Michaś jest proszkowy gdzie kakao zmasakrowane jest przez sól, a słodycz jeszcze to podreśla wdając się bezczelnie w współpracę... W dodatku gorzkawe orzechy nie ułatwiają jego konsumpcji ( nie prażone i twardawe). Co z tego, że jest miękki skoro, w całości nie sprawia przyjemności :/ Drobinki raczej obrzydzają i przeszkadzają, gdzie sól męczy, a czekolady nie czuć przy takim towarzystwie! Błagam... nigdy więcej... Pozwólcie, że nie skomentuje całej serii. Chałwę jak Cię mogę, Jamajkę na siłę również... Ale Michaś bez komentarza... 



Nazwa: Halvi, JAMAJKA, Michaś- Batonik chałwowy/kokosowy/orzechowy w czekoladzie.
Marka: Vobro
Producent: Zakłady Produkcji Cukierniczej "Vobro" - Brodnica
Skład:
Dostępne w opakowaniach: 25g.
Wartość odżywcza kaloryczna: 
H: ok. 513kcal/100g. ( batonik ok. 25g. ok. 129kcal ).
J: ok. 526kcal/100g. ( baton ok. 25g. ok. 132kcal ).
M: ok. 450kcal/100g. ( batonik ok. 25g. ok. 113kcal ).
Cena: około 0,89 zł.
Zakupiony: Delikatesy ABC
Halvi
W skali miau: 4- 
 W systemie dziesiątkowym: 7/10

***
JAMAJKA
W skali miau: 3- 
 W systemie dziesiątkowym: 6/10

***
Michaś
W skali miau: 2 
 W systemie dziesiątkowym: 5/10

Rozważenie ponownego zakupu: Nie... Ma za swoje Wasza sroczka... Idę umyć zęby...

55 komentarzy:

  1. No to gratki za wzięciu udziału w tym święcie ;) Ja niestety jak pozytywnie podchodziłam do problemów to tylko działo się gorzej i gorzej...serio! Nawet moja mam się w tedy dziwiła, że mój uśmiech jest taki sztuczny...Ja nie mam jeszcze nic kupionego i nawet nie mam pomysłów co kupić więc nie pomogę :/ Raczej postawię na rękodzieło :D

    A takie cukierko-coś-podobne to mnie w ogóle nie kuszą :P Szczególnie gdy nazywają się tak kiczowato :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! Ale kurde nie wierzę :D Wierzę, że dobro się zwraca u mnie przynajmniej w 99% :) Jak nie teraz to później :) Ale każdy ma inną motywację do życia ;)
      Rękodzieło!? Wow... weź wstaw jak zrobisz, zdjęcia na IG nie daj się prosić! :D
      A co teraz nie jest kiczowate? :D

      Usuń
    2. Wolę nie wstawiać, bo znowu posypią się hejty :/

      Usuń
  2. Michas byl bardzo niedawno u Olgi na blogu, tez szalu nie bylo :p Ty tez utwiwrdzasz mnie w przekonaiu, zeby tego nie kupowac :)
    A swoja droga -jaka zupe krem ugotowalas? Jak czesto robie brokulowo-kalafiorowa Z serem feta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobna, ale troszke inna brokulowa bez kalafiora, i z serem a raczej serkami topionymi ;) Podasz mi przepis? Prosze ;)

      Usuń
    2. Biorę zawekowany rosół mojej babci(taki z kury,, z marchewka,)zagotowuje,wrzucam brokuły i kalafior,tak około z pol paczki każdego,chcesz gęstsza,weź wiecej ;) dodaj pol kostki sera feta ,zmiksuj i dopraw do smaku ;)

      Usuń
    3. Zrobie! Slowo daje, tylko dodam sam brokul i zawekowany rosol mojej mamy. Swoja droga skad wiedzialas ze mi mama rosul wekuje!? :D wymiatasz :)

      Usuń
    4. Nie wiedzialam,poprostu moja babcia tez tak robi :) I nie przesadzaj,ja nie wymiatam :p ale twoja zupa tez brzmi smacznie!

