poniedziałek, 11 maja 2015

25. Tago kids tagerki


Pisałam już jak lubię wszystko co chrupiące? Mini wafelki niestety też zaliczają się do tych produktów, do których mam słabość. Więc jak dostałam paczkę z domu od rodziców i znalazłam w niej to żółte śmiejące się do mnie opakowanie, odrazu pojawił się zaciesz na mojej buzi i myśl: mamusia wie co Niesia lubi ;) Jest to produkt firmy Tago z której miałam doczynienia z niektórymi słodyczami, ale z wersją Classic i Premium ( dla zainteresowanych polecam stronkę dla rozeznania: tu), a ta wersja tago kids jest specjalnie wypuszczona z myślą o dzieciach :) albo tylko z nazwy jak to zazwyczaj bywa, bo nie widzę tu wcale na opakowaniu jakiś dodatkowych informacji na temat wzbogacenia produktu specjalnymi witaminami, czy informacji o zaniżonej zawartości cukrów w produkcie, albo tłuszczów... ale powiedzmy sb szczerze... kto lepiej wytarguje od dorosłego klienta paczkę słodkości, jak ich nie ukochana pociecha? no właśnie i tu kot pogrzebany... albo pies... wszystko jedno :) zdziwiłam się przegldając ich ofertę na stronie (tu), że mają aż pięć propozycji, a ja kojarzę tylko dwie: (te) tagerki i łatki... a gdzie przesłodkie Lulki, Oletki, Bulki?... no wiecie co?! :D
Od producenta:
Z jakiejś stronki o ciasteczkach ;):

Firma Tago wprowadziła na rynek ciasteczka specjalnie dedykowane dzieciom. W skład kolorowej linii weszły trzy produkty: mleczne wafelki Tagerki, kakaowe herbatniki Oletki i Łatki – herbatniki z kremem orzechowym w białej i mlecznej czekoladzie. Każdy oryginalny i chrupiący. Opakowania zawierają 85 g-110 g, wyposażone są w funkcjonalny system otwórz- zamknij, który przedłuża ich kruchość.

O Tago firmie:
 
 TAGO Przedsiębiorstwo Przemysłu Cukierniczego to rodzinna firma istniejąca na rynku od 1966r. Założycielem i właścicielem firmy jest Pan Tadeusz Gołębiewski. Siedziba firmy jest zlokalizowana w miejscowości Ciemne koło Radzymina.

TAGO to jeden z największych zakładów produkcji cukierniczej w Polsce, wykorzystujący nowoczesne technologie. Produkuje na bazie najwyższej jakości surowców, pochodzących od starannie wyselekcjonowanych dostawców, w zakładach spełniających najbardziej rygorystyczne wymogi jakościowe. Dzięki temu może zaoferować doskonałe produkty w dobrej cenie, zgodne z obowiązującymi trendami, które spełnią oczekiwania klientów.

Od blisko 50 lat swej działalności TAGO zdobyło uznanie zarówno w kraju jak i za granicą. Prowadzi szeroką działalność eksportową obejmującą swoim zasięgiem ponad 50 krajów na 5 kontynentach.
Oferuje bogatą gamę produktów, m. in. ciastka francuskie, pierniki, wafle i rurki waflowe, kruche i herbatniki, roladki i biszkopty, herbatniki laminowane i luksusowe produkty w czekoladzie.



 Ode mnie:



Wrażenia estetyczne:

Zauważyłam, że opakowania w kolorze żółtym wywołują u mnie ogromny przypływ radości i pozytywne emocje. A już urocze bajkowe postacie, szybsze bicie serca <3 Kolorowe opakowanie o mocnych intensywnych kolorach przykuwa moją uwagę, a co dopiero naszych ukochanych pociech :D Misiu częstujący nas ślicznymi apetycznymi wafelkami? nie poczęstujesz się? :D

Opakowanie bardzo wygodne z wygodnym zamknięciem zabezpieczającym przed wyschnięciem/zestarzeniem się produktu- to lubię ;)

Po otworzeniu widzę śliczną armię uroczych prawie identycznych wafelków, które różnią się od tych na opakowaniu, że nie są tak zanonimizowane bajkową kreską, ( ale wyidealizowane też nie były więc się ucieszyłam) :) śliczny brązowy kolor z delikatnymi cieniutkimi paseczkami ciemniejszej czekolady, naprawdę bardzo ładne. Jedynie z wyglądu zawiodło mnie to, że ta warstwa czekolady była taka cieniutka, że czasami przeświecał sam wafelek... szkoda... Oszczędność kochani nie zawsze popłaca :D ale polewa równomiernie rozlana, widać, że większa produkcja. Nie ma co ogólnie narzekać...

