piątek, 18 grudnia 2015

141. Owocowy kubek. Kisiek o smaku pomarańczy i cytryny z nutą miodu/malin i pomarańczy z nutką imbiru. LIMITOWANY SMAK od Delecty


Dla Was ostatnio recenzowałam dwa wybrane kiśle rozgrzewające od Słodkiej Chwili (podlinkowane) z Dr.Detkera. Jak pamiętacie o dziwo i szokująco dobrze wypadły ;) Więc jak już siostrzyczka podarowała mi ich świąteczne odpowiedniki z Delecty z Owocowego kubka- niestety nadto pewnie się z nimi poczułam... Zbyt pewnie... I jak to bywa- skrzydła szybko zostały mi podcięte! Tutaj w tej wersji od Delecty było tylko trzy smaki, więc siostra zaryzykowała i wzięła mi dwa w tym: imbir... (ufff, dobrze, że nie goździki). Na początku zdziwiłam się jak śmiała MNIE wziąć to imbirostwo, ale po sekundzie mając wizję poprzednich deserków, powiedziałam sobie: - Damy radę! Och, gdybym wiedziała, jak będzie... To sama nakarmiłabym nimi moją Niańkę :D  No, ale nic... czemu tak przepierduję tak jak w tytule? Przeczytajcie recenzje (przeglądnijcie) to sami zrozumiecie ;)

Hurra! Nareszcie wróciłam z Toruńskiej emigracji :D Nie ma to jak w domciu <3 Myślałam, że nie doczekam, bo potwornie mi się dłużyło. Jeżeli kiedykolwiek jeszcze zwątpię czy dotrwam do następnego przyjazdu do domu, to przeczytam ten wpis. Czuję się teraz jakbym wygrała totka co najmniej. Mina mamy, której słowem nie wspomniałam o powrocie dzisiaj- bezcenna, choć mogło obyć się bez krzyków :D A więc podsumowując: Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

Dostępne smaki:

* Owocowy kubekpomarańczy i cytryny z nutą miodu
* Owocowy kubek- gruszki i śliwki z nutą goździków
* Owocowy kubek- malin i pomarańczy z nutą imbiru

Wygląd kontra rzeczywistość:

Wrażenia smakowe:

Obniuchałam już na samym początku proszki tych kisielów, bo chciałam się zmierzyć ,,z tym" od czystego źródła. Żółty pachnie słodko pastylkami na gardło... leciutko miodowymi, albo jak herbata o smaku cytryna z miodem, tyle, że bez jej goryczki. Na dodatek rzeczywiście proszkowo (jak na proszek przystało), słodko, mało intensywnie, nie przytłaczająco, całkiem cytrusowo, ale jak herbata granulkowana do zalania. Daje sztucznawie i proszkowo, ale nie wyczułam ani krzty goryczki... (teraz po czasie wiem, że byłam ślepa)- sam leciutki i nieskażony zapach.
Pomarańczowy braciszek pachnie intensywniej, bardziej ciężko, jak odświeżacz trochę, ale nie przytłaczająco, choć już mocniej. Poza tym: proszkowo, lekko słodko, zrównoważenie pomarańczami i malinami, ale jednak te drugie się trochę przebijają (jak w herbacie smakowej, tutaj akurat malinowej).