      Usuń
    5. Jasne, nie musisz mnie pocieszać :D W takim razie obydwie z babcią wymiatacie :)

      Usuń
    6. O, i jeszcze czosnek dodaje, to zapomnialam. Ale to juz do smaku, jak lubisz,to daj wiecej :)

      Usuń
  3. Cieszę się, że mimo swoich uprzedzeń miło spędziłaś czas :) Chyba naładowałaś sobie baterie co ? :) No i nie ma to jak darmowa wyżerka :D z takiej trzeba korzystać....Nie no żart :) dobrze wiem, że nie o jedzenie tutaj chodzi :)
    Pisałam Ci już kilka razy, że to my sami przyciągamy do siebie złe emocje, dlatego trzeba cieszyć się z życia, tego co od niego dostajemy, nauczyć się dostrzegać radość, małe, chwile, które na pozór zwyczajne tak na prawdę są niezwykłe :) Może by tak założyć Dzienniczek Wdzięczności? ;) Co myślisz? :)

    Super, ze Mikołaj nie zapomniał i przyszedł do Ciebie :) Miło ze strony koleżanki, ze kupiła Ci wymarzony róż a i Ty zachowałaś się uprzejmie ;) Wspaniale jest móc się obdarowywać - już o tym pisałyśmy, że ta radość jest największym prezentem ;) A prezenty dla rodzinki??? Świetne - jestem pewna, ze się ucieszą :) Na razie nie mam żadnych pomysłów, wiec Ci nie pomogę (przepraszam). Nie znam też Twojej rodziny, ale co byś im nie dała to jeśli dasz do z serca to będą zadowoleni - nawet jak nic im nie dasz to będą szczęśliwi bo w Święta przecież nie o prezenty chodzi (ale o tym dobrze wiesz :) )

    Gratuluję ugotowania zupki - musiała smakować wybornie. Ba nie tylko smakować, ale i pachnieć :D Koleżanka pewnie zjadła Ci połowę co ? ;)


    Batoniki... nie widzialam i nie jadłam ;P Ale jako byłam mała mama czasem kupowała cukierki Vorbo. W mieszance był cukierek Jamajka, Cza Cza i jeszcze jedne... to byłą miszanka karaibska
    ( http://www.bdsklep.pl/vobro--cukierki-czekoladowe-mieszanka-karaibska-2-5-kg,id-2941 ) Mi smakowały te z nadzieniem kawowym z orzeszkami??? Coś takiego :P
    Widze, te że batoniki to ta sama firma i wcale mnie nie kuszą :) Jakoś nie przepadałam i nie przepadam za tymi smakami a szczególnie za chałwą. A ten ostatni to nawet nie wygląda apetycznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy naładowałam baterie? Kpisz, na nogach byłam do godziny 17 od 7 :D

      Dzienniczek wdzięczności fajna rzecz, ale trzeba mieć po pierwsze czas, a po drugie być sumiennym :)

      Wiem, wiem. ale po takim czasie chce im wynagrodzić jakoś te święta, dlatego te prezenty to idealny pretekst, a uwielbiam obdarowywać innych ^^

      Kasia? Nie... nie chciała wcale. Nie lubi żadnych zup. Nie lubi też za bardzo jeść, chociaż słodyczami ją czasami podkarmię.

      Nie pamiętam ich, ale może to dobrze. Wiem, że nie wygląda apetycznie, sama tak napisałam w recenzji. Napisałam nawet chyba, że orzechy wyglądają jak kawałki grzybów :P

      Usuń
    2. Przepraszam jeśli jakoś Cię uraziłam - nie chciałam. Spełnię Twoją prośbę - jak najbardziej :)

      To może w takim razie dla taty krawat? Nosi? ;)

      Zamęczą Was na tych studiach ale już niedługo - myśl o Świętach :)

      Jeśli chodzi o dzienniczek to zapisuje się w nim codziennie na koniec dnia trzy rzeczy za które jesteśmy tego dnia wdzięczni - to mogą być drobnostki :) Nie potrzeba na to wiele czasu ale z sumiennością masz rację ;)

      Nie tylko Ty to uwielbiasz :) Jeśli chodzi o prezent to jak coś mi przyjdzie do głowy to dam znać :) A może dla mamy jakiś ładny kwiatek? ;)

      Czyli z Kasi to taki niejadek :P Ja nawet będąc niejadkiem i nie lubiąc zup skusiłabym się na Twoją - gdyby doleciały mnie zapachy... jak tu się nie skusić? :)

      Cukierki były smaczne ale wiadomo, że z upływem lat jakość i smak niektórych produktów ulega zmianie i to nie zawsze w dobrym kierunku :P

      Usuń
    3. DziękujęTo było dla mnie zaskoczeniem i miłą niespodzianką :) Spróbuj sama a nóż się uda - chociaż nie wiem czy masz ochotę skoro wygrałas taki zestaw... ale z drugiej strony nagroda swoją drogą a współpraca swoją ;) Misiaczki wybrały dla Ciebie słodkie bo wiedzą, że lubisz słodkie i że słodka z Ciebie panna - One wiedzą co Tobie najbardziej posmakuje ;)