Po przełamaniu widać cieniutkie dwie cieniutkie warstwy kremu w kolorze takim samym jak mleczna czekolada, nawet dwa razy cieńsze niż sam napompowany powietrzem wafelek ( a raczej trzy jego warstwy), wafelek w kolorze cielistym, jaśniejszym od beżu. Lekki zapach wafelków kakaowych, ale szczerze prawie nic nie czuć.
Wrażenia smakowe:
W smaku ogólnie po pierwsze: delikatny, chrupiący, może właśnie dzięki dużemu udziałowi powietrza w jego zawartości xD cienkie warstwy rozpływającego się delikatnego słooodkiego kakaowego kremu z dziwnym posmakiem... sztuczności... Bardzo zwykła i dobra, smaczna, mleczna czekolada, naprawdę słodka. Niestety cały wafelek ma posmak sztuczności i jego krem kakaowy i sam wafelek. Łatwo da się rozwarstwić, napompowane powietrzem chrupkie warstwy wafelka... a może andruta raczej ( faktycznie ma coś w sobie z wafli tortowych) xD bardzo lekki w jedzeniu. Reasumując byłyby wafeleczki bardzo smaczne gdyby nie wkurzający sztuczny posmak czyli ,,coś" co przeszkadza w smaku i dalszej konsumpcji...

Urocze ciastka na grilla, na przyjęcie dla dzieci, dla rodziny na zjazd rodzinny ( wszędzie gdzie są dzieci ), one będą zachwycone z pewnością, nie duże wafeleczki w sam raz do rączki do pochrupania, złapania podczas zabawy czy bieganiny. Opakowanie z uniwersalnym zamknięciem. Ale szczerze? samej mi nie podszedł dziwny posmak... jestem wybredna, ale zdecydowanie wolałabym kupić moje naukochańsze pryncypałki i zajeść się nimi niż męczyć się pytaniem jedząc te: co to za dziwny smak mi cały czas towarzyszy w trakcie mojego jedzenia... Ale to moje fanaberie i w takim razie dzieciom polecam gdyż one nie będą się doszukiwać takich pierduł jak ja :D

Nazwa: Tago Kids Tagerki wafelki z nadzieniem kakaowym w mlecznej czekoladzie
Marka produktu:
Tago
Producent:
PPC "TAGO" - Ciemne k/Radzymina
Skład:

 https://dodomku.pl/produkt/42736/5908310286518/Tago_Kids_Tagerki_wafelki_z_nadzieniem_kakaowym_w_mlecznej_czekoladzie.html - pełny skład, dokładniejszy niż moje zdjęcia, jakby ktoś preferował :)
Dostępne w opakowaniach: 85 g-110 g, (ja znalazłam na razie do tej pory po 110g wyłącznie ;))
Wartość odżywcza kaloryczna: 552kcal/100g
Cena:
od 2,59zł ( w promocji) do 3,20zł.
Zakupiony:
Stokrotka

Moja ocena: 7/10

Rozważenie ponownego zakupu: raczej sama nie, ale takie prezenty od rodziców mogłabym mieć znacznie częściej :) a co do innych smaków, jeżeli zobaczę takowe... nikt i nic mnie nie powstrzyma :D

Dla silnych psychicznie:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A oto co jeszcze moja maminka ukochana załącza mi zawsze do paczuszki :3
 Szybki domowy obiadek czyli: Ogromne gigant gołąbki :D Mogłabym oczywiście zjeść jednego i drugiego zostawić na później, ale zawsze i tak zeżrę na raz obydwa, a potem zdycham brzuszkiem do góry  :D



