piątek, 1 maja 2015

20. Caffreze Cappuccino od Zott

(pierwsze zdjęcie nie moje, ale cudowne i musiałam je wstawić: źródło )

Nie pijam kaw mrożonych... tak myślałam. Ale jak zobaczyłam markę Zotta (od jogobeli) podpisującej się pod tym produktem, musiałam zmienić swoje podejście ;) Dostępny był jeszcze o smaku Latte macchiato. Wybór padł na niebieski, a nie pomarańczowy gdyż cappucino uznałam za dość mniej drastyczne dla mnie rozwiązanie. Później troszkę żałowałam po zakupie, bo w Pl nie ma takich produktów, a do POLO sprowadzają je z Niemczech, ale później uznałam, że skoro nadażyła się okazja, trza było ją wykorzystać ;) na szczęście okazało się w końcu, że były one znacznie wcześniej dostępne na naszym rynku, ale w innych opakowaniach! jak dobrze, że nie piłam ich wcześniej bo znów dałabym się zrobić w bambuko :D

Od producenta: 

Strona Zotta:  http://www.zott.pl/pl/show/page - gorąco polecam zapoznać się z całą ofertą, na niektóre produkty gały mi wyszły ;)

Zott w Polsce
Zott Polska Sp. z o.o. od kilkunastu lat dostarcza na polski rynek najwyższej jakości produkty mleczne - jogurty, desery, napoje i inne artykuły, które cieszą się uznaniem zarówno wśród konsumentów, jak i handlowców.
Spółka rozpoczęła działalność na terenie Wrocławia w 1992 r. początkowo jako importer i dystrybutor przetworów mlecznych, a jej dynamiczny rozwój sprawił, że w ciągu kilku lat dołączyła do czołówki największych producentów rodzimej branży mleczarskiej. W październiku 1999 r. firma kupiła działającą w Opolu mleczarnię i rozpoczęła gruntowną przebudowę, by w konsekwencji stworzyć jeden z najnowocześniejszych zakładów mleczarskich nie tylko w Polsce, ale i w Europie.
Dziś Zott posiada w swojej ofercie najbardziej rozpoznawalne marki na rynku przetworów mlecznych, które zdobyły wiele prestiżowych nagród, m.in. Godło Promocyjne „Teraz Polska", Certyfikat „Konsumencki Znak Jakości", czy „Złoty Medal Międzynarodowych Targów Poznańskich".
Zaufanie, jakim konsumenci darzą produkty z logo Zott, to efekt przemyślanej strategii, którą firma realizuje w myśl motta:
Życzenia konsumentów wyznaczają naszą drogę!

Pierwotny wygląd do dzisiaj dostępny na rynku:



Ode mnie:






Wrażenia estetyczne zewnętrzne:

Piękne nowe opakowanie. Kocham zestawienie kolorów czerń + biel + jakiś jaskrawy mocny kolor. Czcionka przejrzysta, duża. Opakowanie sprawia wrażenie bardzo nowoczesnego. Fajny nowoczesny look. To opakowanie mnie skusiło. Wcześniej w starszym wydaniu nigdy nawet nie zwróciłam na niego uwagi, wręcz nawet nie podejrzewałam, że to oryginalny produkt Zotta. A teraz piękne przejrzyste logo na środku, które przykuwa uwagę :) nie żeby wcześniej nie było ładne opakowanie, było naprawdę estetyczne, ale nie przyciągało oczu tak jak teraz ;)
Po pierwszym zetknięciu uderza zapach: cappucino, karmelu, kakao! (pierwsze skojarzenie- cukierki kopiko- prawie identyczny zapach), ładny kolor karmelowo-brązowy, rzadziutka konsystencja idealna do wypicia, a także chłód, w którym zaleca się tak utrzymywanie tego produktu ;)

Wrażenia estetyczne wewnętrzne:

Po wypiciu czuję, że jest rzeczywiście bardzo mleczny, może nie śmietanowy, ale tłustawy, trochę karmelowy ( a nawet kakaowy napój mi przypomina)- albo oszalałam. Smak delikatnie słodki ( dla dziecka troszkę jednak za mało), brak charakterystycznego smaku kawy, ale ogólny jest xD Daleko mu w smaku do oryginalnej kawusi... ale na prawdę pyszny, fajnie schłodzony. 

