sobota, 11 kwietnia 2015

9. Budyń o smaku toffi WINIARY


Kocham wszelkie budynie, kisiele, kremy czy nawet gotowane pyszotki, więc jak tylko zobaczyłam budyń o smaku toffi, po doświadczeniach z budyniem krówkowym, szybko go kupiłam i zmusiłam siostrę do jego sporządzenia ;) sama nie przepadam za gotowaniem, gdyż zawsze coś spartole, raz wyszła mi guma do dętki, dwa robią się wodniste, trzy robię kluseczki ( jak chce zrobić kluski lane, na złość wychodzi mi budyń xD) poza tym Winary to moja ulubiona firma do partolenia ;)


Od producenta:
Budyń Winiary o smaku toffi to smakowity pomysł na słodki posiłek, który zachwyci Ciebie i Twoich bliskich. Charakteryzuje go niezwykle intensywny smak i szlachetna, kremowa konsystencja. Łatwy do przygotowania sprawdzi się zarówno jako poczęstunek dla niezapowiedzianego gościa, jak i przepyszny deser po obiedzie w rodzinnym gronie. Podawaj w pucharku lub salaterce. Na zimno lub na ciepło - tak jak lubisz.
Ode mnie:




haha... dałam się naciągnąć, nowe opakowania, jeszcze do nie dawna były dostępne tylko w tym po prawej szacie graficznej ;)
Wrażenia estetyczne zewnętrzne:
Opakowanie budyniu, jak opakowanie... nowe... przez co dla takich testowiczów nieraz stanowi to swoistą pułapkę i dla klientów, którzy sądząc że kupują coś nowego, kupują to samo. Ładna szata graficzna, jasna która pociesza oko i zapewnia piękny, gęsty i o mocnym kolorze budyń. A jak w rzeczywistości?
Wrażenia estetyczne wewnętrzne:

proszek fakt faktem... pachnie.... ale nie toffi tylko raczej syropem z dzieciństwa, którymi katowały nas nasze mamusie... kolor trochę bladszy niż na zdjęciu... ale to pewnie kwestia przyrządzenia- tak myślałam. Po ugotowaniu niby 4 porcji wyszły mi nie całe 2 szklanki, a i tak dopiero teraz siostra mi wyznała, że ugotowała ciut więcej płynów xD nie żebym kłóciła się z ilością proponowanej porcji, ale trochę głupio by mi było częstować mojego tatą niecałą połową szklanki... lub jakiegokolwiek faceta :D myślałam, że smak mi zrekompensuje... niestety... toffi nie dorównuje swoim owocowym siostruniom, nawet nie wspominając o smakach: śmietankowym, czekoladowym, czy wanilii... koło toffi może stał, ale smakuje faktycznie jak dziwny syrop...mógłby by być gęstszy i jest za mało słodki... a na nowym opakowaniu zaniknęła informacja o braku użycia sztucznych barwników :D 

Naprawdę to się zawiodłam na tym smaku, ale tylko na nim z winiary bo często jem inne budynie z tej firmy i takiej chały nigdy nie odstawiały... polecam inne truskawkowy czy czekoladowy, ale tego nie podałabym dzieciom by nie zwróciły tego na mnie ze zdwojoną siłą... o ile któreś by to tknęło... co prawda nie ma ten budyń jak wszystkie z winiary dziwnego posmaku proszku co np. zauważyłam w budyniach z delecty ( te które jadłam- ale je jeszcze zrecenzuje)... niestety co muszę zarzucić jeszcze winiary to, że bardzo szybko oddziela się mleko od budyniu czego nie znoszę... niestety ten smak nikomu nie polecam... :( ale inne tak xDD o ile lubią jeść budyń na czynniki pierwsze :D


Sposób przygotowania:
1. Z 0,5 litra zimnego mleka odlać 0,5 szklanki, wsypać do niej zawartość opakowania i dobrze wymieszać.
2. Pozostałe mleko zagotować. Do gotującego się mleka wlać rozrobiony proszek ciągle mieszając. Od momentu zagotowania gotować jeszcze przez 0,5 minuty.
3. Gotowy budyń wlać do salaterek, nie mieszać i zostawić do ostygnięcia. Budyń można podawać ze świeżymi owocami, sokiem owocowym lub udekorować kawałkami karmelu.



przepraszam, że w formie obrazka ale usunęło mi się to co zrobiłam i pozostał tylko pogląd więc zrobiłam print screen. Tylko ja jestem tak utalentowana? ;)

16 komentarzy:

  1. Jestem wierna budyniom waniliowym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Bogu na twoje szczęście ;)

      Usuń
  2. Zawsze jak widzę krówkowe i toffi, ale te drugie mniej mnie kręcą, budynie, to mam ochotę z miejsca wrzucić je do koszyka. Powstrzymuje mnie fakt ilości produktu, jaka z tego powstaje i konieczności używania mleka. Szkoda, że żaden producent nie wpadł na pomysł dorzucenia do swoich Słodkich Chwil/Kubków krówkowego smaku właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda ale ostatnio kupiłam z Delekty małe budynie, 4 smaki i pojawił się smak z białą czekoladą co mnie pozytywnie zaskoczyła... ale krówkowego brak. Łatwe ciacho za to jest karmelowe i jest najlepsze ze wszystkich ,,wspaniałych" smaków xDDD przynajmniej dla mnie, bo te łatwe ciacha same w sobie to lekka porażka... :)

      Usuń
    2. Szukam tych z Delecty, gdzie je znalazłaś?

      Usuń
    3. Piotr i Paweł, Gdynia- galeria Batory :) w Polo raz kupiłam duży smak z białą czekoladą ^^

      Usuń
  3. jem bardzo rzadko, a jak już to wersję waniliową co nie powinno nikogo dziwić bo uwielbiam wszystko co ma w sobie wanilię. co ciekawe w dzieciństwie jadłam tylko budyń czekoladowy po raz kolejny widzę, jak bardzo człowiekowi zmienia się gust na przestrzeni lat. :) niestety jestem leniem i kupuję tylko takie do których wystarczy trochę wrzątku z czajnika co niestety odbija się na smaku ale cóż zrobić. znalazłam do tej pory tylko jeden, który był dobry i to był chyba gellwe słodki kubek. obecnie weszła nowość na sklepowe półki o smaku śmietankowym z białą czekoladą i wanilia z ziarnami wanilii. jako miłośniczka wanilii i białej czekolady przetestowałam oba i przestrzegam nie kupuj! mamałyga bez smaku, coś okropnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam do przetestowania 3 smaki z delekty takie do kubka, czekają sobie w półće, ale już się boję >.< kupiłam o smaku wanili, białej czekolady i czekolady belgijskiej? coś w ten deseń... a poszukam xDD oo proszę: http://cytrynowo.pl/2015/03/03/nowy-szybki-budyn-od-delecty/. Na pewno pojawią się na blogu, ale czuję że to będzie straszne bo raz kupiłam duży budyń z tej firmy i miał taki gorzkawy posmak proszku, nie mogłam tego zdzierżyć :) poza tym nakupiłam sobie owocowe kubki 4 smaki i mam zamiar przetestować wszystkie naraz więc zbieram się psychicznie do kupy ;) ja za to kocham wszystko co śmietankowe, nie wspominając o lodach, a kiedyś też za czekoladą szalałam :) mój brat do tej pory, ale on jako facet nigdy nie dorośnie :D i dziękuje za ostrzeżenie, oby opakowania mnie zbytnio nie kusiły, bo dam się naciągnąć... bo co sroczka zobaczy ^^

      Usuń
    2. ojeju to właśnie o tych budyniach pisałam wyżej! próbowałam śmietankowego i waniliowego i nie wiem, który gorszy naprawdę. :D nie chcę Cię nastawiać negatywnie bo może Ci posmakują aczkolwiek dla mnie obydwa smakowały proszkiem i niczym więcej.

      Usuń
    3. wierzę Ci na słowo... bo jadłam już jeden i bardzo źle mi się kojarzy... o masakra... no to dopiero się muszę nastawić psychicznie :D

      Usuń
  4. Nigdy nie przepadałyśmy za toffi. Żadne cukierki, wafelki czy inne słodkości o tym smaku nas nie kręciły, więc na budyń też pewnie byśmy się nie skusiły :) Teraz robimy owocowe budynie a najczęściej marchewkowe z mąki konjak :P Jak chcesz zobaczyć na czym to polega to zapraszamy na http://candy-pandas.blogspot.com/search/label/0%20kalorii

    OdpowiedzUsuń
  5. aaa czytałam o tej mące! jeszcze przed założeniem bloga... na jakimś blogu... czekaj no... o pandach tak! na pewno xDD tak czytałam ale powiem wam, że na zdjęciu jego konsystencja mnie trochę... nie wiem... sama xDD uwielbiam kisiele ale jak sama je robię albo z tapioki ( polecam) to jakoś mnie odrzucają... nie wiem czy to dlatego że jestem wybitną kucharką czy dla tego, że wiem z czego jest :D jak zrobiłam ostatnio sama budyń czekoladowy i mleczny to mało sama nie zwróciłam co zjadłam... a z marchewki jak zrobiłam i zagęściłam mąką to pół wieczora nad kiblem stałam i modliłam się by nie wracało :) ale chemia mi idzie, a jak tylko, że jak ugotuje całe 5 l i zjem to czasami mnie potrafi nieźle ,,oczyścic" :D przepraszam za ten komentarz obyście wy po nim niie musiały uciekac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam akurat konsystencja odpowiada ale niektórzy wrażliwcy mogą mieć problemy z przełknięciem :P Kiedyś też używałyśmy tapiokę i lubiłyśmy ją podawać z cynamonem i bananem ale w mące konjak to się zakochałyśmy, więc do tamtej już nie wracamy, choć ostatnio do naszych serc wkradło się chia i póki co wykorzystujemy te nasionka na wszystkie możliwie słodkie sposoby :)

      Usuń
    2. chia, szczerze podniecają mnie, ale nie mogę się przekonać, ceny są zniechęcające, ale jakbym spotkała w promocji, chętnie bym kupiła ^^ wiesz co nie jestem wrażliwa, bo jest tak, że choć mnie coś bardzo obrzydza to przezwyciężę obrzydzenie i spróbuję, ale za odruch po zjedzeniu już nie odpowiadam :D ale gdybym również to cacko spotkała to bym się nie zastanawiała ;)

      Usuń
  6. Z gotowych budyniów skusiłabym się tylko na wersję czekoladową i waniliową. Reszty się boję ;).

    OdpowiedzUsuń