pomarańczy i cytryny z nutą miodu
Po zrobieniu, nie powiem, złudnie znaczy ładnie wyglądają. Żółty okazuje się złotym i pięknym kolorem, nieźle się błyszczącym (ale ma za to matowy połysk). Jest barwy złoto-pomarańczowej, lekkiego odcieniu żółtka. Ponadto ma sporo jaśniutkich i kwadratowych kawałeczków owoców niemalże prawie białych. A one wyglądają jak wycięta z jabłuszka kosteczka. W konsystencji jest gęściutki; jak się miesza to pozostawia smugi, ładnie się go zakręca łyżeczką (jak budyń). Pachnie jak smakowe cytrynowe wapno- dokładnie tak samo! Raczej herbaty nie przypomina, jeżeli już to wodę z sokiem. Ma lekki wyczuwalny zapach miodu. Daje bardziej słodko, prawie wcale kwaskowato (jakby cytryna nawet obok niego nie leżała...) Ale czuć taki pseudo zapach, ale słodkawy. W strukturze leisty, aksamitny, ciągnie się, ale nie chce spadać z łyżeczki (chyba się namyśla). Po wpakowaniu pierwszej łyżeczki do buzi: uderza najpierw lekka naturalna goryczka cytrynowa jak ze skórki! Ma delikatną słodycz, ale również coś potwornego... Ma niesamowicie intensywną gorycz (100 razy gorszą niż w herbacie). Już wzięłam trzy łyżeczki do buzi i mam dosyć. Nie chcę już tego jeść! Jak rodem ze skórki ta gorycz :/ Dla fanów skórek tak, dla mnie za gorzki... i to bardzo mocno. Miód? Jaki miód!? Chyba, że w proszku... smakują jak karykatura pastylek streptilsów na gardło. Słowo nie da się tego jeść (jak dla mnie). Dziecko nie zjadłoby kisielku z taką goryczką w sobie! Owoce pstrykają miękko, gumowo jak kawałki jabłuszka, a może nawet gąbki (zbyt gumowe, a nie miękkie), piankowo-twardawe (szczerze to nawet przeszkadzają w konsumpcji). 
( 2 MINUTY PÓŹNIEJ)... Nie wytrzymam za chwilę! Goryczka mnie dosłownie katuje, w dodatku ten proszkowy posmak i wrażenia jak z cytrynowych tabletek do ssania na gardło ( których nie znoszę!). Jedynie co mi się podobało to wygląd, ale nic poza tym. Obrzydliwe! Nigdy więcej! Przy końcu myślałam ze chefnę, bo to smakowało jak płynne pastylki na gardło, albo rozpuszczone. Na serio kochani... możecie mi dopłacać, ale wolę pić wapno przez okrągły rok niż zjeść jeszcze jedno to badziewie! Podziękuję! Jest bardzo ciężki w smaku :( Żegnaj lekki żołądku...

malin i pomarańczy z nutą imbiru
Piękny, żywy, czerwony i zarazem matowy kolor, nieźle się błyszczący. Jak oba kiśle już zastygają to wyglądają jak przezroczystawy śliczny plastik (chce w tym kolorze paznokcie!). Nie ma w nim raczej kawałków owoców tylko czerwone ziarenka z malin, których jest całkiem sporo. Pachnie głównie sokiem malinowym, herbatą malinową (bez jej mocnego naparzanego smaku), kwaskowato-słodko, podobnie również jak sok/syrop malinowy z wodą. Na moje szczęście imbiru wcale nie poczułam (mwahahaha xDD). Gęsty (ale płynnawy) jak poprzedni, aż klei się do łyżeczki i nie chce puścić. Szczerze to boje się go już próbować po tamtym... Konsystencja niby ta sama. (Bierze łyżeczkę drążącą dłonią): uff... smaczniejszy, ale smakuje jak herbata malinowa. Pomarańczy ani nie czuć po zapachu, ani w smaku. Jest co prawda nasza goryczka- niezniszczalna, ale nie taka paskudna jak w tamtym. Też męczy, ale nie w takim stopniu. To ,,coś" jest tak charakterystycznego jak w herbacie posmak herbaciany- no niestety tego już nie wyeliminujemy. 
Jest mniej kwaskowaty, ale bardziej orzeźwiający. Ciężki, ale o wiele mniej od tamtego chłamu. Goryczka, która jest obecna- nie mam pojęcia czy jest z smaku proszku czy nadprogramowo, w każdym razie przeszkadza (ale w mniejszym stopniu niż w cytrusowo-miodowym smaku). Smakowo imbiru nie wyczułam, jest go mała ilość, ale czuje, że mrowi mi język. Ku memu zadowoleniu robi to w dyskretny sposób (mogłabym równie powiedzieć, że to znikoma ilość chili). Słodki lecz chemiczny i proszkowy. Ziarenek nie czuć (prześlizgują się), za to gdzie nie gdzie znajdują się maluśkie kawałki malinek jak ziarenka. Zapach malin przytłacza pomarańczowy, ale (jeśli już) coś czuć, to gorycz subtelną ze skórki. W trakcie konsumowania tego deserku, coraz bardziej wkurzało mnie to mrowienie w język... Jest smaczniejszy od poprzedniego, ale nie smaczny. Jakbym na żywca odświeżacz do auta jadła. Ogólnie sztuczny gorzkawy, wymieszane nie wiadomo co i jeszcze (trochę) jara! Mówię nie!