Nazwa: Gigant gołąbki domowej receptury Pani Mamy
Producent: Maminka Zespół Zoo Dom 
Masa netto: im więcej uda się upchać i zgnieść do słoika tym lepiej :)
Skład: zagadka
Dostępne w opakowaniach: słoikowanych, wyłącznie!
Wartość odżywcza kaloryczna: im więcej uda się jej przemycić, tym proporcjonalnie robi się jej większy, podstępny uśmieszek na buzi ;)
Cena:
bezcenny!
Zakupiony:
paczkomatem ^^

26 komentarzy:

  1. Właśnie się zorientowałam, że u mnie też jakoś żółte opakowania wywołują pozytywne emocje, zwykle sięgałam po żółte m&m's, w oczy rzucały mi się batoniki ww.. Co ten żółty ma w sobie :D Opakowanie tych ciasteczek na pewno jest mega chwytliwe i zachęciłoby wiele dzieciaków do kupna (w tym mnie..), ale szczerze mówiąc bardziej mnie kuszą Twoje gołąbki, na studiach pożegnałam się z takim domowym jedzonkiem i chętnie bym takiego zjadła :) KOchaną masz mamcię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha trzeba napisać o tym zjawisku w książce o psychologii! bo to naprawdę ciekawe odkrycie... o ile ktoś wcześniej tego nie odkrył :D może żółty też wpływa na apetyt, bo jak widzę jajecznicę czy makaron od razu chce mi się jeść :D
      Mama przekochana, ale zauważyłam, że zaczęła już babcinieć :) ale z roku na rok moja miłość do niej wydaje się coraz silniejsza i nie zamierzam nigdy porzestac na tym co osiągnęłam ;) ja byłam przekonana, że mi blogerzy napiszą na te gołąbki, łee fuj... mięso... blee... a widzę, że każdy jednak ma sentyment do domowego jedzonka :)

      Usuń
  2. No to tak wafle mnie nie kuszą nigdy nie lubiłam zbytnio wafli:) . Zaś druga część postu jest mega apetyczna gołąbki mniam mniam chcę podzielisz się ze mną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to oryginalna jesteś, to dobrze mniej chemii dla Ciebie ;) Oczywiście, hahaha moja mama z przyjemnością i całą blogosferę by nakarmiła :D zresztą przynajmniej dwa takie słoiki mi zawsze wysyła ;) myślałam, że wzbudzą te gołąbki obrzydzenie, a tu jakie pozytywne zaskoczenie! ja osobiście bardzo za nimi przepadam ^^

      Usuń
  3. Po pierwsze to jak przeczytałam początek to myślałam, że sama to napisałam. :D Chrupiące wafelki? Uwielbiam takie chrupiące produkty, a jeszcze jak są w wersji mini to cieszę się i piszczę jak nastolatka przed pierwszą randką. Kochana mamusia, one wiedzą jak zadowolić swoje córeczki. Pamiętam jak przyjechałam pierwszy raz w odwiedziny do domu po przeprowadzeniu się do innego miasta w związku ze studiami. Wchodzę, a tam na stole (mam zdjęcie zrobione dla uwiecznienia stąd dokładnie mogę podać co do joty co tam było :D): dwie paczki delicji, duże opakowanie kinderków, dwa batoniki kinder delice, paczka skittles i trzy puszeczki mojej ukochanej mrożonej zielonej herbaty lipton. :D Mama chyba myślała, że na studiach to się tylko głoduje i chciała mnie dokarmić. <3
    Co do wafelków! Fajnie, że je zrecenzowałaś bo i mnie to opakowanie kusiło... Chyba nadal mam w sobie coś z dziecka. :D Szkoda, że już sam ich wygląd jest dość przeciętny. Niby fajne te zawijaski na górze itd, ale polewa taka mizerna, że przebija przez nią warstwa wafelka, a i nadzienia też mało. Takie to pewnie miało być małe, słodkie bez szaleństw i udziwniania ale skoro to produkt dla dzieci to jako, że one wymagające nie są stąd pewnie i dlatego wyszło jak wyszło. Niemniej fajne te wersje dla dzieci coś innego, chyba z tego co pamiętam to te ciastka ,,łatki" są smaczne. :D Tylko okropnie się kruszą i łamią... Za to górna warstwa i nadzienie było całkiem okej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łatki jadłam ale wieki temu i szczerze nie pamiętam jak smakują, ale po twojej opinii wnioskuję, że dorównują poziomem tym, ale najważniejsze, że smaczne :D
      masz coś z dziecka? a ja nigdy nie dorosnę! i nigdy nie chciałam i nie chcę! jestem dziwna wiem... ale nie chcę stracić nigdy tej wyobraźni jaką otrzymałam, naprawdę ^^
      oooo kochana mamincia <3 baranek dla córeczki, który utuli przed snem, a przed obcymi tygrysica jeżeli chodzi o jej maleńśtwa :D z mojej mamci potrafi czasami wyskoczyć niezła bestia :) Moja mama zawsze jak pakuje mi walizkę i wkłada, żarcie to czasami jeszcze nogą dopycha, i naciska całym ciałem jak na filmach xDD ( uwierz mi komicznie to wygląda)

