Wybaczcie kompletnie zapomniałam o walentynkach!
Obiecuję specjalny produkt ok. wtorku, ale nie miałam głowy do należytego
uhonorowania tego komunistycznego święta :D Nie zapomnę jak co roku w gimnazjum
z psiapsiółkami robiłyśmy doroczny
rytuał wysyłania walentynki największemu playboyowi w klasie ;) W trzeciej
klasie powsadzałyśmy mu miliony serc do koperty i kartkę (która nie ujrzała światła dziennego) + zaczadziłyśmy je perfumami. Ale trzeba przyznać... jego mina jak mu się to wszystko na
ławkę wysypało, ręce i ciuchy... groteska :) Niech żyją piękne czasy gimbazy!
Schogetten, ufff... no w końcu je zrecenzowałam, miałam odpuścić, ale cały czas mnie siostra o nie podpytywała i nie chciała skubana dać za wygraną... No to masz Aniu, ale na Twoją odpowiedzialność, ja mało nie wyzionęłam ducha przy tym wpisie xD, ale z drugiej strony tak ciążyły na sercu! Cztery (4) smaki dostałam od taty na stacji benzynowej co bym nie biadoliła, a jedną wcześniej sama kupiłam w promocji w Polo :) Tą ,,dla dzieci" niby kinderkową... no musiałam! Musiałam? Na prawdę? Teraz już wiem, że nie :D Zwaliłabym wtedy całą odpowiedzialność na papcię, a tak? Zapraszam do przeglądania ^^
W środku recenzji (gdyż nie pasowało mi od razu tego we wstępie wyciągać na wierzch) jest pewne zażalenie, na które Schogetten nie raczył mi odpowiedzieć :< Co mnie tak zbulwersowało? To już poniżej... Na szczęście nie zostałam osamotniona w bojach i cały test czekolad robiłam w spółce z siostrą :D Nie ma to jak wsparcie najbliższych :) (w 90% się zgadzałyśmy :)
Dostępne wersje mini czekolad po 33g to:
Schogetten, ufff... no w końcu je zrecenzowałam, miałam odpuścić, ale cały czas mnie siostra o nie podpytywała i nie chciała skubana dać za wygraną... No to masz Aniu, ale na Twoją odpowiedzialność, ja mało nie wyzionęłam ducha przy tym wpisie xD, ale z drugiej strony tak ciążyły na sercu! Cztery (4) smaki dostałam od taty na stacji benzynowej co bym nie biadoliła, a jedną wcześniej sama kupiłam w promocji w Polo :) Tą ,,dla dzieci" niby kinderkową... no musiałam! Musiałam? Na prawdę? Teraz już wiem, że nie :D Zwaliłabym wtedy całą odpowiedzialność na papcię, a tak? Zapraszam do przeglądania ^^
W środku recenzji (gdyż nie pasowało mi od razu tego we wstępie wyciągać na wierzch) jest pewne zażalenie, na które Schogetten nie raczył mi odpowiedzieć :< Co mnie tak zbulwersowało? To już poniżej... Na szczęście nie zostałam osamotniona w bojach i cały test czekolad robiłam w spółce z siostrą :D Nie ma to jak wsparcie najbliższych :) (w 90% się zgadzałyśmy :)
Dostępne wersje mini czekolad po 33g to:
* Alpejska mleczna czekolada mleczna
* Dla dzieci z mlekiem* Jogutowo-truskawkowa
* Alpejska, mleczna czekolada mleczna z orzechami
* Trilogia
* Czekolada ciemna- (zapomnijcie kochani, nie ja :D)
Wrażenia smakowe:
Alpejska mleczna czekolada mleczna
Mleczna nie różni się niczym w wyglądzie od pozostałych. Jest w standardowym alpejskim kolorze mlecznym. Matowo, ale połyskuje. W środku jest zbita i cała mleczna, bez żadnych niespodziewajek. Pachnie słodko, mlecznie, delikatnie, ale specyficznie alpejską nutą czekolady. Bardzo cukrowo-ulepkowo. W smaku jest słodziutka i mocno mleczna. Rozpuszcza się trochę wolno, ale mułowato znaczy muliście (sama już się gubię w moich neologizmach :)
Dla dzieci z mlekiem (z posmakiem)
Owa kinderka, którą parę osób mi zachwalało, jest porządnie oblaną czekoladą w jasnym mlecznym kolorze. W środku jest nadzienie, a raczej zbity i wysuszony krem, który się sypie. Ma żółtawą poświatę, a nie kolor mleka. Prawie wcale nie pachnie, chociaż niuchałam i niuchałam... Ale jeżeli już
porządnie się zaciągniemy, że aż się nam zakręci w głowie to znikomo mlecznie i alpejską czekoladą. Mimo to naprawdę