Nie polecam, nie kupię więcej! A fe! Dzięki Bogu nie dostałam trzeciego smaku ;) Jadłam wszystkie owocowe kubki, ale to... to jest w rankingu największych dziadostw. Co prawda i tak nie przebiją tych z żelkami na zimno (jakby ktoś horror chciałby odświeżyć- link). Mwahaha choć tam takiej goryczy nie było w taki sposób jak tu :D W tym smaku podwyższyłam ocenę za subtelny imbir i mniejszą gorzkość. Ale to tak jakbym wybierała mniejsze zło... W ogóle nie zwracajcie lepiej na nie uwagę, no chyba, że jesteście masochistami :)

Nazwa: 
Owocowy kubek- Kisiel o smaku pomarańczy i cytryny z nutą miodu, w proszku z kawałkami owoców i witaminą C
Owocowy kubek- Kisiel o smaku malin i pomarańczy z nutą imbiru, w proszku z kawałkami owoców i witaminą C
Marka: Bakalland/Delecta
Producent: Bakalland S.A
Skład:

Dostępne w opakowaniach: 30g proszku + 175g wody
Wartość odżywcza kaloryczna: 
M: ok. 56kcal/100g. ( cały kisielek ok. 205g. ok. 115kcal ).
K: ok. 56kcal/100g. ( przygotowany deser ok. 205g. ok. 116kcal ).
Cena: około 0,75zł.
Zakupiony: makro

Owocowy kubekpomarańczy i cytryny z nutą miodu


W skali miau: 1+ 

***

Owocowy kubek- malin i pomarańczy z nutą imbiru


W skali miau: 2-

Rozważenie ponownego zakupu:  A w ,,dupie" dosłownie mam taki interes! Jeżeli zachce mi się świąteczny kisiel to sięgnę o klasę wyższą ,,Słodką Chwilę Rozgrzewającą". A w stronę tych kiśli nawet nie spojrzę!

53 komentarze:

  1. Chyba bym udusiła osobę, która by mi to kupiła :D Smaki kompletnie nie moje, bleeeh! Nigdy bym tego nawet darmo nie wzięła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no co ty :D Nie udusiłam jej, ale wycałowałam, że nie skąpi nigdy na mnie pieniędzy i ma nawet marnować n takie niewypały jak te :)

      Usuń
    2. No wiadomo, siostry się nie udusi :*

      Usuń
    3. Niech mnie prędzej udusi :D

      Usuń
  2. Ja nadal nie lubie kiśli :p xd. Ale jakbym juz miala sprobowac, zeby sie do nich przekonac, to napewno nie bylyby odpowiednie ;D wzielabym ,,Slodka Chwile Rozgrzewajaca,, ;)
    I nawet nie wiesz, jak sie ciesze, ze przyjechalas na wolne do domu, nie wyobrazam sobie ile pracy jest na studiach, bo ja juz w gimnazjum swiata nie widze, codziennie jeszcze prawie języki dodatkowe!Bardzo doceniam przerwe swiateczna I to, ze mozna spotkac sie z bliskimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałaś jakbyś aniołkiem była, tak ładnie ^.^ Moje ulubione kiścle które gorąco Ci polecam to bezglutenowe z Kaufa, są pyszne, zjadłam z całego opakowania 4 porcji :) A mają tylko ok.120-150kcal ^^
      Teraz na studiach jak ja, jak jestem na 3 roku już nie jest tak źle, bo odpadają przedmioty z roku na rok, ale łatwo nie jest. Grunt to nie oszaleć :) Dokładnie mam to samo, pięknie napisałaś ^^