      A to Ty piszesz na telefonie i jeszcze się gubisz? Nie wiedziałam - przepraszam za kłopot

      A to tato :) Hm... na razie nie mam pomysłów ale będe kombinować i dam Ci znać :)

      A ja już prowadzę od stycznia i jestem na finiszu :D Do tego Pamiętniki, Dzienniczek przeczytanych książek - to trzeba lubić ;)

      Wiadomo - nie da się wycenić tego jacy nasi rodzice są wspaniali :) Ale Oni ucieszą się ze wszystkiego, nawet tego jak nic im nie dasz (chociaż wiadomo, że się chce im coś ofiarować :) ) to może kwiat w doniczce (moja mama lubi storczyki) i jakiś upominek... kolczyki ? ;)

      Rozumiem, że było Ci przykro... człowiek stara się, chce komuś sprawić radość i się nie udaje.. ale tak na prawdę nie dogodzisz każdemu :) Tak się nie da bo każdy jest inny ale to jest właśnie piękne - co by to było gdyby każdy był taki sam.. a koleżance wybacz . Na pewno nie miała złych intencji... pewnie nie pomyślała, że tak do odbierzesz.... a może przy Tobie odmówiła a potem po ciuchu wyjadła? ;P

      Usuń
  4. Jamajkę pamiętam z dzieciństwa i bardzo lubiłam te cukierki (ostatni raz je jadłam chyba w podstawówce, nawet nie widziałam, że można je kupić :D), a Michasia zobaczyłam pierwszy raz na blogu Olgi. Żadne z nich mnie nie zachęcają, nawet ta chałwa :)

    Co do prezentów dla Twojej rodziny, to nie mam kompletnie żadnych pomysłów :/ Ja moim rodzicom to kupię mnóstwo różnych orzechów (bo lubią i chcą, już zaczęłam kompletować i jakieś czekolady), tacie jakiś eko krem do twarzy i kubek do jonizowania wody, jak uda mi się go znaleźć. A dla mamy, z rzeczy innych niż jedzenie, póki co nie mam koncepcji :/ Ale do świąt jeszcze sporo czasu, więc może coś wymyślę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu mnie to nie dziwi, ja jadlam inne slodkosci np elfy ;)

      Moi jedzenia nie chca, maja go nad to ;) ale u rodzenstwa przejdzie :D dziekuje :*

      Usuń
    2. Moi na szczęście orzechami nie gardzą - mają swoje mieszanki i jedzą codziennie :) Ale to tylko dodatek, z prezentem właściwym zawsze mam problem :/

      Usuń
    3. u mnie tak samo, bo jedzenie i tak im daję, ale chce coś konkretniejszego :)

      Usuń
  5. Również lubiłam te cukierki - jamajka była na drugim miejscu :) Najpierw wybierałam te kawowe :D Podobnie jak Ania ostatnio jadłam je chyba w podstawówce - IV - V klasa??? :) A chyba dwa a może rok temu widziałam je w sklepie ;)

    Ja mojej mamie rok temu kupiłam gorzką czekoladę a z uzbieranych pieniędzy dałam trochę by kupiła sobie bluzkę, spódnicę (dwa lata temu jak byłyśmy razem na zakupach to zaproponowałam, ze zapłacę za mamę) :)Może nie powinno dawać się pieniędzy ale bluzki trzeba mierzyć a mama jest szczęśliwa (często powtarza, ze musi sobie coś kupić) ;) Tato dostał czekoladę i wodę po goleniu :)W tym roku nie mam pomysłów ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ich nie widywałam, rzucałam się na inne słodycze- stety/niestety sama nie wiem ;)

      Mój co roku kosmetyki tato dostaje i słodycze... chce coś ponad to. A mama w życiu pieniędzy ode mnie nie weźmie... A więc szukam dalej :)

      Usuń
  6. Szpileczko czym się różni skala miau od dziesiątkowej? bo jakoś tak nie miarodajna jest :) za batoniki podziękuję, chociaż chałwę lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha rozni sie jak w poprzednich notkach, ale cos mi sie pozmienialo jak czcionke ustawialam. Mam bardzo czesto z nia problemy. Jak wroce do aka to poprawie ;)