nie czuć tego zapachu i wydaje mi się, że już od tego dotlenienia mózgu w końcu cokolwiek poczułam :) W smaku mleczna czekolada wydawała mi się znacznie słodsza niż w orzechowej... O wiele bardziej przesłodzona, która wręcz szybciutko się topiła... Ale kurde... (cdn.) Error :x Tutaj właśnie w tym miejscu coś zaczęło mi nie pasić, że wykrzywiłam twarz w nieznacznym grymasie... Sprawdzałam po tym fakcie trzy razy datę ważności... Nie wiem co się zadziało, ale 2 smaki z 5 miały dziwny posmak... Czegoś nieświeżego... Mało nie wykitowałam. Wkurzyłam się i mimo wszystko opisałam te dwie czekolady, ale coś mnie drgnęło by spróbować jeszcze raz jednego smaku z tym defektem, czy każda czekolada z pod tego rodzaju ma taką nutę, czy tylko mnie się trafiły felerne egzemplarze. Po ponownym spróbowaniu trikolady okazało się, że smakuje już bez owego dziwactwa! Okej wszystko fajnie i pięknie, miałam popsute dwie sztuki... tyle, że te dwie czekolady co miały ten obleśny posmak, kupowane były w osobnych miejscach! Zdurniałam i napisałam do Schogettena, niestety mnie zignorował. W takim razie udostępniam wam moje zacne uczucia z jedzenia tych wybitnych okazów! Czasami jestem sobie winna przechowywaniem czegoś za długo i w niekoniecznie dobrych warunkach, ale te czekolady akurat miały 2 miesiące przed przedawnieniem i leżały sobie spokojnie w chłodnym miejscu.
W każdym razie zwierzeń dosyć tylko wracam do opisywania dalej: (ostrzegam zawsze recenzuję jedząc, przez co zwykle smaki odtwarzam w czasie teraźniejszym i przeżywam je z Wami jednocześnie, więc proszę się nie śmiać jak moja opinia ma zabarwienie emocjonalne xD)...
Jogutowo-truskawkowa (bez posmaku)
Truskawka wydaje się bielsza w odcieniu kremu, ale jest napiegowna różowo i rozmazana nieco tym kolorem. Wydaje się zbita, a jednocześnie sucha bo się kruszy mocno i rozciapanie. Truskawka pachnie sztucznawie, słodkim proszkiem podobnie jak praliny Mister Rony- słodko-chemicznie truskawkowo, gdzie nuta mleczności gdzieś zanika przy tym wszystkim. W smaku mimo wszystko jest mleczna, identyczna jak w pełnowymiarowej czekoladzie- Słodka, ulepkowa, bagienkowa, ale bez posmaku! Hurra! :D Przesłodzona, trochę
sztucznawa, ale smaczna. Szybko się rozpuszcza, ale dla niektórych może być
przesłodzona.
Alpejska, mleczna czekolada mleczna z orzechami (bez posmaku)
Orzechowa ma multum drobniutkich i pociachanych kawałeczków orzechów w zbitej czekoladzie. Oj czuje, że to będzie upierdliwe doświadczenie! Pachnie mniej niż zwykle, ładnie mlecznie-orzechowo- skromniej jak milka. Czekolada mleczna nie rozpuszcza
się za szybko, wolniej od tej z Mondelez, ale w przyzwoitym tempie. Nie przypomina mi w strukturze tych dwóch polew z czekolad nadziewanych, które rozpuszczały się w trymiga, tylko tą pierwszą całkowicie mleczną bez zbędnych dodatków. Dalej bagienkowo, mulisto, ale mniej
niż inne. Jest mleczna w smaku bardzo, ale nie przesłodzona w takim stopniu jak milka. Choć co prawda mają podobny posmak (alpejskości) i lekko sztucznawy, (za pewne przez słodkość).
Niestety tutaj pozytywny akcent się kończy gdyż teraz nastąpi drugi smak ,,dziwnej" czekolady... Ja niestety czułam co się świętuje, bo siostra zaczęła niemalże skomleć jak ją wpakowała do ust :D Tutaj relację mimo wszystko okroiłam, bo nie potrafię być wredna... Ale sedno zostawiłam i tak dosadne.
W trakcie recenzji przy tym smaku chciałam iść do łazienki, a siostra posądziła mnie, że chce iść do kibla wymiotować xD (Ale chyba po prostu nie chciała bym pozostawiła ją samą z tym czymś :) Opiszę wrażenia z owym posmakiem i drugiej tej samej czekolady, którą odkupił mi papo na ponowne spróbowanie. Dziękuję!