      Usuń
    2. E tam pięknie :p ot tak,miałam wenę ;D a kisli bym chętnie spróbowała,niesety w Lublinie nie mam Kauflanda :(

      Usuń
    3. żartujesz!? Toż to skandal... nawet w Toruniu wybudowali mi właśnie blisko. Nie spodziewałam się tego po Lublinie... Wiem, że w Zamościu i Hrubieszowie są...

      Usuń
  3. To już będę wiedzieć żeby na nie nie patrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fuj :) Wiedziałam że to nie dla mnie jak zobaczyłam smaki, ale po Twoim opisie aż trudno mi wyobrazić sobie ich obrzydliwość :D Smak i zapach odświeżacza mnie by natychmiast od nich odrzucił :D

    Zapomnij teraz o tych paskudztwach i ciesz się domem w rodzinnym gronie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, ale próbuję być szczera do końca, choć moje kubki są spaczone i żyją własnym życiem, staram się jak mogę :)

      <3 Dziękuję i Nawzajem! :*

      Usuń
    2. Nie mam co wybaczać - szczerość to bardzo wartościowa cecha, zwłaszcza wśród blogerów recenzujących jedzenie :)
      Ostatnio doszłam do podobnego wniosku - że mam spaczone kubki smakowe (kiedyś jak się nad smakiem nie zastanawiałam zbytnio - coś było albo dobre albo nie, to życie było prostsze :D)

      Usuń
    3. tak, ale nie jak ma spaczone smaki xDD

      Masz rację kiedyś albo było smaczne albo fu :D

      Usuń
  5. Twoja siostra jak zwykle o Ciebie dba :) Cieszę się, że już jesteś w domu :) Może jak wracałaś słuchałaś sobie "Driving home christmas" ? :) Teraz nie pozostaje Ci nic innego jak cieszyć się tymi chwilami i wykorzystać je jak najlepiej :)

    Podobnie jak Zuzanna nigdy nie byłam i nie jestem wielbicielką kiśli :P Te smaki również do mnie nie przemawiają a Twoja opinia jeszcze utwierdza mnie w przekonaniu, że nawet nie warto patrzeć na nie w sklepie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie słuchałam! Och nie! Jak mogłam... ale w sumie tyle ludu było w przedziale, że moje słuchawki na uszach t byłby gwóźdź do trumny :) Moja siostra już mi kolację robiła, śniadanie- cały katering :D

      Usuń
    2. [b] szpileczko [/b], Po prostu miałaś co innego na głowie - myślałaś o rodzinie, rodzinnym cieple :) A siostrę masz kochaną - zadbała o Ciebie ;) Co dobrego Ci przygotowała? ;)

      To Twoje zdanie - ja mam odmienne ;)

      Będę musiała poszukać :) Oczywiście dam znać :)
      Z tymi waflami od Sonko to masz rację :D Troszeczkę lepsze są od Kupca ale nie wiele... tutaj sprawdza się przysłowie "tanie mięso psy jedzą" ;P

      Oczywiście, że nie :) Jesteś wspaniała - dziękuję

      Usuń
    3. na śniadanie jej ,,popisowe śmieciowisko" czyli wszystkiego po trochu, różne gotowane płatki plus makaron i zaprawione mlekiem i budyniem czekoladowym :)

      Sonko lepsze od kupca? Kpisz xDD Zależy od rodzaju, ale wydaje mi się, że Kupiec jest o wiele lepszy :D Ale to kwestia gustu :)