      Usuń
  7. Kolejna recenzja Michałków od Vobro i kolejna marna ocena. No cóż, z pewnością będę omijać te produkty szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Batonik chałwowy z 25% chałwy.. Czego oni nie wymyślą, to nie lepiej chałwę zjeść? :D I czekoladą polać? xD
    Tak wgl. czym by była chałwa w proszku? Tak jakby mieszaniną sezamu i miodu/cukru, tylko że odparowaną z tłuszczu który naturalnie jest w sezamie.. Proszek cukrowo-sezamowy? Mind blow xD

    Tak z innej beczki ale cieszę się, gdy znajduję ludzi którzy czekają na święta też 'pod kątem' religijnym. Wśród moich rówieśników, czyli zdemoralizowanych licealistów, to raczej rzadkość jest :P ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha masz całkowitą rację XDD
      Hmmm... zadałaś bardzo filozoficzne pytanie, stawiałabym na kakao w proszku w konsystencji coś w ten deseń :D Sama osobiście zaznałam szoku, bo przecież sezam sam w sobie jest tłusty, jak do diaski oni osiągnęli taki efekt!? Szacun :D Tego nie ogarniemy :)

      Uwierz mi wśród moich rówieśników, czyli zdemoralizowanych studentów, to już jest wyginięty gatunek :D Ja sobie nie wyobrażam bez tego aspektu świąt, cóż tak zostałam wychowana i jestem... kurcze, szczęściarą ;)

      Usuń
  9. Haha, genialna jesteś "niczym staruszka na dyskotece" :DD
    Zobaczyłam nazwę, opakowania, w głowie pojawiły mi się recenzje dziewczyn i wiedziałam, że spróbowałabym Halvi, mimo kiepskiej opinii Klaudii. Zaczęłam czytać i jakoś tak.. Nawet Halvi mi się odechciało. Jak to mało tłuste, jak to lekko słone, jak to suche i proszkowe?! :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no spróbuj sama się przekonaj, tłuste bo pozostawia na palcach poślizg, suche bo się kruszy i rozpada. Ten batonik to jakieś nieporozumienie ;) Ale wyłożyłam to dokładnie w tekście ;)

      Usuń
    2. Jak spotkam to kupię.. I wiem, wiem, czytałam :D

      Usuń
    3. Kup, ale jakby co to nie na moje polecenie :D Sama przekonasz się o tej niecnej strukturze :D

      Usuń
  10. "Nie daje chamsko chałwą" i grzyby kozaki - LEŻĘ :D :D :D A całą recenzję mogę podsumować pięknym polskim "ja pierdolę!". Wiesz o tym, że chcąc dać firmie Vobro trzecią szansę, a zawsze ją daję, będę musiała po któryś z batoników sięgnąć? Do wyboru mam albo je, albo bombonierkę, a to już większy kaliber i zagrożenie jedzenia 100 g+ słodko-tłustego obrzydlistwa. Dlatego wolę mało i z przymrużeniem oka. Ostateczna decyzja: Halvi wezmę, Jamajki raczej nie. A jak odbiorę go gorzej niż Ty, to wiesz... czerwona twarz i znicz w dupę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli odbierzesz go gorzej to będę strugać, że się nie znamy :D
      A nuż trzeba być szczerym, a moje słownictwo innowacyjne bardzo to ,,umożliwia" jak tylko umie xDD Ale Twoje podsumowanie jest idealne <3 Jamajka jest bardziej zjadliwa od Michaszka, a że skoro jego przeżyłaś to nie jest źle :D Dasz radę ^^

      Usuń
  11. Widzę, że wyobraźnię w dziedzinie prezentów masz naprawdę nieograniczoną! :D
    Po zjedzeniu czekoladek z tej firmy chyba nic nie zachęciłoby mnie do zjedzenia batoników..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekoladki? Pewnie te same co ja :D Też mam ,,ciekawe" wspomnienia... :D

      Usuń
  12. Widziałam. Byłam kuszona. Ale się oparłam i jak widać, dobrze na tym wyszłam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam zupy krem <3333333
    + gdzie ja chodze ze ja nigdy ich nie widzialam XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzisz po wyrafinowanych sklepach, a nie byle delikatesach :D
      Ja też ^^

      Usuń
  14. Jak już pisałyśmy u Olgi, o mały włos i byśmy tego Michałka kupiły! Ale, że nigdzie ceny nie było to jednak się na niego nie zdecydowałyśmy. Jak widać jesteśmy w czepku urodzone :P Chałwową wersję chyba gdzieś już próbowałyśmy, bo papierek taki znajomy ale skoro nie pamiętamy dokładnie to znaczy, że był dla nas neutralny ;) Kokosowego nie jadłyśmy ale teraz to już nawet na niego ochoty nie mamy :P