Trilogia (przed- z posmakiem, po- bez)
Trikolada rożni się od pozostałych tym, że ma dwie warstwy; jedną jaśniejszą w kolorze sinego, bladziutkiego (rozmlecznionego) cappuccino, a na spodzie ową mleczną. Ma niby kropeczki, ale one wtopiły (albo utopiły w czekoladzie) i raczej ich nie widać. Tri pachnie mocniej kakaem dla dzieci, leciutko znikomo orzechowo, a w tle subtelnie białą czekoladą, ale słodko. Ogólnie mało pachną. Da się łatwo oddzielić nożykiem białawą warstwę od brązowej. W konsystencji rozpływa się szybciej... Ooo... matko... pierwsza warstwa ,,owa biała" jest bardziej słodka zdecydowanie. Silnie śmietankowa i sztucznawa, (wręcz o wiele bardziej). Mimo to robi muliste bagienko. Chrupie pomiędzy jakiś dziwny krokant coś jak wysuszone małe kawałeczki krówki. Dolna część ma ogólnie posmak orzechowy...
Podejście drugie xDD Szybko się rozpuszcza, znacznie szybciej od mlecznej wręcz natychmiast na zamówienie. Jest mocno mleczna, przesłodzona- przejaskrawienie docukrzona, śmietankowa i kremowa. Fajnie chrupie, jakby pokruszonymi krówkami lub suchym karmelem. Ciemniejsza smakuje kakaowo-orzechowo. Rozpływa się troszkę mniej i jest mniej słodka. Jest to całkiem dobry mleczno-kakaowo-orzechowy posmak, ale dominuje tutaj głównie to pierwsze. Czekoladki są niezwykle słodkie, obłędnie się rozpuszczają robiąc błotko; mulista i rozpływa się jak krem. Świetnie komponują się te smaki, ale potwornie zasładza od białej wierzchniej czekolady. Tak szybko się rozpuszcza, że nie idzie jej nawet pogryźć; jest bardzo miękka. Jest naprawdę bardzo smaczna, ale jadłam ją cały czas z zaciśniętym żołądkiem bo miałam uraz. Do czego mogłabym się przyczepić? Za małą ilością tych drobinek, przesłodzenie, zbyt ciapowatą konsystencję.... i ten stres i traumę co mogły mi oszczędzić w tej pierwszej tabliczce.
Ogólnie podsumowując wiem, że te czekolady są smaczne i, że pewnie gdybym dała drugą szansę tej ,,kinderkowej" wyżej bym ją oceniła. Niestety przykre kiedy ktoś nie raczy wytłumaczyć co i jak, że już sama nie zamierzałam jej odkupować. Mimo wszystko do tej pory się miotam czy dobrze, że wstawiłam tą recenzję... ale zawsze myślałam, że to klient jest najważniejszy, teraz widzę, że nie :<
Czy polecam? muszę odreagować, a wtedy może Wam powiem :) (Dobra minęło od tego czasu z ok. 1,5 miesiąca, ale to nadal za mało...). Wam kiedyś też coś takiego się przydażyło? Weście mnie pocieszcie :3
Nazwa:
* Alpejska mleczna czekolada mleczna- Czekolada mleczna z mleka alpejskiego.
* Dla dzieci z mlekiem- Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym.* Jogutowo-truskawkowa- Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem jogurtowo-truskawkowym.
* Alpejska, mleczna czekolada mleczna z orzechami- Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem orzechami laskowymi.
* Alpejska mleczna czekolada mleczna
* Trilogia- Czekolada biała z krokantem z orzechów lasowych z czekoladą mleczno-orzechową z i czekoladą mleczną z mleka alpejskiego.
Marka: Schoegetten
Producent: Ludwig Schokolade GmbH & Co. KG
Skład:
Skład:
Masa netto: ok. 33g
Wartość odżywcza:
J-t- ok. 564kcal/100g (całe opakowanie ok. 33g ok. 187kcal, czekoladka 32kcal)
A z o- ok. 574kcal/100g (wszystkie czekoladki ok. 33g ok. 190kcal, jedna kostka 32kcal)
T- ok. 552kcal/100g (porcja z opakowania ok. 33g ok. 183kcal, jedna czekoladka 31kcal)
A m - ok. 559kcal/100g (cała porcja ok. 33g ok. 185kcal, kostka ok. 5,5g ok.31kcal)
D d z m- ok. 566kcal/100g (sześć kostek ok. 33g ok. 187kcal, kosteczka 32kcal)J-t- ok. 564kcal/100g (całe opakowanie ok. 33g ok. 187kcal, czekoladka 32kcal)
A z o- ok. 574kcal/100g (wszystkie czekoladki ok. 33g ok. 190kcal, jedna kostka 32kcal)
T- ok. 552kcal/100g (porcja z opakowania ok. 33g ok. 183kcal, jedna czekoladka 31kcal)
Cena: około 1,39 w Polo, na stacji nie chcę wiedzieć xD
Zakupiony: Polo/Stacja Statoil.