Uważam że zdecydowanie lepiej zrobić sobie samemu kawę mimo, że ten napój jest genialny w smaku to skład przeraża, więc po co się faszerować dodatkową chemią skoro i tak kawa nie jest zbyt zdrowa, a to raczej napój karmelowokakaowy niż kawa xDD rozumiem, że cappuccino jest deserowe, ale aż w takim stopniu? muszę chyba zasięgnąć opinii jakiegoś znawcy... Mimo to uważam produkt za niezwykle wciągający, smaczny i prowokujący, a przez co udany :>
Nazwa: Caffreze Cappuccino 100% COFFEE CULT
Producent: Zott
Dostępne w opakowaniach: 200ml.
Wartość odżywcza kaloryczna:
 62kcal/100ml ( opakowanie 200ml- 124kcal )
Cena:
 ok 2,49 zł.
Zakupiony: POLO


Moja ocena: 7/10
( bo to cappuccino to bardziej deserowy napój mleczny do wypicia niż kawusia :)

Rozważenie ponownego zakupu: gdybym była czekoholiczką nawet bym się nie zastanawiała, ale dla nich prawdziwych znawców może być troszkę za uboga lub zasłaba ;)

23 komentarze:

  1. Nie lubimy kawy i nic co ma z nią cokolwiek wspólnego, więc na pewno po ten produkt nie sięgniemy :P Ale nawet nie wiedziałyśmy, że coś takiego od Zott można kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie wiedziałam i dlatego się tak zdziwiłam... i chyba to był główny powód dlaczego go kupiłam ;)

      Usuń
  2. Mimo że to nie kawa, tylko dziesiąty płacz matki bolesnej za kawą, i tak bym wypiła i pewnie wystawiła 6 chi. UWIELBIAM takie napoje, zwłaszcza gorącym latem. Tych akurat nie piłam, zawsze idę albo do Biedry po Amorres, albo do Lidla po większą plastikową buteleczkę kawy (napoju kawowego) light.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha każdy ma jakieś zboczenia! ja wystarczy, że zobaczę nazwę kinder i się nawet nie zastanawiam, wyłącza mi się logiczne myślenie i prawdopodobnie nawet but podpisany kinder bym ,,pożuła" niczym krowa :D ( dobrze, że nie ma takich męskich imion, bo aż boję się jak bym ich wykorzystała xD nie no żartuje rzecz jasna... a może nie ^^ ) Amorres widziałam, z lidla nie kojarze przynajmniej na ten moment, ale w chwili upalnych dni w wakacje, być może właśnie przypomnę sobie twój komentarz :)

      Usuń
  3. Co prawda od pewnego czasu mam chęć, ale raczej nie piję takich napojów. ;) Jak już mrożona kawa, to w kawiarni, na deptaku. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo ty szczęściaro! masz w mieście deptak... to nie dziwię się, że te napoje wcale konkurencji nie robią... gdyby była u mnie taka kawiarenka <3 a kawę bardzo rzadko piję :D

      Usuń
  4. Ja tak samo jak Olga (kawoholiczki górą!) kocham takie produkty i też najbardziej uwielbiam te Biedronkowe. To tak naprawdę nie ma absolutnie nic wspólnego z kawą ale i tak to kocham. W poprzednie wakacje kiedy pracowałam w kawiarni przygotowywaliśmy napoje na bazie takich ale od innego producenta z dodatkami i muszę przyznać, że połowę tych opakowań chyba wypiłam ja sama i dziewczyny, które ze mną pracowały. :D Na szczęście byłam tam szefową i mogłam sobie na to pozwolić, hehehehehe. Jestem jedynie bardzo zawiedziona bo myślałam, że to nowość i jak zobaczyłam w jakiejś tam gazetce to oczy mi zaświeciły z entuzjazmu, a tu się okazuje że to jedynie nowa szata graficzna. :< Jednak jako, że go nie próbowałam to prędzej czy później się pewnie skuszę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha i mam w końcu komentarz eksperta! :D hahaha! dzięki! muszę zanotować... kawy najlepsze z biebry ;) kawoholiczki? kawopijaczki chyba raczej ^^ ooo świetna praca i jeszcze szefową zostałaś za takie bezczelnie zachowanie!? brak sprawiedliwości na tym świecie! :D ja w takim razie nie mogę się chwalić, że co roku na wakacje pracuje na firmie z dystrybucją wina, i nakładam śmierdzące, wypite butelki po pijakach xDD i uwierz mi przy tym fetorze nie mam ochoty niczego próbować! :D ale pieniążki są/były spore ^^ a plotki z miejscowymi kobietami- kto? gdzie? kiedy? jak? dlaczego- bezcenne :D
      eee te kawy to dla Cb pewnie nuda! poczekaj może nie długo na wakacje wypuszczą jakieś nowości ;)