      Usuń
    2. Ja kiedyś marzyłam aby być dorosłą kobietą i robić te wszystkie fajne, ważne rzeczy jak starsi. Obecnie chciałabym się zatrzymać na tym etapie co jestem teraz bo wiem, że łatwiej nie będzie, a wręcz przeciwnie i będzie mi brakować tej beztroski... <3
      Mamy to w sobie mają, że walczą o swoje dzieci i nie dadzą ich skrzywdzić. :-)
      U mnie też, jak wyjeżdżam po weekendzie od rodziców to torbę mam wypełnioną po same brzegi... Weź to później dowieź bez szwanku. :D Raz np. pamiętam jak wyhodowałam sobie na działce szpinak to wiozłam trzy reklamówki z nim, hahaha. Wszyscy ze słoikami, jajkami, a ja ze szpinakiem. :D

      Usuń
    3. hahahaha, nie to ja zawsze ze słoikami, jajkami fakt... ale ty przebijasz wszystkich :D rodzice <3 nie... ja zawsze chciałam pozostać dzieckiem jak bohater ,,buszującego w zbożu" czy być niczym mały książe... niestety przyszłość mnie pogania ;)

      Usuń
    4. Ja to najczęściej zawsze z pudełeczkami, w których zazwyczaj wożę piersi z kurczaka gotowane. <3 A teraz Cię jeszcze bardziej załamię... młodsze już nie będziemy! :D

      Usuń
    5. a szkoda... :) robisz tak samo jak moje współlokatorki ^^

      Usuń
  4. Zapomniałam! Do Ciebie mama mówi: Niesia? Haha, na mnie w rodzinie wszyscy mówią Niśka! :D Nigdy nie rozumiałam dlaczego, dopiero niedawno na grillu moja ciocia wytłumaczyła mi, że od Eweliśka - Niśka. Ci to mają pomysły... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znowu co za zbieg okoliczności, coraz bardziej się obawiam, że faktycznie możemy być spokrewnione :D Niśka! wyrąbiste :D i patrz musiałaś czekać, aż do girlla żeby się dowiedzieć, ach rodzina... zawsze dziwna, ale twoja :D

      Usuń
    2. Jakie obawiasz, byłoby fajnie. :D Świat co prawda by tego nie zniósł ale co tam!
      Czekałam na to kilkanaście lat! Na szczęście zagadka została rozwiązana.
      No moja rodzina jest bardzo wesoła i specyficzna. :D

      Usuń
    3. i to jest skarb taka rodzina <3

      Usuń
  5. A oceny nie ma, bo...? ;>

    Uwielbiam firmę Tago, a Gołębiewski naprawdę ma zmysł do interesu (patrz: kolos postawiony w Karpaczu). Jeśli jeszcze nie próbowałaś, koniecznie sięgnij po Kardynałki zabajone. Dla mnie N I E B O !

    Jeszcze co do paczek - moja babcia przez moment mieszkała w domu starców, do którego - żeby nie było - wysłała się sama, i stamtąd co miesiąc wysyłała nam paczki pełne słodyczy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam zaćmienie o 23 jak już to pisałam :>

      jadłam je z 3,4 lata temu *__* faktycznie są boskie, ale nie miałam pojęcia, że są one akurat z tago :D! tylko moja mama zawsze je na wagę kupowała... czy gościom chciało się jeść, czy nie i tak jedli :D

      hahaha jak to całe babcie! dla nikogo nie chcą być ciężarem, tam mają przecież tyle znajomych do pogadania... znam to skądś ;) paczki co miesiąc ze słodyczami!? toż to czysta rozpusta ;)