Alpejska mleczna czekolada mleczna
***
***
Alpejska, mleczna czekolada mleczna z orzechami i Trilogia
W skali miau: 4
Kochana nie wygłupiaj się i nie przepraszaj - za co? Nie masz za co przepraszać:) Jesli już tak bardzo chciałaś jakiś "specjalny" produkt na ten dzień to według mnie trafiłaś idealnie - czekolada się nadaje :) Zazwyczaj w prezencie daje się komuś kwiatki i czekoladki (jedyny kwiatek jaki dostałam to od szwagra a czekolada od taty mimo iż nie obchodzę tego dnia):)
OdpowiedzUsuńCzekolad schogetten nigdy nie jadłam a po Twojej recenzji chyba nie prędko sięgnę (nawet po tą ciemną bo ma za mało miazgi kakaowej :P) :P Współczuję Tobie tych wszystkich niemiełych przeżyć - na potrzeby bloga tak się męczyć ♥ Sztuczny posmak jest nie do przyjęcia - producentowi pewnie jest wstyd i dlatego nie odpisuje. Gdyby nie miał nic do ukrycia a to był przypadek, wina złego przechowywania czekolady to powinien odpisać - no chyba, że jaśnie pan ma aż tyle spraw do roboty :P Pamiętam jak kiedyś dostałam od cioci na urodziny zachwalaną w internecie czekoladę z Lidla. Ucieszyłam się, spróbowałam a w smaku zamiast czekolady czuć tłuszcz, obleśny smak margaryny (zauważyli to również moi rodzice). Po jakimś czasie mama zapomniała o tym fakcie i kupiła tą czekoladę - w smaku ponownie to samo. Wychodzi na to, że taka receptura czekolady a nie wina przechowywania, więc i tu mogło być podobnie, choć nie koniecznie...przykład jest na ostatniej recenzowanej przez Ciebie.. jedna tabliczka była praktycznie niezjadliwa a druga wręcz przeciwnie - już sama nie wiem co o tym myśleć...
Nie doradzę bo tak jak wspominałam wcześniej nie jadłam tych czekolad, wiec nie mam porównania.. wybacz ♥
Nie mogę jednak zaprzeczyć, że w sklepach źle przechowują czekolady - ile razy było tak, że kupowało się tabliczkę a po otworzeniu opakowania zamiast gładkiej, lśniącej tabliczki była taka z białym nalotem ;/ A jak jeszcze czasem w smaku czuć zjełczały tłuszcz (kupiłam raz tak Ritter)? Przecież to można się zatruć ;/
Byłaś dzielna i podołałaś recenzji :)Ale współczuję przezyć.... trzymasz się jakoś? Jak tam żołądek? :)
Też nie obchodzę, ale od słodyczy nie odchodzę :D
UsuńDzięki, pewnie masz rację... Wiesz w jednej bym zrozumiała, ale we dwóch ten posmak :<
Napisałam, że robiłam ten test 1,5 miesiąca temu :D Gdyby nie siostra może być uciekła, ale wpakowałam nas w to obydwie :) Na szczęście jakichkolwiek dolegliwości nie przypominam sobie :)
Niestety niektóre czekolady taki dziwny, sztuczny posmak mają;/ Do tej pory nie wiem czy ta Ritter jest taka w smaku czy to wina złego przechowywania i jakoś wcale nie korci mnie by to sprawdzić :)
UsuńWybacz - pisałam na szybko żeby nie zapomnieć co chcę napisać i wyleciało mi to z pamięci.. ale jakby nie było to dobrze, że żadnych dolegliwości nie miałaś bo jeszcze tego by brakowało... nawet nie byłoby jak ich zaskarżyć o podtrucie bo nie odpisali :P
Zastanawiam się jaka będzie Twoja mina jak za rok w końcu Ci odpiszą ;P
wydaje mi się, że gdyby się zorientowali, że ropą daje to by nie wypuścili, ale kto wie xDD
UsuńPewnie zblednę jak odpiszą :D
No właśnie kto wam ich wie... może by i wypuścili bo wycofanie partii wiąże się z dużymi kosztami a jak już wiadomo producenci oszczędzają na czym się da ;P
UsuńTylko nie zasłabnij :)
Dziękuję ale nie słodź mi tak bo jest mi głupio :) Poza tym przesadzasz z tą wspaniałością - nie jestem aż tak wspaniała... jestem normalna :)
Nie masz za co dziękować. Bardzo cieszę się, że udało mi się poprawić Ci humor A gnaty muszą się schować ;)
Jejku, tez mialas przygode! Ale to nie mile z ich strony,szczegolnie,jak kupowalas w 2 roznych miejscahc :/
OdpowiedzUsuńA ja ich nie jadlam, wiec nie mam porownania :( Jadlam tylko strcaciatelle, ktora wydawala mi sie sztucznawa :(
Przygoda życia normalnie :D Ale z drugiej strony to przykre :<
UsuńBędąc z pełni sprawiedliwa muszę napisać, ze posmak czekolady może być winą hurtowni. Wystarczy, ze kilka sklepów zamówiło towar z tej jednej hurtowni i już jest klops, znaczy ropa. Fuj tak przy okazji. A teraz kończę ze sprawiedliwością, bo Schogetten już dawno przestał mi smakować. "For Kids" była koszmarnie słodko-nijaka a truskawkowa (zdarzyła się darmowa degustacja) była tłusto-chemiczna. Omijam tą markę szerokim łukiem.