      Usuń
    2. Haha no właśnie, sama wypijałam, a szefowałam co ze mnie za kierownik. :D Ojej wierzę, to niewdzięczna praca... wolałabym próbować wina bo akurat to mój ulubiony rodzaj jeżeli chodzi o napoje dla osób powyżej lat osiemnastu. :P Ploteczki zawsze spoko! Na nowości to ja jestem łasa strasznie więc już niecierpliwie czekam co na lato szykują producenci. :D Jutro mam grilla to chyba skoczę po te lody, o których ostatnio pisałyśmy - Oreo albo Daim na patyku *___*

      Usuń
    3. najlepszy kierownik!... tygodnia xDD uwierz mi wcale... byś nie chciała... bo te butelki zawsze z pół roku co najmniej leżą otwarte i fetor jest niemiłosierny! blee.... brrr.... :D spierdzielać gdzie się da! zawsze jak wracałam z pracy, pierwsze co to pod prysznic leciałam ;) ja specjalnie dzisiaj byłam w dwóch tesco po te same lody na patyku co widziałam u Olgi ( i nawet te same smaki co ty ;) i ich nie było ;( jedynie z milki... które jadłam... więc musiałam zrekompensować sb tą stratę i kupiłam dwa łaciate obydwa smaki i kosmetyki. Właśnie Vela leć do Rossmanna wszystkie tusze, eyelinery, cienie, kredki przecenione o 49%! Leć koniecznie i jeszcze najbliższą rodzinę zaciągnij! rzecz jasna tą damską część ;)

      Usuń
    4. Hahahaha ja też dzisiaj specjalnie pojechałam z tatą do Tesco po te lody! :D U mnie była tylko milka na patyku i toblerone więc wzięłam toblerone. :D Polewa gruba, krucha, z jakimiś orzeszkami, prawdziwe niebo... a lód pysznie czekoladowy, poluj na nie i poszukuj ich naprawdę warto. Ja chcę Daima! O promocji wiem wiem, już kupiłam na przecenie podkład :D Teraz czaje się na tusz do rzęs. Tylko, że jutro wszystko pozamykane to się nie wybiorę. :< A co kupiłaś ciekawego pochwal się. :D

      Usuń
    5. a miałaś poczekać do dzisiaj z zjedzeniem na grila! osz ty! :D jenyy... jak Ci zazdroszczę, ja byłam z obydwojgiem rodziców i brak :( więc misja nie,3 wypełniona... nie wiem jak przeżyje z tą świadomością :) a toblerone baaardzo lubię <3 już wyobraźam ją sobie na lodzie... mmm... a Dama naprawdę polecam! jadłam wyłącznie z kubeczka... ale obłęd posypane chrupiącymi karmelowymi w czekoladzie kawałeczkami, ulubione z tej serii moje lody :3 kupiłam mój ulubiony tusz max factor 2000 calorie ten czerwony do podkręcania ( probowałam go zdradzić, ale zawsze do niego wracam bo najlepiej mi się nim maluje, ostatnio jak kupiłam maskare infinitize z astora bo tak ją reklamowali... załamałam się i powróciłam do dawnej ukochanej ;) poza tym kupiłam kolejną konturówkę eyelinera, LIQID PRECISION EYELINER 2000 PROCENT ale nią się jeszcze nigdy nie malowałam, do dziś. Na razie jestem zadowolona, ale każda na początku jest dobra, a potem dupa po dwóch użyciach... ech tak się zawiodłam również z astora na eyelinerze max effect czy coś... a tak też rozpromowali ją... szkoda gadać mam nadzieje, że ten mnie nie zawiedzie, bo na razie jestem zadowolona, a dużo o nim czytałam ;) poza tym cień matowy biały, kredkę do brwi ( na hennę sama na razie nie jestem gotowa, wolę u kosmetyczki) i jakieś batony zbożowe w promocji z 3 zł na 1zł xDD