    BRAWO!! Jak padłaś to trzeba się podnieść i unieść głowę jeszcze wyżej!! :D :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wy szczęściary... gdzież moja intuicja się podziała!? :D Skaranie xDD

      OJEJ! DZIĘKUJĘ z taką motywacją od razu łatwiej, lepsze znacznie od reklamy powereda! ,,Padłeś, powstan Powerade" xDD Moje wy misiaczki kochane :* :* :* :* :* :*

      Usuń
  15. Jamajkę chętnie bym spróbowała;))

    OdpowiedzUsuń
  16. No chyba coś mnie trafi. :((((( Mój komentarz wczoraj się nie dodał. :CCC A był trochę, chyba długi. buuuuuuuuhhhhh, więc nie wiem, czy teraz czegoś nie pominę, czy napiszę w "rozległej' formie :(
    Zacznę od tego, że suuuper, że dobrze to święto wypadło. :)) Czasem trzeba iść na przebój, bo : ,, a może się uda!". :D Nawet nie wiesz, jaka to radość dla moich oczu i serca czytać taaaki pozytywny wstęp! Odnośnie prezentów… wiatrówka? XD Serio?! XD Szaloooony człowieczku! Tu masz fajne pomysły na prezenty : http://www.drlifestyle.pl/moda/pomysl-na-prezent-2/

    Odnośnie samej recenzji to zdecydowanie + dla nich za pomysł, ale jak pisałam u Olgi, Tacie bym chyba takiego michałkowego batona nie kupiła, bo jeszcze by się obraził - uwielbia te cukieraski. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej współczuję Ci potwornie, bo wiem co to znaczy, wielokrotnie tak mam, szczególnie u Olgi bo mnie często wywala za dziwne znaki xDD Dlatego doceniam jeszcze bardziej Twoje starania! :* :) Widzisz to ty zarażasz mnie entuzjazmem! :D Serio, jak skończyłam 18 i wyrobiłam dowód, to było pierwsze co kupiłam :) Za linka, pięknie dziękuję ^^

      Za pomysł piwo bym im postawiła, ale za profanację... dobrała się do tyłków :D Tato by mógł się na Cb obrazić :D Ja też bardzo lubię michałki, michaszki ^^

      Usuń
  17. małe te batoniki, na raz jeden to za mało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ale to większe wersje cukierków, więc nie narzekam :) A cukierki wystarczają mi więc byłam usatysfakcjonowana wielkością :D

      Usuń
  18. Nie, nie, to niemożliwe, żeby Michaś tak słabo wypadł. W życiu prywatnym i zawodowym - rozumiem. Natomiast baton, hmmm, that's impossible! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaj , a jednak :D Michasiowi nie po drodze do Michałka ^^ Aczkolwiek Michałów to lubię, co masz do nich? :D

      Usuń
    2. Niestety znam jednego. Ciężki przypadek z niego, a dodatkowo zagorzały ekstremista gatunkowy. Nikt go nie lubi zbytnio, nawet sam siebie często nie rozumie. Gdzie tu sens? Gdzie logika? Wszystko z umysłu znika. I choć wiele z nich umyka, to zegar nadal tyka. Yo! Yo!

      Usuń
    3. <3 Poeta z niego słyszałam, że niezły,
      ale jego twórcze zapędy, gdzieś po drodze ugrzęzły,
      biedaczek się nie docenia, przez co szuka lepszego jedzenia.
      Życzę mu powodzenia i w życiu spełnienia ;)

      Usuń
  19. W końcu się dowiedzialąm jak wyglada nierozpaćkany Halvi.. Gdyby nawywał się inaczej no chociażby Łukaszek to pomyślałabym, że to brat Michaszka i mogłoby być bardziej łaskawie.
    Michaszek w recenzji u Olgi mnie zaintrygował nie powiem, bo sądziłam, że gorzej być nie może, co potwierdzasz też Ty więc nóż widelec się skuszę :D
    A co do Jamajki - Polska B wymiata, ja go z dzieciństwa nie pamiętam :D Ale gdzie tam południowy-wschód, gdzie Jamajka :D
    Nie wiem czy na Jamajkę miałąbym ochotę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha lubisz adrenalinę kobietko! :D Ale twój mi się bardziej podobał ^^

      Jamajka była lepsza od Michałka! Ej co masz do Kielecczyzny! Ja codziennię marzę by tam wrócić :D

      Usuń