OdpowiedzUsuńhahaha znaczy ropa, dokładnie :D Dziękuję Ci bardzo, rozgrzeszyłaś mnie bo strasznie się miotałam, ufff... kamień z serca :* :)
Usuńooo.. może Ci odpiszą za pół roku.. szkoda kurde, schoegetten uwielbiam, szczególnie nugatową mimo, że to sam tłuszcz (nawet przedwczoraj i wczoraj wszamałam cała, na jeden raz bym się zasłodziłą) i dzisiaj już cierpię.. :D teraz tydzień bez czekolady zanim będę mogła otworzyć jakąś inną żeby spróbować :)
OdpowiedzUsuńFajny test, taki zbiorowy, ale ten posmak może zniechęcić :)
Dlatego mi było tak przykro, bo nie miałam z nią nigdy złych jakiś doświadczeń! Ba nawet na początku jak mleczną opisywałam widać było mój za wielki entuzjazm :/
UsuńCierpisz? Nieee... czemu się katować cały tydzień, trzy dni postu wystarczy bez słodyczy :D
Jadłam kilka razy trilogię i nie miałam z nimi takich przygód... Inne smaki też chyba jadłam, ale nie pamiętam które i też z żadnymi posmakami ich nie kojarzę... Nie fajnie tak się zniechęcić, a jak firma nie odpisuje, to już w ogóle nie wiadomo co myśleć :/
OdpowiedzUsuńNa obecną chwilę zjadłabym zwykłą mleczną, a poza tym to narobiłaś mi ochoty na kinderki i dobrze, że mam ich mały zapasik :D
no właśnie, cieszę się, że Ciebie to ominęło :)
UsuńJa też mam! Przybij piąteczkę :* :)
ja ogólnie to średnio przepadam za Schogetten. Próbowałam mlecznej, tej truskawkowej, kokosowej i białej. Mleczna jest dla mnie, jak mleczna, po prostu. Dobra czekolada, ale nic wyjątkowego. Mniej słodka i mleczna wydaje mi się niż milka. Czy to plus? Zależy od dnia i tego jaką mam ochotę na cukier. :D Milka zdecydowanie jest bardziej cukrowa i konkretniejsza dzięki temu w smaku. Truskawkowa mi smakuje, ale to dlatego, że jogurtowo-truskawkowe nadzienia to jedne z moich ulubionych. Samej truskawkowej bym nie zjadła, bo nie cierpie truskawkowych czekolad... są tak banalne, że szok. Za to te jogurtowe uwielbiam. Nic jednak nie przebije tych czekoladek niemieckich truskawkowo-jogurtowych yogurette. <3 Kokos dla mnie to totalny niewypał... nadzienie jest okropne. Sztuczne i trochę jak w Bounty zwłaszcza w konsystencji, tylko, że bez wiórek. Bounty też nie znoszę więc sama rozumiesz, że mi nie smakowała. :D Biała z kolei to tak samo jak mleczna. Dobra czekolada, ale bez żadnych fajerwerków. Dla mnie była zdecydowanie za sucha, mało w niej słodyczy, tłustości. Ja to w białych muszę mieć taki posmak śmietanowy inaczej jestem niezadowolona. :D Próbowałam też pół kostki tej z marcepanem bodajże, ale jako że to ciemna i marcepan to z góry wiedziałam, że mi nie będzie smakować. Dlatego tylko pół kostki zjadłam no i nie jestem obiektywna, bo nie lubię tego smaku. :-) Najbardziej kusi mnie trilogia, bo w Internecie zbiera najbardziej pozytywne recenzje. Z sentymentu też sięgnęłabym po tą dla dzieci, bo kojarzy się z kinderkami, które absolutnie kocham. :-)
OdpowiedzUsuńhahahaha kocham Twoje relacje! Po prostu przepadam :D Zawsze wkładasz w to tyle energii, szczerości i emocji! :D A czasami mam wrażenie, jakbyś wyciągała z każdej słodkości, jedzenia jego istną esencję :) Dziękuję Ci, opinia dla mnie bardzo wiele znaczy :* :) Kokosowej nie jadłam, ale dzięki Tobie wie, że nic nie straciłam :) Ale marcepan lubię... dorosłam do niego jak do chałwy xDD Ale do śliwek w czekoladzie to trochę dłużej potrwa :) Kinder *___* Kocham i teraz zrobiłam zapasy na studia! :)
UsuńWiesz co, bo tak trochę jest. Bardzo lubię celebrować moment jedzenia i nikt mi nie może wtedy przeszkadzać, naprawdę! :D Dlatego NIGDY nie jem w biegu (jeżeli czas mi na to pozwala oczywiście) a już zdecydowanie nigdy nie pije w pośpiechu kawy. Ja to muszę usiąść sobie wygodnie i się delektować. :D W domu zawsze do jedzenia włączam sobie coś na laptopie i jem oglądając. Nawet jak jem mandarynki czy coś takiego haha.