      Usuń
  5. Pewnie bym skuszona opakowaniem kupiła a potem żałowała, że kupiłam napój, który z kawa ma mało wspólnego. Wyobrażam sobie, że jest to dobre, ale wolałabym żeby to miał choćby ułamek kawowego smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to mnie właśnie najbardziej zdziwiło... ale niestety sroczka ze mnie i co moje oczka zobaczą, od razu muszę mieć ;) brak mi zdrowego rozsądku! >.<

      Usuń
  6. Ale dałam sie zrobić xD Ech, oczy mi się zaświeciły, jak ujrzałam to opakowanie, ale zjechałam niżej i depresja, bo kawę ze starego opakowania piłam, chociaż bluźnierstwem jest nazwać coś takiego kawą... xD Jako bliżej niezidentyfikowane słodkie coś do picia w upalne letnie dni sprawdza sie nawet wporzo, ale nie wtedy, gdy masz ochote na mrożoną kawe ;_; W ogóle pije te wszystkie mrożone "kawy" z uporem maniaka masochisty, bo za każdym razem rozczarowanie i bóldupy xD
    PS fajny pieseł ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha podoba mi się twój język :D- musiałam to napisać :D ja też co oczy moje zobaczą zaraz kupuje, a potem żałuje, bo albo się okazuje, że już jadłam czy piłam tylko opakowanie odświeżyli albo pokładałam zbyt duże nadzieje w tym produkcie xDD nadzieja matką głupich, ale każda matka kocha swoje dziecko ^^ ale bez masochizmu życie byłoby takie nuuudne :D
      Ps Wiem, bo nie mój xD

      Usuń
    2. A mi Twoja ekspresja w pisaniu : D Seeeeeerjo? Mi się zawsze wydawało, że to straszny bełkot, bez ładu i składu i poszanowania dla składni języka polskiego xD No ja mam tak samo, a oczywiście nigdy nie zdobywam sie na chwile refleksji nad produktem zanim włożę go do koszyka, a potem płacz i zgrzytanie zębami ^^ Dla mnie nadzieja to wyrodna matka : ((
      Ps, to ukradnij go xP

      Usuń
    3. lubię ludzi bezpośrednich mówiących wprost co im leży i nie czających się za każdym słowem ;) a jeszcze fajnym, potocznym językiem, który do mnie dociera :D od razu czuję, że rozmawiam z kimś na swoim poziomie ^^ ooo widzę, że musiała Ci parę razy dać popalić ta nadzieja, niestety bez walki się nie czuje, że się żyje :D
      P.S- a robisz za wspólnika? :D

      Usuń
    4. No to najwyższa z piątek, bo ja też właśnie wolę gadać z kimś, kto pisze luźno i potocznie, jak ja : D Tylko niestety bywa, że jak otwieram plik z magisterką, to też zaczynam cisnąć jakimś slangiem, a potem jakoś nigdy nie mam czasu tego czytać przed oddaniem promotorce.. XD
      Ps, jak bede mogła go potem głaskać, tarmosić i szmyrać za uszkiem, to chetnie, zakładam kominiare i lece : D

      Usuń
    5. hahaha ty przynajmniej masz kombiniarkę! szacun :D ja mogę co najwyżej skarpetę na głowę nałożyć z dziurą na oczy (jak na filmach) :D
      też się boję pracy jak będę pisać na licencjat, bo po napisaniu ogólnego wstępu, moja powiedziała mi, że myślała, że żartuje, że tak piszę tragicznie... i stwierdziła, że faktycznie: nooo... będzie ciężko xD

      Usuń
    6. Nie mam, ale mam czarną czapke, wiec zrobie improwizacje z nożyczkami : D Ale rajstopa na głowie też jest stylowa : DD
      no u mnie zawsze pada "znowu panią poniosło" i zdegustowana i udręczona mina w stylu "co ja tu robie, za jakie grzechy, czemu tak mało mi płacą za użeranie się z idiotami" xD A co studiujesz? :D U mnie licencjat to był pic na wode, mój promotor na szczęście tego nie czytał XD

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. no czy ja wiem, na własną odpowiedzialność :D

      Usuń