      Ja wspaniała? Jeżeli tak to ty jesteś niezwykła xDD

      Usuń
    4. To było bardzo smacznie, kolorowo, ciekawie a przede wszystkim dużo miłości ;) Ten dodatkowy składnik był najważniejszy :)

      Napisałam, że Sonko lepszy od Kupca??? Znowu gafę strzeliłam...:P chodziło o coś zupełnie innego.. Odwrotnie ;) Chciałam napisać "Od Kupca są trochę lepsze" :) Wybacz ale gderają mi nad uchem i napisałam co innego :P

      Niezwykła??? :) Nie wydaje mi się ale dziękuję :)

      Usuń
    5. o tak to najważniejszy składnik, dzięki niej mam motywacje by nawet jeść, bo ten tydzień nawet szkoda gadać ile zjadłam.

      Kto Ci gdera nad uchem? :P

      Niezwykła, chcesz się kłócić? :D

      Usuń
    6. Bez miłości nic nie smakuje :)

      Dzięki mojemu braciszkowi komputer mamy w kuchni (wiem dziwne), więc gderać to może mama :P

      Z Tobą? NIGDY :) Bardzo Cię lubię i nie chcę żyć z Tobą w niezgodzie ;)
      ........................
      Jest u Czoko? Aż zaraz z ciekawości zajrzę do Niej:D

      Taki misz masz - kasza gryczana. biała fasola z pieczarkami w pikantnym sosie z koncentratu pomidorowego (a właściwie jego resztek :P) i surówka :)

      U nas dokładnie: karp, pierogi, barszcz, śledzie, bigos i gołąbki(ale to na Boże Narodzenie bo z mięsem). Tato będzie wędził wędlinę. Z ciast makowce drożdżowe, sernik, piernik, miodownik, maszynkowe (wczoraj piekłam), krucho-drożdżowe z marmoladką, wafle tortowe :)Chyba niczego nie pominęłam :) Tak więc dla mnie są pierogi z kapuchą za którymi nie przepadam :P Rodzina nie jest wcale tak duża ale mama zawsze dużo szykuje i potem mrozi :P

      Usuń
  6. moj synek uwielbia zapraszam na rozdanie ZOEVA http://madziakowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty w ogóle widzisz co piszesz? Spamujesz mi trochę ;)

      Usuń
  7. Smaki wprawdzie do mnie przemawiają, ale jakoś sama firma do mnie nie przemawia. Chyba podświadomie unikam Delecty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I rób tak dalej, masz moje Błogosławieństwo :D

      Usuń
  8. Bleh, nienawidzę pomarańczy, która nie jest pomarańczą. Smaku w sensie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fu fu fu nie moje smaki nawet :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jadam takich produktów, kiedyś spróbowalam i są zdecydowanie przesłodzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie niestety nie :D Cóż rozpaskudzone aczkolwiek niewymagające mam podniebienie :) Dla mnie mało produktów jest za słodkich :D

      Usuń
  11. Brrrr akurat dwa nasze "ulubione" smaki ;D I tak byśmy ich nie kupiły ;P
    Szczęściaro! My właśnie do domciu jedziemy :P Z pociągu do Ciebie zaglądamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha to tak jak ja wczoraj do Was! Bezpiecznej podróży kochane! :* :)

      Usuń
  12. a moja starsza córa z kolei kisiele uwielbia, najbardziej te do kubka właśnie. Młodsza nimi gardzi, jak każdym kiślem i wszystkim co ma choćby smak owoców zresztą :) Zawsze robiąc zakupy albo zamawiając np przez tesco muszę kupić co najmniej 10 dla córy a mąż też chętnie zjada. Tych dwóch jeszcze nie jadłam ale jak nie polecasz to chyba się wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i podładuj akumulatorki i super, że już możesz odpocząć :) zrobiłaś mamie super prezent! :)