UsuńKokosowa naprawdę jest słaba. :< Marcepan może Ci smakować, ja nie lubię z samego faktu, że to marcepan. :D Ten toleruje tylko w serkach. :D Śliwkę w czekoladzie bym spróbowała bo jadłam chyba tylko w dzieciństwie... A chałwy do tej pory nie próbowałam. :D
Oooo kinderki <3 Też muszę zrobić jakiś zapas!
o mamuniu, tak mnie przypominasz... Ja też zawsze cokolwiek bym nie jadła oglądam coś na laptopie... nawet śniadania, przekąski i jak recenzuje xDD Nie próbowałaś, koniecznie musisz to nadrobić! Są takie mini wersje chałwy :)
UsuńZrób, zrób :* :)
♥ Witam Cię i na wstępie życzę cudownych Walentynek ♥
OdpowiedzUsuńCo do czekolad uwielbiam białą (nie ma jej tu ) a z tych które przedstawiłaś to orzechowa jest moim nr 1. Do reszty mam różne zdania ale chyba gdybym miała wybierać czekoladę a te kinderki wybrałabym czekoladę <3
<3 Dziękuję serdecznie i życzę Ci... ale wspaniałego całego życia, by zawsze uśmiech gościł na Twojej twarzy <3 Wybieraj co chcesz, poczęstuje czym mam :D
UsuńTo poproszę orzechową ♥ a Walentynki... wielka niespodzianka i mały szok! dziś na blogu napiszę post więc się dowiesz co i jak ale.. nie nie, dowiesz się tam nie tu :D
Usuńjuż się nie mogę doczekać, daj znać :D
UsuńAż ciężko mi się czytało o tych posmakach, współczuję, mi się coś takiego nigdy nie zdarzyło >.< Wyobraziłam sobie surowe jajo, bleh. Po twojej recenzji Schogetten chyba nieodwracalnie stracił moje zainteresowanie, nie wiem co musieliby wymyślić, żeby mnie skusić na kupno :P
OdpowiedzUsuńno co ty kochana! Nie sugeruj się moim zdaniem! A nuż ominie Cię jedna z najlepszych czekolad, kto wie :) Ale faktycznie, jak ją jadłam, aż łzy mi się cisnęły :) Teraz się śmieje... ale wtedy... myślałam, że oszaleje, a siostra mnie udusi LD
UsuńMam obawy, że coraz trudniej mnie teraz zadowolić i wątpię, żeby Schogetten się to udało ;) Ale.. pożyjemy, zobaczymy ;3
Usuńoj pożyjemy :3
UsuńAż strach pomyśleć, że Schogetten to niegdyś nasza ulubiona firma czekolad :/ Ale naprawdę kiedyś te tabliczki mieli o wiele lepsze, nie tak tłuste i to w dodatku jadące starym tłuszczem :/ Te wszystkie nowości jakie mają typu ciasteczkowe itd. zawiodły nas maksymalnie i od tego czasu już na żadną nie damy się skusić. Ale przyznać musimy, że miałyśmy okazję jakiś czas temu jeść Trilogie i bardzo nam smakowała ale nasza nie miała tego obleśnego posmaku (teraz boimy się znów ją spróbować) :P Jogurtowo-truskawkowa też miała swój urok, ale reszta już zdecydowanie nie :/ Szczególnie najmniej przypadła nam do gustu "kinderkowa".
OdpowiedzUsuńwybaczcie, może po prostu ja dwa razy miałam takie nie szczęście, w każdym razie boję się ich trochę kupować :< Ja też za Schogettenem szalałam... teraz już zdurniałam. Mi też najmniej smakowała kinderkowa, ale dlatego, że nie dałam jej drugą szansę...
UsuńCoś wiem na temat nieodpisywania ;) Kwestia tylko tego, jak długo czekasz - nie napisałaś. Trilogię też mam w domu, dostałam na mikołajki od przyjaciółki i mogłyśmy się zgrać (pewnie teraz trafia Cię szlag :P). Jeśli moja też będzie miała ten posmak... nie, wolę nawet o tym nie myśleć. A w ogóle to Scho~ są kiepskie i wkurzają mnie przez te kostki. Gdybym nie dostała, na pewno bym sama nie kupiła.
OdpowiedzUsuń1,5 miesiąca temu jak ją zjadłam z siostrą, jakieś 2h później... Nie dzięki Bogu tym razem nie, bo mam lekki uraz do Trilogi :< Ale radziłabym Ci kochana, wp*eprzać ją jak najszybciej, żeby za nadto nie dojrzała... Ale myślę, że będzie okej :)
UsuńJa je uwielbiam, a truskawkową najbardziej ostatnio jeszcze jagodowa mnie urzekła :) daj im szansę jeszcze raz ;)
OdpowiedzUsuńna razie nie :< Choć wiem, że są lepsze, ale jak się kiedyś cebulą zatrułam, to 3 lata jej nie jadłam...
UsuńCebulą :D Niemożliwe :X
UsuńHehe miałam takie zatrucie kiedyś po ciastkach z patyka w ksztacie śnieżynki. Maczało się go w cieście naleśnikowym i wkładało do rozgrzanego oleju. Bleeeeh
a jednak za dużo jej zjadłam :) ja miałam jeszcze od zupy soczewicowej, bo nie wolno jej odgrzewać na drugi dzień, starych mikołaji czekoladowych i kiwi :)
UsuńCzekolady Schogetten nie urzekły mnie tak, żeby je kupować. W ogóle nie kupuję ostatnio żadnych czekolad. Moi koledzy się nimi zajadali, gdy chodziliśmy na studia. :)
OdpowiedzUsuńA ja sobie czytam, że będzie jakaś trylogia. a tu liczę, liczę i liczę... a tu pięć czekolad. Dopiero potem skumałem, o co chodzi. :D
hahaha :D Zdawało się maturę z matmy co? :)
UsuńU mnie się koledzy zajadają no-name'mami :)
Coś tam zdawałem, na studiach miałem tylko problem z jednym działem - całki. :)
Usuńdzięki Bogu mnie oszczędziły :)
UsuńJadłam tą Trilogię, ale nie wyczuwałam w niej żadnego dziwnego posmaku, jak dla mnie to czekolada jak czekolada, nie zachwyciła mnie, ale też nie była zła.
OdpowiedzUsuńI takie doświadczenia są wskazane :D
UsuńUwielbiam Schogetten. Mój tato zawsze z Niemiec mi przywozi. Moja ulubiona to ta truskawkowa, mmm :)
OdpowiedzUsuń/foxydiet.blogspot.com
z Niemiec są pewnie milion razy smaczniejsze!
UsuńKiedyś jakąś jadłam i powiem Ci, że są gówni..e - nie ma to jak niemiecka Milka :) Nie jest tak słodka jak ta polska :)
OdpowiedzUsuńjadłam raz Słowacką Ahoy! Smakowała inaczej jak Polska i była obłędna... ech... W każdym razie cieszę się, że mieszkam w Polsce :) Zbyt ją kocham, nawet milki mnie nie przekupią :D Ale za takie czekolady... aż serce ściska :)
UsuńFu, czekolady, którymi nawet bym się nie poczęstowała. :P
OdpowiedzUsuńI wątpię, żeby w ogóle raczyli odpisać na takie coś. Pewnie sami nie wiedzą, co z tymi czekoladami właściwie robią. xD
Może to po prostu jakiś sort np. na polski rynek jeden był? I coś tam...? Nie wiem właściwie co się tam mogło stać.
gdybym wiedziała, uwierz mi... inaczej bym postąpiła :D Gorzej jakby ciekawość zwyciężyła xDD
UsuńMasz pewnie rację :) Ale jedna była kupowana w Toruniu, a reszta w drodze do mojego miasta rodzinnego na stacji... zbieg okoliczności? :)
uwielbiam je, ale historia z tą paskudną czekoladą - jestem w szoku! Uwielbiałam limitowaną edycję tej czekoaldy o smaku bodajże mango, szkoda że nie jest na stałe w ich ofercie ;/
OdpowiedzUsuńnie jadłam o tym smaku! Zaintrygowałaś, ale w sumie... musiałabym odczekać jakiś czas zanim bym się skusiła :)
Usuńpowiem ci że mnie zniechęciłaś
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie w odwecie na moje początki kulinarne :)
hahaha już wpadam :)
UsuńP.S- nie miałam takiego zamiaru :)
Powinno być zabronione oglądanie takich postów o tej porze dnia :P
OdpowiedzUsuńmmmmm.
___________________________
www.justynapolska.com
Fashion&Beauty Expert
Ale na szczęście nie jest :)
UsuńOj tam nie masz za co przepraszać, bo Walentynki wcale nie są jakimś super ważnym świętem :) Ja lubię Schogetten, nawet chyba będzie u mnie na równi z Milką, ale i tak nigdy nie będzie tak dobry jak RS. Ogólnie podobają mi się ich serie limitowane (na IG widziałaś co Ci wysłałam?:D), a z klasycznych bardzo lubię marcepanową i trylogię właśnie. Mleczna też w sumie jest spoko, ale największym koszmarem jest tabliczka TIRAMISU (http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/2015/01/czekolada-tiramisu-schogetten.html) i właśnie ta z mlecznym kremem (http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/2015/07/czekolada-schogetten-for-kids-with-milk.html). A to z tym dziwnym posmakiem to mogła być wina sklepu i przechowywania. Ja tak często miałam :(
OdpowiedzUsuńno nie, ale ludzie mają różne zboczenia :D dla niektórych to ważne święto, u mnie si u mnie sporo się zaręczyło teraz znajomych :D Ja też je zawsze lubiłam, jak mama mi od czasu do czasu kupiła to było święto :) Oczywiście, że widziałam :D Nie jadłam tiramisu... mmm... już żałuję :D Ech... ja nigdy dlatego przeżywam :/
UsuńU mnie znajomi też się tym świętem jarają, aja taka sama jak palec więc...przemilczę i pozostawię w spokoju te gruchające gołąbeczki :D
UsuńNie jadłaś nigdy tiramisu?! Koniecznie musisz spróbować! Uwielbiam, to jeden z moich ulubionych deserów, ale jak na razie nie spotkałam się NIGDY z dobrą czekolada o tym smaku :( Co do nieświeżych czekolad to ja zawsze tak mam jak kupuję jakąś czekolade w mojej Żabce...masakra! Teraz staram się unikać tam zakupów :(
mwahahaha i wezmę z Ciebie przykład :D
UsuńMuszę powiadasz... to muszę również w parze jakieś mocne psychotropy zakupić :D Tiramisu ciasto jadłam 4 razy (takie robione) i jest obłędne! Ale desery z nich i słodkości to porażka :) Naprawdę w żabce takie chece, nie miałam pojęcia... ostatnio tylko wafle ryżowe tam kupowałam...
Nie widziałam jeszcze takich mini wersji. Moim faworytem jest orzechowa ;)
OdpowiedzUsuńmi również smakowała :)
UsuńPiękne czasy gimbazy? Nienawidziłam tego! To był dopiero istny koszmar. Nie pytaj o szczegóły. Walentynki miałam w tym roku głęboko w du... yghmm.
OdpowiedzUsuńTym razem to ja jestem zawiedziona Twoją recenzją wszystkich smaków. Aż tak słabo? Naprawdę? Rozumiem, ze Schogetten nie są najlepszymi tabliczkami, ale smacznymi na pewno. I nie mówię tego przez sentyment.
,,W każdym razie zwierzeń dosyć tylko wracam do opisywania dalej: (ostrzegam zawsze recenzuję jedząc, przez co zwykle smaki odtwarzam w czasie teraźniejszym i przeżywam je z Wami jednocześnie, więc proszę się nie śmiać jak moja opinia ma zabarwienie emocjonalne xD)..." I już wszystko jasne! Ja to zapisuję dokładnie (rzadko kiedy mniej dokładnie) w pamięci.
to współczuje mocno (cokolwiek się nie działo), u mnie to był jeden z najlepszych brechtowych okresów w życiu dlatego tak wspominam pozytywnie, wybacz :* :)
UsuńZawiodłam się... jeżeli doczytałaś to w dwóch był posmak ropy... dlatego, tak źle je odebrałam, ale nie przejmuj się moją opinią i mojej siostry :) Każdy ma inny gust :)
Łooo... to zazdroszcze Ci pamięci, u mnie czasami tak bywa, że zjem coś i po 5 minutach nie pamiętam co jadłam :D
Pamiętam jak w ubiegłym roku szkolnym chodziła poczta walentynkowa, dziewczyny wchodzą do mojej klasy -> wszyscy ooo! (mimo, że trochę osób swoje drugie połówki już miało) - dziewczyny pytają się, jaką jesteśmy klasą - odpowiedzieliśmy, a one : …A… to nic nie ma, do widzenia. Wszyscy w śmiech. :D
OdpowiedzUsuńSzpilko ! Nawet nie wiesz, jak Ci współczuję tych dziwnych posmaków. WRRRR. Szczególnie, że ta "dla dzieci" najbardziej przykuła moją uwagę, bo uwielbiam takie rzeczy bardziej 'for kids'. :((( Nakopmy im w zadki! :D
hahahaha takie akcje są najlepsze :D
UsuńMwahahaha o Nie, cichaj bądz wariacie, bo nas do pierdla wsadzą... ale w sumie we dwie nie będzie tak smutno :D Dzięki, ale ten posmak ropy pozostanie mi na długo w ustach xDD
Post już jest ♥
OdpowiedzUsuńwchodzę :* :)
Usuńjakoś nazwa mi się źle kojarzy,nie kupuję niemieckich słodyczy, nie żebym miał coś do Niemców no ale jakoś nie mogę się przekonać i już
OdpowiedzUsuńszanuję ;)
UsuńPrzepraszam ale skomentowane czekolady jako ropy z ciała to jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie czytałam w życiu na blogu.
OdpowiedzUsuńLizesz ropę z ciała, żeby poczuć smak...wtf?
Uwaga na czekoladki Schogetten Specials Nougat Caramel Hazelnut. Sa ohydne. Każdy orzech w czekoladce, w przeciwieństwie do tych na opakowaniu, jest stary, suchy, malutki, okropny w smaku. Wszystkie czekoladki do wyrzucenia. Firma odpisała, że spełniaja ich wysokie wymagania przy kontroli jakości.
OdpowiedzUsuń