      Usuń
  6. Prezent od rodziców dla małej córeczki. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jeszcze jak, przecież ja jeszcze od podłogi nie odrosłam :P

      Usuń
  7. Jak weszłyśmy sobie na ich stronę to faktycznie gdzieś nam się o oczy obiła ta firma ale chyba nigdy nie miałyśmy okazji od nich cokolwiek jeść. No jak już dla Ciebie wafelki mają dziwny posmak, który zniechęca do dalszego jedzenia to my nie mamy pytań :D
    Wiesz co dobre! Pryncypałki wymiatają i nasza babcia zawsze ma te cudeńka w szafce (nigdy otwarte!) czekające aż zabiegane i na nic nie mające czasu wnuczki w końcu ją odwiedzą xD Ale nawet kokosowa wersja (nie wiemy czy jadałaś) nie jest tak dobra jak stary sprawdzony klasyk :D
    A mamine gołąbki zawsze mile widziane. Dwa zjedzone na raz? Psss nie ma innej opcji aby dać radę cokolwiek zostawiać na później :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobiłyście mi gwóźdź do trumny xD jeżeli dla mnie mają dziwny posmak, wiem, że mam spaczone niektóre kubki smakowe, ale aż tak źle ze mną jeszcze nie jest ;)
      Spróbujcie koniecznie z Tago tak jak mi poleciła Olga Kardynałki zabajone... to jest rarytas ;)
      Pryncypałki <3 + babunia <3 połączenie nie do pokonania ;) a wnuczki widzę szczególnie udane :D
      przyznaję bez bicia, kokosowych, kawowych i gorzkiej czekolady nie jadłam, zawsze znajdowałam pretekst by nie kupować całej paczki, bo nie poprzestałabym na jednym, a potem zdechłabym z przejedzenia i wyrzutów sumienia :D
      Niestety zbyt wielki łasuch ze mnie, a jeszcze do domowego jedzonka... na prawdę próbowałam na raty ale kończyło się na tym, że zaraz jak zjadłam jednego, potem wyjadałam drugiego ze słoika... za co pare razy mi się oberwało ;)

      Usuń
    2. Nie lubimy zabajone :P Ej, ale faktycznie nasza młodsza siostra kiedyś je kupiła, bo pamiętamy opakowanie :P Jej bardzo smakowały bo lubi takie smaki, my za to stwierdziłyśmy, że z nadzieniem kokosowym byłyby o niebo lepsze :P
      Jak byłyśmy młodsze i mogłyśmy jeść wszystko to wydaje nam się, że jakoś bardziej byłyśmy asertywne względem jedzenia. Teraz kiedy człowiek ze względu na zdrowie musi sobie odmawiać to przychodzi mu to znacznie trudniej :/

      Usuń
    3. oj wybredne jesteście, oj przepierdujecie :P ale to prawda, w dzisiejszych czasach w tej chemii co ładują kg do żarcia, nie powinno pozostawać się obojętnym :/

      Usuń
  8. Kurczę, a ja chyba nawet Pryncypałek nigdy nie jadłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żartujesz!? toż to trzeba Cię jak najszybciej dożywić! :D a szczerze, gdybym mogła to bym Ci podrzuciła z przyjemnością ;) jeżeli Cię zainteresuje, są dostępne te klasyczne w mini opakowaniu po 2 sztuki w jednym ^^ w sam raz dla takiego pasibrzucha jak dla mnie, bo na jednym w większej paczce bym nie poprzestała... i nigdy nie poprzestawałam xD

      Usuń
  9. Bleee, gołąbki koszmar i zmora dzieciństwa! :P
    Co do tych ciastek to nie jadłam, ale mama kupiła kiedyś wersję z tego taką :
    http://www.tago.com.pl/index_kids.php?page=oneprod&idg=&id=240&menu=more#menuL

    W środku jest taki krem, a pod tym herbatnik. Smaczne były :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaka zmora jaki koszmar! :P ja to mamusie błagałam by mi robiła zamiast schaboszczaków, czy zupek :) Jadłam raz i nie pamiętam jak smakują, ale Vela też napisała, że dobre tylko, że bardzo się kruszyły ^^

      Usuń