      Usuń
    2. ja kocham sama sobie gotować, a moim zdaniem najpyszniejsze są z kauflanda bezglutenowe- są gęste i pyszne ^^ Wstrzymaj się z tymi ale te z kaufcia gorąco polecam, twoja córa je pokocha jak ja :3

      Ech... mam za dużo roboty by odpoczywać, ale dziękuję, w domu robota to zamienia się w przyjemność. Pracę muszę pisać :)

      Usuń
    3. Sama też robię na jabłuszku, malinowy, herbaciany, ananasowy, pomarańczowy.. ale do kubka szybciej zrobić niekiedy.a te z kauflanda znamy, pyszne są. Le wiesz, że wlasciwie wiekszosc kisieli jest bezglutenowych? ;)

      Usuń
    4. nie miałam pojęcia. Ale te z kaufa nie kupiłam ze względu na to, tylko bo w promocji były, a ja kisle lubię :D Ale cieszę się, że je spróbowałam bo są pyszne ^^

      Usuń
  13. Oj zdecydowanie nie dla mnie...Nie przekonuje mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a starałam się kogoś przekonywać niby? ;)

      Usuń
  14. Nie kupuję kisieli. Nic ciekawego w nich nie ma. :)
    Fajnie, że możesz już wypocząć. Ja codziennie na nocki, do samej wigilii, hi, hi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla Ciebie nic, a dla mnie są ciekawsze niż nie jeden facet :) A z kauflanda bezglutenowe kocham, są gęste i mocno owocowe :) Czy ja wiem? Piszę pracę licencjacką, zaliczeniowe, robię notatki. Ale nocek nie mam :D

      Usuń
    2. Znam temat, też studiowałem. A co do facetów - ludzie w ogóle nie są ciekawi, a gdzie dopiero my. Mam nadzieję, że Twoi byli chociaż trochę ciekawi. :D

      Usuń
    3. czy ja wiem, zawsze na przypałów trafiałam ;D Studia, może kiedyś lepiej będę je wspominać :)

      Usuń
  15. Aż wyobraziłam sobie Twoją radość po dotarciu do domku <3 :*

    Nie znoszę kisieli aaa, to na pewno nie jest produkt dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj było co sobie wyobrażać <3 :*

      A ja kocham <3 Ale tylko te z dobrych firm :D

      Usuń
  16. Uwielbiam tę Twoją łyżeczkę. XD
    Kisielki jakoś mnie od początku nie przekonują, a recenzja tylko tę niechęć potwierdziła. :D

    Jaaak ja lubię Twój entuzjazm, ten domowy. :D Hah, wypoczywaj i spędzaj super czas z rodzinką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczywać nie będę bo mam za dużo roboty: licencjat, nauka ról do przedstawień, nauka na zaliczenia, same przygotowania do świąt... ale to wszystko na miejscu w domu jest milion razy przyjemniejsze niż (mówi z pogardą) tam... xDD

      Dziękuję, życzę Ci wzajemnie :) Hahaha bardziej wolę Cb od tej łyżeczki :D

      Usuń
  17. Aguniu, a co to jest "kisiek"? :D

    Po takiej recenzji tym bardziej nie kupię, choć wcale nie planowałam. Kisiele nadal spływają po mnie jak po kaczce (nie mylić z Kaczką Zofią).

    P.S. Nic gorszego niż herbata malinowa :wzdryga się:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kisiek? Ah już tłumaczę: to jest wyraz pochodzenia gwarowego z pd-wschodniej polski, neologizm utworzony pod wpływem ruchów tektonicznych i sfery klimatycznej z płyt tektonicznych, utworzony na przełomie roku 2015/2016 na potrzeby Szanownej Panny Olgi. - Nie dziękuj tak wiem jestem wspaniała... i zero wikipedii! :D

      Hahaha mi spływają, ale po przełyku <3

      P.S- jest... z przyprawami korzennymi >.<

      Usuń
  18. Lubię od czasu do czasu sobie zjeść taki kisiel ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń